sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 2

-Ku**a. Prędzej czy póxniej mogłam sie tego spodziewać-mruknęła nie patrząc na nią.
- Olusia moja kochana! Taka wygadana się zrobiłaś!-Napierski starał się ją podburzyć.
- Odwal się!
W tym momencie z Olą stało się cos dziwnego. Zamrugała oczami i zakręciło jej się w głowie. Później upadła na podłogę odwiązana prze kogoś od Napierskiego.
Godzinę później
Obudziła się. Nie była pewna co się z nią stało. Nie wiedziała gdzie jest i co się z nia dzieje. Usłyszała tylko głosy, które wydawały jej się znajome. Usłyszała jak rozmawiają:
- Szefie, co teraz z nią robimy?-zapytał jeden z mężczyzn.
- Zostawcie ją tu. Niech sobie "pośpi"-odpowiedział ironicznie Napierski.
- Jak chcesz szefie.
Ola poczuła jak ktoś ją podnosi. Błyskawicznie zamknęła oczy. Nie miała odwagi się poruszyć. Zamarła w miejscu jakby naprawdę "spała". Później usłyszała jak męzczyźni odchodzą. Jeden z nich zapytał tylko:
-Szefie a co będzie jak się obudzi?
- O to się nie martw. Wybrałem dobrą butelkę.
Ola nie zrozumiała o co chodzi z tą butelką. Kiedy ich kroki ucichły otworzyła oczy. Zobaczyła, że sa w opuszczonych magazynach. Ostrożnie usiadła. Nie czuła się za dobrze. Kołysała się na nogach kiedy wstała. Rozgladała się za czymś, czym mogłaby się bronić. Nagle zauważyła stolik na którym leżał mały pistolet. Ostrożnie go wzięła. Zobaczyła, że ma tylko jeden nabój. Czyli ma jedną szansę. Jedną szansę na kilku mężczyzn. Wzięła pistolet do rąk. w tym momencie przypomniała sobie słowa ojca kiedy była mała.
- Pamiętaj córeczko, to ty decydujesz o twoim losie nie inni.
Te słowa dodały jej otuchy. Jej ojciec miał rację. Nikt nie będzie decydował o jej zyciu! a przynajmniej nie Napierski. Teraz rozpierała ją odwaga! Nagle usłyszała czyjeś kroki. Schowała się za kartonowym pudłem. Potem usłyszała głos Napierskiego:
- Ku**a! Pie******a Wysocka! Jak?! Przecież to była najsilniejsza trucizna jaką znałem!
A więc mówiąc butelka, miał na myśli truciznę. O to mu chodziło.

TYM CZASEM NA KOMENDZIE
- Jak to zniknęła?! Co to ma znaczyć?!-wrzeszczał Wysocki chodzac po swoim gabinecie.
- Normalnie! Obudziłem się i jej już nie było!
W tym momencie do gabinetu wpadł szybki.
- I co namierzyliście jej telefon?!
- Tak, jest na Praskiej, w tych starych magazynach!
- No to na co czekasz! Jedziemy tam!

Na Praskiej.
Ola włączyła telefon. Miała nadzieję, że ją namierzą i wyślą kryminalnych. Przywarła mocniej do pudeł. Serce waliło jej jak oszalałe. Była sam na sam z Napierskim w pustych magazynach gdzzieś na odludziu. Ostrożnie wychyłiła sie zza pudła. Zobaczyła, że Napierski tez ma pistolet, ale napewno ma więcej naboi. Jeżeli ona nie trafi go za pierwszym razem, on trafi ją. Musiała coś wymyslić. Nagle usłyszała wycie policyjnych syren. "Namierzyli mnie" Pomyślała. Wyskoczyła zza pudła i stanęła oko w oko z Napierskim. Odbezpieczyła pistolet nacisnęła spust, rozległ się odgłos pocisków. Napierski tez wystrzelił! W tym samym momencie co Ola. On jednak chybił. Ola trafiła go w nogę. Kiedy on upadł na podłoge ona podeszła do niego i chwyciła go za kołnież.
- I co, dalej myślisz, że jestem strachliwą suką?!
Nic nie odpowiedział, a przynajmniej Ola nic nie usłyszała. Kiedy antyterroryści wbiegli do magazynów oboje lezeli na podłodzę...


I co? wiem że mnie nie było bardzo długo, ale za to macie długie opowiadanie. Przepraszam za błędy ale klawiatura mi szwankuje. Chyba kupię nową...

4 komentarze:

  1. Super opowiadanie.
    Widzę że jednak wróciłaś do bloga.
    Mi się bardzo podoba.
    Czekam na next I mam nadzieje że będzie tak samo super jak ten.
    Pozdr.
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  2. Super opowiadanie.
    Widzę że jednak wróciłaś do bloga.
    Mi się bardzo podoba.
    Czekam na next I mam nadzieje że będzie tak samo super jak ten.
    Pozdr.
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opowiadanie. Mam nadzieję, że jeszcze wstawisz niedługo jakieś opowiadanie. Jeśli tak, to z niecierpliwością czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    S.t.o.

    OdpowiedzUsuń