Hej!Przychodzę do was ze smutną miniaturką. Zainspirowało mnie tego moje życie. Mam nadzieję, że się spodoba.
****
Byłam małym dzieckiem, miałam może 6 lat. Poszłam z tatą i mamą do parku. Slońce świeciło, bawiły się dzieci. Lubiłam tu przychodzić. Poszłam do piaskownicy, kopać dołki. Bawiłam sie tam kilka minut, jak zobaczyłam, że ktoś się do moich rodziców dosiadł. Spojrzałam na nich z zaciekawieniem. Siedział tam siwawy mężczyzna i blondynka razem ze swoim synkiem, który na oko miał też 6-7 lat. Zauważyłam, że idzie w moim kiedrunku. Zajęłąm się zabawą, niezwracałam na niego uwagi. On poklepał mnie po plecach, a więc musiałam się odwrócić.
- Jacek jestem- powiedział i szeroko się uśmiechnął, pokazując rząd śnierznobiałych mleczaków.
- Olka-powiedziałam i też się uśmiechnęłam.
Od tego momentu zaczęła się nasza przyjaźń. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, aż nasi rodzice uznali, że zbyt długo się znamy. Pewnego dnia, kiedy miałam 11 lat, czekałam na niego bardzo długo w naszym miejscu spotkań. Nie przyszedł. Zawiedziona poszłam z powrotem do domu. Mój ojciec od razu zauważył, że jest coś nie tak. Zaczął mnie wypytywać co się stało. Na początku mówiłam, że jest wszystko w porządku, ale potem chciałam mu już wszystko opowiedzieć. Chciałam wyrazić mój ból i smutek, który odczułam. Miłość mojego ojaca była czymś w rodzaju domku na drzewie, w którym mogłabym się schować przed wszystkimi smutkami na świecie.
- Tato, on nie przyszedł.
- Kto?
- Jacek. Czekałam na niego bardzo długo. Nie przyszedł. Nawet nie napisał, co się stało. To zabolało tato, zabolało.
- Córciu, muszę ci coś powiedzieć.-spojrzałam na niego spod mojej grzywki
- On cię nie zostawił. Wyjechał ze swoimi rodzicami, do Wrocławia.
- Co?! Gdzie Wrocław, a Gdańsk!
Zrozpaczona wyrwałam się z ramion ojca. Pobiegłam do swojego pokoju cała zapłakana. Rzuciłam się na łóżko. Moje serce wyło z bólu, czułam smutek i gniew. Łzy spływały mi po policzkach, tworząc makrą plamę na prześcieradle. Spojrzałam na ścianę, tam gdzie wisiało zdjęcie Pana Boga, i krzyż.
- Panie Boże, dlaczegóż mnie tak ukarał?
*Kilka lat później*
Weszłam na komendę. Dzisiaj miał przybyć do nas nowy dyżurny, Jacek Nowak. Coś mi to imię i nazwisko mówiło, ale nie umiałam sobie przypomnieć co. Weszłam do pokoju policjantów, siedział tam już Mikołaj popijając poranną kawę. Na mój widok się uśmiechnął.
- Cześć Olka!
- O hej
Wzięłam z szafki mundur i poszłam się przebrać. Za chwilę wróciłam, przbrana i ogarnięta. Poszliśmy razem na odprawę. Na odprawie Jaskowska ględziła o wszystkim i o niczym. Zauważyłam też nowego mężczyznę.
- To pewnie ten nowy dyżurny-szepnęłam do Mikołaja, wskazując na mężczyznę.
- Też tak myślę.
Przerwaliśmy naszą dyskusję bo Jaskowska spojrzała na nas spod swoich krzaczastych brwi.
Po odprawie poslziśmy do swoich pokoi. Jaskowska przeszła po każdym i przedstawiła Jacka. Nasz pokój był prawie ostatni. Po ni była tylko dyżurka i miejsce święte dla profosa- areszt. Kiedy wszedł do naszego pokoju uściśnął mu rękę. A ja stanęłam jak wryta w pół kroku. On też, a biedny Mikołaj nie rozumiał o co w tym wszystkim chodzi.
- Halo! Ziemia do sierżant Oli Wysockiej! I do st.aspiranta Jacka Nowaka! Halo!
Patzryliśmy na siebie jak na duchów. Mikołaj poważnie wkurzony potrząsnął moją reką.
- To niesamowite-wyszeptałam-Jacek!
- Olka!- krzyknął i przytuliliśmy się do siebie.
- Po tylu latach ... Myślałam, że o mnie zapomniałeś.
Mikołaj wyszedł mrucząc coś pod nosem i kręcąc głową. Szczerze? Nie zwracałam teraz na niego uwagi.
- Nie zapomniałem. Myślałem o tobie całymi dniami i nocami. Śńiłaś mi się. Przez te 10 lat. Nie sądzilem, że kiedykolwiek cię znajdę.
Uśmiechnęłam się tak szeroko, jak za naszego pierwszego spotkania.
-3lata później-
Coraz mniej cierpienia.
Coraz mniej bólu.
Coraz mniej miłości.
Coraz mniej świadomości.
Coraz mniej mnie.
Napisałam takie słowa na karteczce i wstałam od biurka. Co ja robię?
Mam 30 lat i bawię się w samobójstwo. Ale no cóż. Ale dlaczego? Co ty kur*wa odpier**lasz? Po ci to? Jesteś tchórzem! Pier**lonym tchórzem! Jak można odebrać sobie największy dar, który dostało się od Boga?
Te pytania dostawałam codziennie, kiedy chciałam się zabić. Jacek skutecznie mi tego nie umożliwiał.
- Ola nie rób tego-powiedział już któryś raz z żędu.
- Jacek, kochanie, straciłam dziecko, ojca, matkę oraz nadzieję. I co? Mam zostać i się tak męczyć przez całe życie? wolę umrzeć.
Kilka dni później w nocy wymknęłam się z domu. Wzięłam czarny flamaster, napisałam na kartce:
Most Warszwski w Gdańsku, cmentarz św.Anny obok matki i ojca. Poszłam, a mazak schowałam do kieszeni. Przyszłam na Most Warszawski. Nie prowadził nad rzeką, ale urwiskiem. Jak się skoczy, to się zabije. A więc mnie jeszcze zobaczy, po śmierci. Nie utonę. Na poręczy na pisałam:
PA MOJE ANIOŁKI :*
I skoczyłam. Słyszałam krzyki ludzi, żebym tego nie robiła. Ale zrobiłam.
Jacek zajwił się godzinę później. Kiedy domyślił się co się stało, i zobaczył moje ciało tam nisko, coś w nim pękło. Przestał myśleć o sobie, o wszystkim, poprostu skoczył. Taka historia nie warta uwagi.
Olka i Jacek. W niebie ślą pozdrowienia.
R.I.P
Miłości i wątku romantycznego z Olą i Jackiem w programie PiP.
Pozdrawiam ;*
Mada ;)
poniedziałek, 26 września 2016
niedziela, 25 września 2016
Konkurs !
A więc jednak konkurs powstanie.
O co w konkursie chodzi i co trzeba zrobić, żeby wygrać:
Trzeba napisać opowiadanie o Oli i Jacku. Ma być ono ze smutnym zakończeniem. No i oczywiście z sensem. Pod uwagę wchodzą błędy ortograficzne, interpunkcja, oraz gramatyka i budowa zdań. Opowiadanie musi mieć przynajmniej PIĘTNAŚCIE linijek. Oczywiście jest to minimum i wolałabym żeby było więcej.
Regulamin:
1. Nie wolno przpisywać opowiadań z internetu, chyba że ze swojego bloga.
2. Nie wolno opowiadań robić w dwójkę z innym uczestnikiem konkursu.
3. Opowiadania poniżej piętnastu linijek będą dyskwalifikowane (nie umiem tego napisać xD).
4. Opowiadanie może być napisane w DOWOLNYM SERWISIE Z BLOGAMI.
5 Aby zgłosić opowiadanie wystarczy w komentazru napisać "biorę udział '' oraz podać link do swojego bloga.
6 Dla tych, którzy nie mają bloga istnieje możliwość wysłania opowiadania na emaila RegiHadrysiewicz@interia.pl
7 Macie czas do 5 Października.
Powodzenia i weny!
Regi
Nagrodą jest prowadzenie ze mną bloga. Będą trzy miejsca i ocena będzie według mnie. Nikt mi w tym nie będzie pomagał i proszę, nie domagać się zwycięstwa. Drugie i trzecie
1Miejsce : 6 miesięcy prowadzenia bloga.
2Miejsce : 3 miesiące prowadzenia bloga.
3Miejsce : 1miesiąc prowadzenia bloga.
Reszta niestety nic :(
Jeszcze raz życzę weny!!!
O co w konkursie chodzi i co trzeba zrobić, żeby wygrać:
Trzeba napisać opowiadanie o Oli i Jacku. Ma być ono ze smutnym zakończeniem. No i oczywiście z sensem. Pod uwagę wchodzą błędy ortograficzne, interpunkcja, oraz gramatyka i budowa zdań. Opowiadanie musi mieć przynajmniej PIĘTNAŚCIE linijek. Oczywiście jest to minimum i wolałabym żeby było więcej.
Regulamin:
1. Nie wolno przpisywać opowiadań z internetu, chyba że ze swojego bloga.
2. Nie wolno opowiadań robić w dwójkę z innym uczestnikiem konkursu.
3. Opowiadania poniżej piętnastu linijek będą dyskwalifikowane (nie umiem tego napisać xD).
4. Opowiadanie może być napisane w DOWOLNYM SERWISIE Z BLOGAMI.
5 Aby zgłosić opowiadanie wystarczy w komentazru napisać "biorę udział '' oraz podać link do swojego bloga.
6 Dla tych, którzy nie mają bloga istnieje możliwość wysłania opowiadania na emaila RegiHadrysiewicz@interia.pl
7 Macie czas do 5 Października.
Powodzenia i weny!
Regi
Nagrodą jest prowadzenie ze mną bloga. Będą trzy miejsca i ocena będzie według mnie. Nikt mi w tym nie będzie pomagał i proszę, nie domagać się zwycięstwa. Drugie i trzecie
1Miejsce : 6 miesięcy prowadzenia bloga.
2Miejsce : 3 miesiące prowadzenia bloga.
3Miejsce : 1miesiąc prowadzenia bloga.
Reszta niestety nic :(
Jeszcze raz życzę weny!!!
Chcecie konkurs?
Wpadła mi do glowy taka myśl ..
A może zrobie konkurs? Hmmm...
Nie wiem co o tym myślicie.
Dajcie mi znać czy chcielibyście.
Nagroda byłoby współpisanie ze mną bloga i ogólnie możliwość edytowania go.
Ale nie niszczenia.
Bo muszę wam wtedy zaufać.
A ja mam ograniczone zaufanie do obcych ludzi
Więc nwm xD
Opinia w komentarzu się przyda xD
Pozdro Mada!
A może zrobie konkurs? Hmmm...
Nie wiem co o tym myślicie.
Dajcie mi znać czy chcielibyście.
Nagroda byłoby współpisanie ze mną bloga i ogólnie możliwość edytowania go.
Ale nie niszczenia.
Bo muszę wam wtedy zaufać.
A ja mam ograniczone zaufanie do obcych ludzi
Więc nwm xD
Opinia w komentarzu się przyda xD
Pozdro Mada!
E&K Rozdział 3
- Ekchm!
Krzysiek i Emilka oderwali się od siebie i spojrzeli na Panią Komendant. Emilka spuściła glowę, widać było, że się wstydzi. Krzysiek też
- ja nie chcę wiedzieć co wy tu robiliście! Nie, nie chcę wiedzieć. W domu morzecie robić co wam się tylk podoba, ale komenda to nie plac zabaw!...
- Ale Pani Komendant my tylko-zaczęła Emilka
- Ja wiem co wy tylko. Dobrze za kare że was przyłapałam to zostajecie godzinę dłużej w pracy!
- Prosze Pani, ale Tosiek...
- Tosiek sobie poradzi! Bez dyskusji-powiedziała komendant Jaskowska i wyszła z "biura".
Emilka i Krzysiek spojrzeli na siebie. Krzysiek chwycił kobietę za rękę i powiedział:
- przpraszam, że przeze mnie będziesz siedzieć tu godzinę dłużej.
- Ty takie głupoty wygadujesz, że ja nie wiem czy śmiać się czy płakać.
- Emi...
- Cicho!
Krzysiek posłusznie zamilkł, nie chciał się narażać kobiecie. Natomiast ta posżła do swojego biurka i zaczęła wypełniać papierologię. Krzysiek nie mógł znieść tego, że Emilka siedziała tak daleko (co nie było wielką odległością xD) dlatego wziął swoje krzesło i przestawił je do biurka swojej partnerki. Emilka zaskoczona spojrzała na Krzyśka i przyglądała się jego ruchom. Ten jeszcze poszedł po swoje papiery i swój długopis. Kiedy usiadł obok Emilki ta spojrzała na niego pytającym wzrokiem. Za chwile zapytała:
- Em Krzysiek co ty robisz? Dlaczego tu siedzisz?
- Bo nie moge znieść tej odległości pomiędzy biurkami.
Emilka uśmiechnęła się i spojrzała mu głęboko w oczy, na co on zrobił to samo. Wtedy do ich pokoju wpadł Jacek. Widząc, co się tu dzieje wyćwierkał słodziutkim głosikiem:
- Wybaczcie gołąbeczki, że wam przeszkadzam, ale sprawa jest.
- Jaka?-spytali równocześnie, siląc się na powagę. Głos Jacka był naprawdę śmieszny.
- bójka dwóch chłopaków w Parku Strzybnickim.
- Ok już jedziemy.
Po 10 minutach patrol 06 była na miejscu. Z ulicy było widać bijących się dwóch nastolatków.
- Dziwne, jechaiśmy tu jakieś 10 minut + jeszcze czas zgłoszenia. I dalej się biją?
- Najwyraźniej tak.
Kiedy podeszli bliżej Krzysiek przystanął w pół kroku. Zza drzewa wyszedł chłopak, który to wszystko filmował. To był
- Tosiek?!
Elo! Dzisiaj E&K bo jakoś taki przypływ weny xD. Mam nadzieje, że się podoba ;) Komentarz?
Pozdro Mada!
Krzysiek i Emilka oderwali się od siebie i spojrzeli na Panią Komendant. Emilka spuściła glowę, widać było, że się wstydzi. Krzysiek też
- ja nie chcę wiedzieć co wy tu robiliście! Nie, nie chcę wiedzieć. W domu morzecie robić co wam się tylk podoba, ale komenda to nie plac zabaw!...
- Ale Pani Komendant my tylko-zaczęła Emilka
- Ja wiem co wy tylko. Dobrze za kare że was przyłapałam to zostajecie godzinę dłużej w pracy!
- Prosze Pani, ale Tosiek...
- Tosiek sobie poradzi! Bez dyskusji-powiedziała komendant Jaskowska i wyszła z "biura".
Emilka i Krzysiek spojrzeli na siebie. Krzysiek chwycił kobietę za rękę i powiedział:
- przpraszam, że przeze mnie będziesz siedzieć tu godzinę dłużej.
- Ty takie głupoty wygadujesz, że ja nie wiem czy śmiać się czy płakać.
- Emi...
- Cicho!
Krzysiek posłusznie zamilkł, nie chciał się narażać kobiecie. Natomiast ta posżła do swojego biurka i zaczęła wypełniać papierologię. Krzysiek nie mógł znieść tego, że Emilka siedziała tak daleko (co nie było wielką odległością xD) dlatego wziął swoje krzesło i przestawił je do biurka swojej partnerki. Emilka zaskoczona spojrzała na Krzyśka i przyglądała się jego ruchom. Ten jeszcze poszedł po swoje papiery i swój długopis. Kiedy usiadł obok Emilki ta spojrzała na niego pytającym wzrokiem. Za chwile zapytała:
- Em Krzysiek co ty robisz? Dlaczego tu siedzisz?
- Bo nie moge znieść tej odległości pomiędzy biurkami.
Emilka uśmiechnęła się i spojrzała mu głęboko w oczy, na co on zrobił to samo. Wtedy do ich pokoju wpadł Jacek. Widząc, co się tu dzieje wyćwierkał słodziutkim głosikiem:
- Wybaczcie gołąbeczki, że wam przeszkadzam, ale sprawa jest.
- Jaka?-spytali równocześnie, siląc się na powagę. Głos Jacka był naprawdę śmieszny.
- bójka dwóch chłopaków w Parku Strzybnickim.
- Ok już jedziemy.
Po 10 minutach patrol 06 była na miejscu. Z ulicy było widać bijących się dwóch nastolatków.
- Dziwne, jechaiśmy tu jakieś 10 minut + jeszcze czas zgłoszenia. I dalej się biją?
- Najwyraźniej tak.
Kiedy podeszli bliżej Krzysiek przystanął w pół kroku. Zza drzewa wyszedł chłopak, który to wszystko filmował. To był
- Tosiek?!
Elo! Dzisiaj E&K bo jakoś taki przypływ weny xD. Mam nadzieje, że się podoba ;) Komentarz?
Pozdro Mada!
piątek, 23 września 2016
Rozdział 12
Kilka dni pozniej.
Ola weszla na komende poraz pierwszy od czasu smierci Mikolaja. Kiedy znowu zobaczyla ten budynek poczula uklucie w sercu. Przypomniala sobie te wszystkie chwile spedzone razem z Mikolajem i rozplakala sie. Kilka chwil pozniej wyjezdzala na patrol razem z Alicja Morawska. Nie rozmawialy ze soba wogole. Na ich nieszczescie do poludnia nie bylo sadnej interwencji i obie kobiety musialy sie znosic przez kilka godzin. Okolo godziny dwunastej Ola zglosila przerwe. Podjechaly na baze. Odstawily radiowoz i poszly na stolowke. Kiedy usiadly do stolu Alicja zaczela rozmowe:
- Nowak to twoj chlopak nie?
-Tak ja i J A C E K jestesmy para.
- A od kiedy?
- Od prawie dwóch lat.
- I jeszcze Ci sie nie oswiadczyl?
- A co ty mnie tak wypytujesz?!
-Nie nic.
Ola była zdziwiona zachowaniem Alicji.
Cały dzień minął im spokojnie. Kilka drobnych zgłoszeń o kieszonkowcach, bójkach w parku. Kiedy wróciły była godzina 18:30. Miały jeszcze pół godziny służby. Zasiadły do papierów. Po kilku minutach wypisywania papierkowej roboty Ola miała dość. Podobnie Alicja.
- słuchaj Olka, idę do dyżurnego powiem, że wypełnimy te raporty jutro, ok?
- Mhmm-odburknęła tylko Ola próbując wypełnić jakąś rubryczkę.
Alicja poszła do dyżurnego. Kiedy weszła zoaczyła jej byłego faceta. JACKA. I wróciła jej nastoletnia miłość.
- Jacek?...
- Ala?...
Alicja rzuciła się na Jacka i go przytuliła. Następnie zaczęła go całować. Jacek próbował się opierać, ale Alicja dalej nieprzerwanie go całowała. Ola zaciekawiona długim czasem oczekiwania na Alicje postanowiła pójść sprawdzić czy coś się nie stało. Kiedy weszła do pokoju dyżurnego i zobaczyła jak Ala i Jacek się całują to coś w niej pękło. Ala wyczuła, że ktoś jest w pokoju i oderwala się od Jacka. Jacek walnął ją z liścia tak, że ta prawie sie przewróciła. Ola stała jak wryta i nie mogła uwieżyć w to co zobaczyła.
- Olka-zaczął jacek nie wiedząc co powiedzieć. Ala się tylko głupio uśmiechała.
- Spier****j!-krzyknęła Ola i wybiegła z pokoju.
- I co żeś Ku**a narobiła!? Debilko! Przez ciebie straciłem dziewczynę!
- Oj tam!-Alicja zachowywała się jak debilka.
Jacek dość poważnie wku*****y wyszedł ze swojego pokoju.
**************************************************
I jak? :D Nie przypadła mi do gustu ta cała alicja (tak celowo napisałam z małej) więc robie z niej czarny chrakter xDDD. Mam nadzieje, że sie wam podoba. I jak myślicie? Czy związek Nowak&Wysocka przetrwa?
Ola weszla na komende poraz pierwszy od czasu smierci Mikolaja. Kiedy znowu zobaczyla ten budynek poczula uklucie w sercu. Przypomniala sobie te wszystkie chwile spedzone razem z Mikolajem i rozplakala sie. Kilka chwil pozniej wyjezdzala na patrol razem z Alicja Morawska. Nie rozmawialy ze soba wogole. Na ich nieszczescie do poludnia nie bylo sadnej interwencji i obie kobiety musialy sie znosic przez kilka godzin. Okolo godziny dwunastej Ola zglosila przerwe. Podjechaly na baze. Odstawily radiowoz i poszly na stolowke. Kiedy usiadly do stolu Alicja zaczela rozmowe:
- Nowak to twoj chlopak nie?
-Tak ja i J A C E K jestesmy para.
- A od kiedy?
- Od prawie dwóch lat.
- I jeszcze Ci sie nie oswiadczyl?
- A co ty mnie tak wypytujesz?!
-Nie nic.
Ola była zdziwiona zachowaniem Alicji.
Cały dzień minął im spokojnie. Kilka drobnych zgłoszeń o kieszonkowcach, bójkach w parku. Kiedy wróciły była godzina 18:30. Miały jeszcze pół godziny służby. Zasiadły do papierów. Po kilku minutach wypisywania papierkowej roboty Ola miała dość. Podobnie Alicja.
- słuchaj Olka, idę do dyżurnego powiem, że wypełnimy te raporty jutro, ok?
- Mhmm-odburknęła tylko Ola próbując wypełnić jakąś rubryczkę.
Alicja poszła do dyżurnego. Kiedy weszła zoaczyła jej byłego faceta. JACKA. I wróciła jej nastoletnia miłość.
- Jacek?...
- Ala?...
Alicja rzuciła się na Jacka i go przytuliła. Następnie zaczęła go całować. Jacek próbował się opierać, ale Alicja dalej nieprzerwanie go całowała. Ola zaciekawiona długim czasem oczekiwania na Alicje postanowiła pójść sprawdzić czy coś się nie stało. Kiedy weszła do pokoju dyżurnego i zobaczyła jak Ala i Jacek się całują to coś w niej pękło. Ala wyczuła, że ktoś jest w pokoju i oderwala się od Jacka. Jacek walnął ją z liścia tak, że ta prawie sie przewróciła. Ola stała jak wryta i nie mogła uwieżyć w to co zobaczyła.
- Olka-zaczął jacek nie wiedząc co powiedzieć. Ala się tylko głupio uśmiechała.
- Spier****j!-krzyknęła Ola i wybiegła z pokoju.
- I co żeś Ku**a narobiła!? Debilko! Przez ciebie straciłem dziewczynę!
- Oj tam!-Alicja zachowywała się jak debilka.
Jacek dość poważnie wku*****y wyszedł ze swojego pokoju.
**************************************************
I jak? :D Nie przypadła mi do gustu ta cała alicja (tak celowo napisałam z małej) więc robie z niej czarny chrakter xDDD. Mam nadzieje, że sie wam podoba. I jak myślicie? Czy związek Nowak&Wysocka przetrwa?
środa, 21 września 2016
Kilka niespodzianek
Tak, a więc nadeszła ta pamiętna chwila ... JESTEM JUŻ Z WAMI ROK!!!!!!!!!!!!!!! Tak, już od roku moje opowiadania znajduja się w sieci <3. I gdyby nie wy i serial Pip teraz nie widzielibyście tego posta. A więc dziękuję wam jeszcze raz z całego serducha.
2. Wybiło 300 komentarzy!!! Jezus Maria nie wieże!! 300.... Nigdy bym się nie spodziewała :)
3 Zaraz 20k wyświetleń!! Nigdy bym się nie spodziewała! Kocham was i uwielbiam :)
Mam nadzieję, że i komnentarzy i wyświetleń będzie jescze więcej. I że za kilka lat będziemy się z tego posta śmiać ;)
Pozdrawiam
Regi
2. Wybiło 300 komentarzy!!! Jezus Maria nie wieże!! 300.... Nigdy bym się nie spodziewała :)
3 Zaraz 20k wyświetleń!! Nigdy bym się nie spodziewała! Kocham was i uwielbiam :)
Mam nadzieję, że i komnentarzy i wyświetleń będzie jescze więcej. I że za kilka lat będziemy się z tego posta śmiać ;)
Pozdrawiam
Regi
środa, 14 września 2016
Rozdział 11
-Jacek... Jak ty mogłeś o tym pomyśleć nawet przez sekundę?-szepnęła Ola zaczynając plakać. Spojrzała Jackowi głęboko w oczy. Nie mogła z nich nic wyczytać.
- Wierzę Ci.-powiedział krótko i odszedł na bok.
Ola smętnie spojrzała za nim. Nagle usłyszała gwałtowny dzwięk. Spojrzała w tamtą stronę i zobaczyła jak wywożą jej zmarłego przyjaciela. Próbowała utrzymać na nim wzrok, poptrzeć na niego ostatni raz, ale ... ale nie umiała. Odwróciła głowę. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Pokiwała głową z rozpaczą. Nagle coś w nią wstąpiło. Rzuciła torebką o ścianę i walnęła głową w drugą. Odwróciła się i zaczęła bezwładnie osuwać się na ziemię. Usiadła, schowała głowę w kolanach, próbójąc się uspokoić. Jacek usiadł obok niej i mocno ją przytulił.
- Olka nie płacz. To nic nie da, nie zwróci mu życia.
- Morze mu kur*a nie zwróci życia, ale mi zwróci to co razem z nim straciłam.- powiedziała słabym glosem i wtuliła się w Jacka. ten ją pocałował w czoło i mocniej przytulił.
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. Jakbym ciebie straciła to, to chyba bym się załamała. Mój los jest okrutny. Najpierw ojciec, teraz Mikołaj. Jak ty zginiesz, odejdę za tobą, obiecuję! Nie żartuję!
- Olu, nie rób tego. Jeżeli odejde, zostań tu. Nie warte jest życie moje twojego.
Powiedział i pocałowali się tym razem w usta.
Opowiadanie o wszystkim i o niczym. Ale krótki, ale ważne że jest.
Cytat na dziś: ~Nie warte jest życie moje twojego~ Jacek
- Wierzę Ci.-powiedział krótko i odszedł na bok.
Ola smętnie spojrzała za nim. Nagle usłyszała gwałtowny dzwięk. Spojrzała w tamtą stronę i zobaczyła jak wywożą jej zmarłego przyjaciela. Próbowała utrzymać na nim wzrok, poptrzeć na niego ostatni raz, ale ... ale nie umiała. Odwróciła głowę. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Pokiwała głową z rozpaczą. Nagle coś w nią wstąpiło. Rzuciła torebką o ścianę i walnęła głową w drugą. Odwróciła się i zaczęła bezwładnie osuwać się na ziemię. Usiadła, schowała głowę w kolanach, próbójąc się uspokoić. Jacek usiadł obok niej i mocno ją przytulił.
- Olka nie płacz. To nic nie da, nie zwróci mu życia.
- Morze mu kur*a nie zwróci życia, ale mi zwróci to co razem z nim straciłam.- powiedziała słabym glosem i wtuliła się w Jacka. ten ją pocałował w czoło i mocniej przytulił.
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. Jakbym ciebie straciła to, to chyba bym się załamała. Mój los jest okrutny. Najpierw ojciec, teraz Mikołaj. Jak ty zginiesz, odejdę za tobą, obiecuję! Nie żartuję!
- Olu, nie rób tego. Jeżeli odejde, zostań tu. Nie warte jest życie moje twojego.
Powiedział i pocałowali się tym razem w usta.
Opowiadanie o wszystkim i o niczym. Ale krótki, ale ważne że jest.
Cytat na dziś: ~Nie warte jest życie moje twojego~ Jacek
Przpraszam ... ....
Ja wiem. Znów to się stało. Ja nad tym nie panuję poprostu. Znów zostawiłam bloga. I to nie z powodu czegoś tam nie będę kłamać. Ja nigdy jeszcze nie kłamałam ale ok. NIE MAM WENY. jeżeli nie zrozuiałeś tego zdania to przeczytaj je jeszcze raz powoli. Jak zaczynałam pisać, to pisałam na chama i nic mi nie wychodziło. Dodam, że jestemw 5 klasie podstawówki i mam w cholere dużo zadania.
Mam nadzieje, że zrozumiecie mnie.
Pozdrawiam
Reqea
Mam nadzieje, że zrozumiecie mnie.
Pozdrawiam
Reqea
Subskrybuj:
Posty (Atom)