sobota, 31 października 2015

Nowy blog

Chciałabym zaprosić was na mojego nowego bloga. Nie jest on o serialu, ale myślę, że wam się spodoba.
http://cintynastolatka.blogspot.com/
Zapraszam!

7.1 Czy to już koniec?

Ola była w totalnym szoku po usłyszeniu pytania Pauliny. Przeraziła się tym nie na żarty. Wyszła czym prędzej z sali nie zauważając szyderczego uśmiechu Pauliny. Kiedy wyszła natknęła się na Jacka, który był wyraźnie poddenerwowany całą sytuacją:
-Ile można siedzieć u siostry?!-zapytał wściekły Jacek
- Ona nie jest moją siostrą!-wrzasnęła Ola.
- Nie wrzeszcz na mnie!
- To ty na mnie nie wrzeszcz!-ryknęła Ola i wybiegła przed szpital.
Pobiegła na najbliższy przystanek autobusowy, wsiadła do pierwszego autobusu jaki podjechał. Okazało się, że jedzie pod mieszkanie Oli. Kobieta wysiadła i skierowała się do drzwi. Weszła, usiadła na kanapie i zaczęła płakać. Nagle jej telefon zabuczał. Wzięła go do ręki, na wyświetlaczu były trzy nie odebrane połączenia od Jacka. Telefon znów zaczął buczeć. To Jacek próbował dodzwonić się do swojej dziewczyny. Ola nie chciała z nim rozmawiać, więc rzuciła telefonem o ścianę. Miała dość swojego życia, w którym zawsze jej coś nie wychodziło. Wyszła z mieszkania i pobiegła do swojego ojca. Kiedy ten jej otworzył, zobaczył, że z córką jest coś nie tak. Zapoczątkował więc rozmowę:
- Córuś, coś ci się stało? Wyglądasz na zmartwioną.
- Tak, stało się, stało. Pokłóciłam się z Jackiem.
- Bardzo mi przykro.
*Jacek*
Wybiegłem za nią ze szpitala ale jej nie znalazłem. Wsiadłem do samochodu i pojechałem jej szukać. Jeździłem tak długi czas próbując się do niej dodzwonić. Jednak na marne. Byłem trochę na nią zły ale mi przeszło, teraz żałuję. Po dwóch godzinach poszukiwań odpuściłem.
*narrator*
Ola zasiedziała się trochę u ojca. Wyszła od niego dopiero o 22:15. Poszła do swojego mieszkania. Przed blokiem zobaczyła Jacka, który nerwowo chodził po chodniku. Myślała, że Jacek jej nie zauważy ale się pomyliła.
- Ola? Ola, Oleńka zaczekaj!
- Czego ode mnie chcesz?
- Ja chciałem Ci coś powiedzieć. Bo wiesz...


No i co? Jak się podoba? Przepraszam, bo wiem, że długo mnie tu nie było. Ale wiecie szkoła...
Pytania:
1 Jak myślicie co Jacek chce powiedzieć Oli?
2 Czy miłość Jacka i Oli przetrwa?
Zapraszam do komentowania.

wtorek, 27 października 2015

Miniaturka 2-Szczęście jest piękne

Siema! Dzisiaj kolejna miniaturka tym razem wesoła:) Trochę czasu na tym spędziłam :) Mam nadzieje, że wam się spodoba. Proszę komentować! Przepraszam też za błędy ortograficzne.

 Był sobotni poranek Ola właśnie wstała i szykowała śniadanie. Starała się śpieszyć bo ona i Jacek- jej narzeczony- mieli na ósmą do pracy. Kiedy kończyła do kuchni wszedł Jacek, objął ją w pasie, pocałował i spytał:
- Co tam moja piękna Ola pichci?
- Śniadanie szykuję.
- Ale pachnie! Czyżby moje ulubione kanapki?
- Wygląda na to, że tak.
Zjedli śniadanie umyli się, ubrali i poszli do pracy. Ola miała patrol z Mikołajem Białachem, który dziś był w wyjątkowo dobrym nastroju. Nie wytrzymała i zaczęła rozmowę:
- Widzę, że ktoś jest dzisiaj szczęśliwy. Coś brał?-zapytała żartobliwie.
- Nic nie brałem, a jestem taki szczęśliwy bo moja żona znowu chce ze mną być...-nie zdążył dokończyć, bo radiowóz wjechał w drzewo. Mało brakowało, a nic by z niego nie zostało.
W szpitalu.
Ola nie doznała poważnych obrażeń była tylko trochę poobijana. Natomiast Mikołaj.... Oj z nim było o wiele gorzej. Miał połamane obie nogi oraz wstrząs mózgu. Ola i Jacek siedzieli przy nim i patrzyli na jego zamknięte oczy. Nagle usłyszeli ostateczne "piiiiip". Ola spojrzała na monitor, linia była prosta. Zaczęła płakać, przez łzy wykrzyczała:
- Nie zostawiaj mnie!
Jacek przytulił Olę. Wiedział, że Mikołaj był przyjacielem i partnerem w patrolu Oli. Współczuł jej. Córki Mikołaja i żona były zrozpaczone śmiercią mężczyzny. Ola obwiniała się o tragedię. Każdego dnia powtarzała "Gdybym go wtedy nie zagadała teraz by żył".
Miesiąc później Ola i Jacek wzięli ślub. Nie był on jednak wesoły. Bowiem Ola i Jacek byli zrozpaczeni śmiercią przyjaciela. Kilka dni później Ola dowiedziała się, że jest w ciąży. Z szczęścia o mało nie oszalała! Zaprosili swoich rodziców na kolację, na której mieli powiedzieć im o ciąży.Na kolacji rozmawiali o różnych tematach a najwięcej o pracy Oli i Jacka. W połowie rozmowy Jacek chrząknął dając wszystkim do zrozumienia, że mają się uciszyć. Ola zaczęła:
- Tato, Mamo, drugi Tato chcielibyśmy wam coś przekazać. A mianowicie... spodziewamy się dziecka.
- Gratulacje! Wykrzyknęli rodzice małżonków. Dziewięć miesięcy później Ola urodziła bliźniaki: Marcina i Hanię. Jacek kupił dom na obrzerzach Wrocławia i mieszkają tam już od sześciu lat.                 
                         

                                                                          KONIEC

poniedziałek, 26 października 2015

6.2 To dopiero początek...

- Ola, co jest? Jesteś jakaś taka inna.
- Paulina...-zaczęła Ola.
- Co Paulina?
- Przeżyła-wycedziła Wysocka i o mało nie zemdlała. Na szczęście Jacek ją złapał.
- Jak?! Przecież, tam w tym mieszkaniu stwierdzono jej śmierć!
- Widać się pomylili!
Ola zaczęła zbierać telefon, portfel i gorączkowo poszukiwać listu, który upuściła. Znalazła go, wyszła z mieszkania Pauliny, a Jacek za nią. Wsiedli do samochodu i pojechali do szpitala. Na izbie przyjęć próbowali się dowiedzieć gdzie leży Paulina:
- Może Mi Pani powiedzieć gdzie leży Paulina Wysocka?-Oli nie chętnie przeszło to przez gardło.
- Pani jest kimś z rodziny?-Zapytała recepcjonistka.
- Tak, jestem jej siostrą- Odpowiedziała Ola.
- Pani Paulina leży na sali numer 315- Powiedziała kobieta i ruchem ręki kazała im się przesunąć. Poszli na salę wskazaną przez recepcjonistkę. Ola przed wejściem wyciągnęła liścik i wzięła głęboki oddech.Weszła do sali, Paulina siedziała i patrzyła się w ścianę:
- Ola?- Zapytała, gdy zorientowała się, że ktoś przy niej stoi.
- Tak, Ola twoja siostra-Ola była wkurzona.
- Znasz prawdę, tak? Ojciec Ci powiedział, czy przeczytałaś list?
- Przez list odkryłam tajemnicę, którą skrywałaś-syknęła Ola.
- To dopiero początek. Tyle tajemnic jeszcze nie znasz...
Ola poczuła, że jest jej słabo, w końcu rozmawiała z kimś, kto zabił jej Matkę. W pewnym sensie bała się Pauliny. Patrzyła na nią i nie mogła uwierzyć w to, co się ostatnio zdarzyło. Nie widziała w tym sensu. Dlaczego spotkało ją tyle nie szczęścia? Co zrobiła, że bóg ją tak ukarał? Jej myśli kotłowały się w głowie, miała wrażenie, że zaraz jej głowa wybuchnie. Popatrzyła na szafkę. Stało na niej zdjęcie Pauliny, ale zaraz było go tylko pół.
- Dlaczego masz tylko pół zdjęcia?-zapytała Ola
- Ponieważ moja mama, która jest na tym zdjęciu zabrała mi jego połowę-westchnęła Paulina i dodała:
- Wiesz co Olka? Ja się zastanawiam dlaczego ja Cię jeszcze nie zabiłam?


I co? Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki ale jestem chora i nie mam siły pisać.
1 Jak myślicie co odpowie Ola?
2 Podoba wam się to, że Paulina żyje?

sobota, 24 października 2015

6.1 Prawda bywa bolesna.

- Au! Córuś za co to?
- Za to, że nie powiedziałeś Mi o Paulinie!
- Jakiej Paulinie?!
- Wysockiej!
- Paulina Wysocka? Nie znam-Wysocki udawał, że nie wie o kim mowa.
- Nie udawaj, że nie wiesz! Zdradziłeś moją mamę z mamą Pauliny! Jak mogłeś nam to zrobić!
Ola popatrzyła na człowieka, którego przed momentem uznawała za swojego ojca. Łzy zaczęły napływać jej do oczu. Ostatkiem oddechu wyjąkała:
- Powiedz, czy ty moją mamę kochałeś? Nie kręć! Mów prawdę!
Jacek, który przyglądał się całej sytuacji postanowił się wtrącić do dyskusji i opanować sytuacje.
- Panie komendancie kim pan jest? Dlaczego pan podaje się jeszcze za ojca Oli? Zrobił jej Pan takie świństwo, że nawet najgorszy bandyta nie zrobiłby tego!- Jacek chwycił Olę za ramię i wyszedł z mieszkania zostawiając Wysockiego w stanie osłupienia. Pojechali do mieszkania Pauliny. Ola wiedziała, gdzie mieszka, ponieważ kiedy była mała często tam chodziła. Weszła, mieszkanie było otwarte, widać Paulina zapomniała zamknąć drzwi przed wyjściem. Zaczęła przeszukiwać jej sypialnię i znalazła to czego szukała- list od jej ojca do "Kochanej Paulinki Wysockiej". Wahała się czy ma to czytać, ale w końcu się odważyła. Wzięła list do ręki i zaczęła czytać:

Kochana Paulinko. To ja twój tatuś dzisiaj nie mogłem cię odwiedzić bo urodziła Ci się siostrzyczka. Nazywa się Ola. Teraz już nie będę mógł was odwiedzać. Jak chcecie możecie mnie odwiedzać w pracy razem z Hanią czyli twoją mamą. Ola nie jest córką twojej mamy. Kobieta, która jest jej mamą, jest też moją żoną. Nie kocham jej, ale muszę z nią być. Kocham Cię córeczko!     Tatuś.

Ola po przeczytaniu tego listu zamarła i rozpłakała się. Jacek to zauważył i przytulił Olę. Przy okazji przeczytał list. Nie mógł uwierzyć w to co przeczytał. Postanowił porozmawiać z Olą:
- Twój ojciec jest podłym draniem.
- Wiem, nienawidzę go. Nie chcę go znać.
- Współczuję Ci Oluś. 
- Jak ja mogłam kochać takiego drania?
W tym momencie zadzwonił telefon Oli. Odebrała i na jej twarzy pojawiła się złość...


I co? Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki.
1 Co Ola usłyszała w słuchawce telefonu? 
2 Jak wam się podoba mój blog? 

piątek, 23 października 2015

Miniaturka 1

 Cześć! Mam ochotę na pisanie więc piszę. To moja pierwsza miniaturka. Mam nadzieje, że się wam spodoba. Ta miniaturka jest całkowicie wymyślona prze zemnie. Proszę nie płaczcie!!! Ola,, wysocki, Jacek dalej grają w opowiadaniach!!! (Raczej, nie?)

Ten dzień był jednym z najważniejszych w moim życiu. To dziś właśnie dziś powiem sakramentalne "tak". Malowałam się właśnie, kiedy do mojego mieszkania weszła Emilka z welonem, ponieważ zostawiłam go w aucie. Właśnie miałam dzwonić do mojego ojca, aby zawiózł mnie i Emi do kościoła, gdy właśnie pojawił się w drzwiach Jacek-mój przyszły mąż i powiedział, że mnie zawiezie. Ucieszyłam się, ale nie wiedziałam, gdzie jest mój ojciec. Postanowiłam, że zapytam się Jacka jednak on też nie wiedział. Pojechaliśmy do mieszkania mojego ojca. Weszłam i zobaczyłam go na podłodze nieprzytomnego. Od razu zadzwoniłam po karetkę. Byłam przerażona.
Godzinę później.
Siedziałam przy moim ojcu. Ksiądz i goście byli powiadomieni, że ślub odbędzie się później. Patrzyłam na jego zamknięte oczy i płakałam. Nagle usłyszałam  pisk i spojrzałam na kardio monitor. Linia była prosta, wszystkie były. 
- Siostro, doktorze ratujcie go!-krzyczałam, bo chciałam by mój ojciec został z nami. Kiedy tak wołałam przybiegł lekarz. Odciągnął mnie i zaczął reanimować ojca. Ja czekałam przed salą razem z Jackiem. Po piętnastu minutach wyszedł lekarz i powiedział:
- Pani Aleksandro. Niestety Pani ojciec nie żyje. Robiliśmy  wszystko co mogliśmy, ale nie zdołaliśmy go uratować. Bardzo Mi przykro.
- Co???!!!! Pan mówi, że panu jest przykro, ale tak naprawdę Pan się cieszy, bo nie trzeba się opiekować kolejnym pacjentem, tak???!!!!!- Wrzasnęłam
- Proszę tak nie mówić Pani Olu!
Zaczęłam płakać. Pojechałam na ślub. Przynajmniej on się udał.
Miesiąc później.
Miałam dość popadłam w totalną depresję. Jacek próbował mnie uspokajać, ponieważ byłam w ciąży. Kilka dni później poroniłam. Leżałam w tym samym szpitalu, co mój ojciec i miałam dość życia. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki z lekami. Wzięłam coś co było niebezpieczne dla życia. Połknęłam i upadłam na podłogę. Jakąś godzinę później lekarz znalazł moje ciało. Nawet mnie nie reanimował, wiedział, że mnie już tam niema, że zabrał mnie do siebie bóg. A ja? Ja byłam szczęśliwa w niebie razem z moim ojcem i matką. Pierwszy raz od tylu dni byłam szczęśliwa. Jacek dołączył do nas jakiś tydzień później? Nie wiem w niebie czas się nie liczy. W niebie liczy się tylko szczęście. Teraz cała moja rodzina była szczęśliwa. Uznałam, że to nawet dobrze, że się zabiłam.                                                                                                                                  


                                                                                              Aleksandra Wysocka- Nowak.

czwartek, 22 października 2015

Dziękuję!

Kochani! Jesteście na prawdę niesamowici! Wchodzę dziś na bloga a tu... 1000 wyświetleń!!!!!!!!! Łał łał łał! Oby tak dalej! Dziękuję naprawdę dziękuję!

środa, 21 października 2015

5.1 Nic z tego nie rozumiem...

Paulina ostatkiem sił usłyszała słowa bandyty, który przed chwilą ją postrzelił:
- Zdradziłaś nas psom, suko! Pożałujesz, już pożałowałaś!
- Nie zdradziłam was, mówiłam, że nie warto porywać policjantki- wyszeptała Paulina i zaraz potem osunęła się umierając. Ola była w totalnym szoku. Oszołomiona przytuliła się do Jacka:
- Jak dobrze, że Cię mam...-wyszeptała.
Bandyci niechętnie oddali się w ręce policji, jeden z nich nawet próbował uciec. Jednak złapano go. Obydwóm groziło dożywocie za umyślne spowodowanie zabójstwa. Ola i Jacek pojechali do szpitala, tam stwierdzono, że Ola nie ma zbyt niebezpiecznych obrażeń, więc wrócili do domu. Ola wzięła środek na uspokojenie jednak cały czas była w szoku.
- Jacek ja już nic z tego nie rozumiem, myślałam, że była moją przyjaciółką-Ola zaczęła płakać.
- Kochanie, przestań płakać już wszystko dobrze-Jacek próbował uspokoić Olę.
- Ufałam jej, a ona mnie zdradziła. Wiesz co? Nawet cieszę się, że nie żyje.
- Ola może nie rozmawiajmy już o tym co?-Jacek wziął Olę na ręce i zaniósł do sypialni. Zaczął ją całować no a później to chyba wiadomo co się stało. Nagle, gdy nikt się tego nie spodziewał zadzwonił dzwonek do drzwi. Ola poszła otworzyć, w drzwiach zastała swojego ojca:
- Olu jak się czujesz? Nic Ci nie jest?
- Nie tato nic mi nie jest? Tylko po to tu przyszedłeś? 
- Nie. Na miejscu tam gdzie byłaś więziona znaleziono liścik z napisem "dla Olusi" Przyniosłem Ci go.
- Dziękuję Tato- Powiedziała Ola i otworzyła liścik:

Ola, słuchaj chciałam Ci coś powiedzieć. A więc to ja zabiłam twoją matkę. Nie wcale nie umarłą na raka jak myślałaś! Chciałam się zemścić na twoim, a właściwie naszym Ojcu. Zostawił mnie i moją matkę dla twojej dlatego ją zabiłam.
                                                          Twoja siostrzyczka Paulina.

Olę po przeczytaniu tego liścika zamurowało popatrzyła na swojego ojca i zbiła go z liścia.


No i jak? Mam nadzieje, że się podoba. Jak myślicie jak wysocki zareaguje na to że ma a właściwie miał drugą córkę? 

niedziela, 18 października 2015

4.1 Paulina, niespodziewny obrót spraw.

Był Sobotni wieczór, Ola siedziała na kanapie oglądając jej ulubiony serial. Nagle zabuczał jej telefon. Na wyświetlaczu zobaczyła, że ma aż pięć nieodebranych połączeń od Jacka i dwie wiadomości od operatora. Postanowiła sprawdzić co chciał od niej Jacek, a więc wykręciła do niego numer. Mężczyzna odebrał już z pierwszym razem:
- Halo? Cześć Oluś dlaczego nie odbierałaś?-zapytał od razu mężczyzna.
- Musiałam mieć wyciszony telefon, coś się stało?- Zapytała Ola.
- Tak Ola stało się. Dwaj bandyci grożą twojemu ojcu i tobie! Podobno uciekli z aresztu śledczego!- Wykrzyknął mężczyzna.
- Co? Jak to? Jestem bezpieczna?!
- No właśnie nie w swoim mieszkaniu, miałem pomysł- może zamieszkasz ze mną?
- Jacek ale mój Ojciec...
-Spokojnie on się na to zgodził, Oluś tak będzie bezpieczniej.
- No dobrze już się pakuję.
- Będę za dwadzieścia minut
Tak jak powiedziała tak zrobiła zaczęła się pakować. Kiedy już upychała ostatnie rzeczy do walizki zadzwonił dzwonek do drzwi. Myśląc, że to Jacek poszła otworzyć z uśmiechem na ustach. Myliła się jednak, bo za drzwiami stała- Paulina. Jej przyjaciółka.
-Paulina? Co ty tu robisz? Jak dobrze pamiętam wyjechałaś do Niemiec.
- Wyjechać, wyjechałam, ale wróciłam- Powiedziała kobieta.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!- Krzyknęła Ola i przytuliła się do przyjaciółki.
Godzinę później.
Ola czuła się bezpiecznie w mieszkaniu Jacka. Wiedziała, że tu tak szybko jej nie znajdą. Nagle Jacek zaproponował
- Ola może pojedziemy na zakupy? Wiesz muszę kupić kilka nie zbędnych drobiazków.
- Ok możemy jechać- Odpowiedziała Ola.
Po zakupach Ola poszła do samochodu, a Jacek odwieść wózek. Ola siedziała sobie spokojnie czekając na ukochanego, gdy nagle poczuła silne szarpnięcie. Pod jego wpływem zemdlała.
Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu nad nią stała Paulina i dwaj nie znani jej mężczyźni. Paulina trzymała w ręku nóż a dwaj pozostali pistolety. Gdy zobaczyli że kobieta obudziła się podnieśli pistolety. W tym momencie do pomieszczenia wpadł Jacek wraz z policją. Niestety było już za późno, gdy tylko wszedł rozległ się huk, a głowa kobiety bezwładnie się osunęła...


Dobra zanim zaczniecie mnie wyzywać od idiotek. Jedna informacja. W tym pomieszczeniu były DWIE kobiety Paulina i Ola. Nie wiadomo, która z nich nie żyje. Ja przecież napisałam "kobieta". 
P.S. Nie chcę tu nikogo obrażać z powodu imienia Paulina.

sobota, 17 października 2015

3.2 Tłumaczenia. Zakazy i nakazy.

Ola i Jacek rozmawiali nie świadomi tego, że ojciec Oli ich podsłuchuje. W momencie, kiedy Olka i Jacek pocałowali się Wysocki nie wytrzymał i wszedł do sali. Ola i Jacek momentalnie oderwali się od siebie. Ale Wysocki widział to co widział.
- Ola, Jacek co tu się dzieje?! Co to był za pocałunek?!
- Tato?! Podglądywałeś nas?!
- Nie, nie podglądałem was! Ja tylko tu wchodziłem!
- Nie kłam!- Krzyknęła Ola i wybiegła z sali z płaczem. Wyszła ze szpitala, chciała pójść na przystanek autobusowy, ale najbliższy był kilometr stąd. Usiadła na ziemi i zaczęła płakać. Minutę później obok niej przystanął Wojciech.
-Córuś, co Ci jest?- Zapytał Wysocki. Ola od razu zrzuciła jego rękę i powiedziała:
- Zostaw mnie!- Ola nie chciała znać swojego Ojca.
- Córuś czy ja Tobie coś zrobiłem.
- Tak, naruszyłeś moją prywatność!-Wrzasnęła Ola. 
- Ja się tylko o ciebie martwię. Wiesz, że jak zwiążesz się z policjantem i to w dodatku z tej samej komendy, to zaczniesz niebezpieczną grę.
- Wiem! Ale ja go kocham! Nie interesuje mnie to czy jest to bezpieczne czy nie!- Ola miała dość, wstała i poszła z powrotem do  szpitala. Na izbie czekał zaniepokojony Jacek. Kobieta podbiegła do niego i mocno go przytuliła. 
-Ola co ty robisz przecież twój Ojciec...- Zaczął Jacek ale Ola nie dała Mu dokończyć.
-Jacek nie musimy się już ukrywać, mój Ojciec już o wszystkim wie powiedziała Ola i razem poszli do samochodu.



No i jak? Co myślicie o zachowaniu Ojca Oli? Proszę komentować!
 

piątek, 9 października 2015

3.1 Wyjście ze szpitala. Ojciec Olki.

Już kilka dni minęło jak Ola trafiła do szpitala. Dziś lekarz prowadzący stwierdził, że może go opuścić. Jednak nie jest jeszcze całkowicie zdrowa. Było koło południa, Ola właśnie się pakowała. Wtedy do sali wszedł Ojciec Oli- Wojciech Wysocki. 
- Cześć Córuś! Jak się czujesz?
- O cześć tato! Już lepiej ale dalej ciągle boli mnie głowa.
Wtedy w drzwiach stanął Jacek. 
- Dzień dobry, Cześć Ola.
Jacek? A co ty tutaj robisz? Ola próbowała udowodnić ojcu, że nie wie o co chodzi, ale na marne.
-Dzień dobry  Panie aspirancie! Co Pana sprowadza do mojej córki? Zapytał Wysocki.
- No, bo Ola mnie prosiła żebym po nią podjechał do szpitala... zaczął Jacek, ale skończył bo zobaczył minę Olki.
- Olu czy ja o czymś nie wiem? Wysocki przeszył wzrokiem córkę.
- Tato, Jacek to tylko mój przyjaciel, nic więcej-powiedziała Ola przytulając się do niego.
- Na pewno tylko przyjaciel?
- Tak tato na pewno. Może pójdziesz po mój wypis, co? Ola zmieniła temat.
- Tak, tak już idę- Wojciech wyszedł z sali zostawiając Olę samą z Jackiem.
- Jacek prawie nas wydałeś, na przyszłość bardziej  uważaj na to co mówisz.
- Ale przecież nic nie było, no Olka. Jacek mocno przytulił kobietę. Obydwoje nie wiedzieli jednak, że Wysocki stoi za drzwiami i... Ich podsłuchuje.


Mam nadzieje, że się podoba. Proszę komentować. A i przepraszam, że takie krótkie ale nie mam pomysłów.

wtorek, 6 października 2015

Informacja

Bardzo, bardzo was kochani przepraszam ale w tym tygodniu nie dodam opowiadania :(. Nie pytajcie o powód.