Ola i Jacek rozmawiali nie świadomi tego, że ojciec Oli ich podsłuchuje. W momencie, kiedy Olka i Jacek pocałowali się Wysocki nie wytrzymał i wszedł do sali. Ola i Jacek momentalnie oderwali się od siebie. Ale Wysocki widział to co widział.
- Ola, Jacek co tu się dzieje?! Co to był za pocałunek?!
- Tato?! Podglądywałeś nas?!
- Nie, nie podglądałem was! Ja tylko tu wchodziłem!
- Nie kłam!- Krzyknęła Ola i wybiegła z sali z płaczem. Wyszła ze szpitala, chciała pójść na przystanek autobusowy, ale najbliższy był kilometr stąd. Usiadła na ziemi i zaczęła płakać. Minutę później obok niej przystanął Wojciech.
-Córuś, co Ci jest?- Zapytał Wysocki. Ola od razu zrzuciła jego rękę i powiedziała:
- Zostaw mnie!- Ola nie chciała znać swojego Ojca.
- Córuś czy ja Tobie coś zrobiłem.
- Tak, naruszyłeś moją prywatność!-Wrzasnęła Ola.
- Ja się tylko o ciebie martwię. Wiesz, że jak zwiążesz się z policjantem i to w dodatku z tej samej komendy, to zaczniesz niebezpieczną grę.
- Wiem! Ale ja go kocham! Nie interesuje mnie to czy jest to bezpieczne czy nie!- Ola miała dość, wstała i poszła z powrotem do szpitala. Na izbie czekał zaniepokojony Jacek. Kobieta podbiegła do niego i mocno go przytuliła.
-Ola co ty robisz przecież twój Ojciec...- Zaczął Jacek ale Ola nie dała Mu dokończyć.
-Jacek nie musimy się już ukrywać, mój Ojciec już o wszystkim wie powiedziała Ola i razem poszli do samochodu.
No i jak? Co myślicie o zachowaniu Ojca Oli? Proszę komentować!
Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńIdę do następnego opowiadania.
Pozdr
Ania