sobota, 26 grudnia 2015

Kolejny blog :P

Założyłam nowego bloga o Harrym Potterze i Ginny Weasley.
http://harrypiginnyw.blogspot.com/
Zapraszam






P.S Wiem, że długo nie ma opowiadań na moim blogu, ale nie mam weny. Kolejne M O Ż E  pojawi się we Wtorek

środa, 9 grudnia 2015

Miniaturka bez okazji.

Dobra pewnie zastanawiacie się z jakiej okazji ta miniaturka. 5000 wybiło, 6000 jeszcze nie ma. Rekord komentarzy jeszcze nie pobity. Z jakiej okazji? Bez okazji.
 P.S Przepraszam, że piszę niektóre zdania z małej litery, ale komp mi coś szwankuje ostatnio :(

Ola, Jacek i Joaśka ich córka jechali samochodem na grób od dziadka Asi, a ojca Oli. Trzy lata temu został zastrzelony przed komendą. Ola i Jacek dostali kolejne zmartwienie na głowę. Jednym była Asia bo ciągle się buntowała. Mówiono, że takiej 16sto latki jeszcze nie było. Drugim, która spadła na ich głowę po śmierci Wojciecha była Pamela. Była jego drugą żoną za którą nie przepadali szczególnie Ola. Nazywała ją "chodzącym plastikiem" albo "pustostanem". Jechała razem z nimi. Nawet Asia, której wszyscy byli obojętni, uważała, że jest wyjątkowo wpieniająca.
Pamela:
Wysoka, szczupła 30sto letnia kobieta o bujnych czarnych włosach. Tona tapety na twarzy i króciutkie sukieneczki przykryte koronką i super drogimi torebkami.
Asia:
Wysoka szczupła nastolatka o długich ciemnych włosach zazwyczaj upiętych w warkocz. Czarne i czerwone ubrania. najczęściej dresowe bluzy i luźne spodnie.
Asia i Pamela siedziały z tyłu. Jacek prowadził, a Ola siedziała z przodu. Ostatnio dzwoniła do niej wychowawczyni Asi i powiedziała, że Asia coraz gorzej sie uczy i wagaruje. Dokucza tez innym i nie przejmuje się uwagami nauczycieli. Ostatnio chciała się pobić z Kaśką. Ola chciała o tym pogadać z córką, ale jakoś nie miała czasu. Postanowiła, że pogada z nią teraz i tutaj:
- Asiu co ty robisz w tej szkole? Podobno prawie się pobiłaś z koleżanką.
- Po pierwsze jestem Joanna, a po drugie: TO NIE JEST MOJA KOLEŻANKA!!!!!
- Nie krzycz Joanno, nie krzycz.
- Bo co mi zrobisz mamusiu?
- Nic, ale tego nie toleruję.
- Pff. I co mi z tego?
- matka ma rację-wtrąciła się Pamela-odnosisz sie do niej jak do koleżanki.
- Odwal sie plastiku!
Po kilku minutach dotarli na miejsce. Ola otwarła bagażnik i wyciągnęła dwa znicze. Jeden dla mamy drugi dla taty. Aśka na początku nie chciała iść ale później zgodziła się. W końcu to był jej dziadek. Kochała go i każda myśl o nim powodowała u niej płacz i smutek. Oczywiscie nigdy sie do tego nikomu nie przyznała. Weszli na cmentarz. Kręciło się tam kilka osób. Jeden typek wydał się Aśce podejrzany ale to zignorowała. Jacek postawił znicz, a Ola miała go zapalić, kiedy zorientowała się, że zostawiła zapalniczkę w samochodzie.
- Asiu pójdziesz po zapalniczkę? Jest w przednich drzwiach.
- No dobra idę.
Asia poszła do samochodu i wyciągnęła zapalniczkę. Zamknęła auto i zobaczyła, że podejrzany typek wychodzi z cmentarzu z pistoletem. Zaniepokojona wbiegła na cmentarz. zobaczyła, że Jacek i Pamela stoja nad kims i próbują tego kogoś obudzić. Asia podbiegła i zobaczyła Olę leżącą na grobie dziadka.
- Olu, Oleńka proszę obudź sie! My mamy dziecko! Ona nas potrzebuje oboju nie tylko mnie! Nie umieraj Ola!
- Pani Olu! Niech Pani powie, że pani nic nie jest! pani Olu!
- Mamo? Mamusiu, mamo! Nie umieraj nie opuszczaj mnie!
Kilka godzin później
Jacek, Pamela i Asia czekali przed blokiem operacyjnym. Jacek nerwowo chodził przed blokiem, Pamela siedziała i myślała na co wydać trzy stówy i nie przejmowała się tym, że Ola umiera. Asia siedziała na krześle i płakała. nie mogła sie pogodzić z myślą, że jej matka może już nie przeżyć. Nagle wyszedł lekarz i podszedł do Asi.
- i co z moją mamą? Żyje?
- Pani Ola żyje, ale do końca życia będzie sparaliżowana. Kula uszkodziła część mózgu odpowiedzialną za poruszanie rękami i nogami. Robiliśmy co mogliśmy, ale tak musi być. I tak cud, że przeżyła.
- Czy mogę ją odwiedzić?-zapytała z nadzieją w głosie Asia.
- Tak. Właśnie wybudza się z narkozy.
- Dziękuję.
Asia poszła do sali gdzie leżała Ola. Wiedziała, bo lekarz jej powiedział. Zapukała leciutko i weszła.
- Cześć Mamo. Mozesz mówić?
- Mogę mówić, ale nie mogę poruszać nogami, rękami i głową.
- Jestes sparalizowana  na całe życie. Cieszę się, że żyjesz.
- Trudno się mówi. Najważniejsze, ze przeżyłam.
Kilka dni później
Ola zaczęła uświadamiać sobie, że juz nigdy nie przytuli córki rękami, ze nigdy nie stanie na nogach i że nigdy nie potrząśnie głową. Wtedy wszedł lekarz i powiedział:
- Jest możliwa operacja w stanach. Jeżeli pani się zgodzi będzie mogła Pani ruszać rękami i głową. Nóg niestety nigdy juz pani nie poczuje.
- Na prawdę jest szansa, że będę mogła ruszać górną częścią ciała?
- Tak.
Kilka miesięcy później.
Ola przeszła pomyślnie operację i obecnie jest na rechabilitacjach. Na zawsze jest przykuta do wózka i teg nie da się zmienić. Jednak najważniejsze jest to, że żyje i ma się dobrze. Jej córka zmieniła się i zrozumiała, że bez mamy nie da się żyć. Jacek wspiera niepełnosprawną żonę. Kocha ja i za nic w świecie jej nie zostawi.

I jak podobało się? Jeżeli tak to proszę o komentarz.


7.2

- Córeczko, Mikołaj chciał Cię ratować.
- Przed czym ku**a chciał mnie ratować?
- Przed tym zbirem Napierskim.
- On go zabił? w dzień naszego ślubu?
- Tak. Niestety.
Ola po tych słowach usiadła na łóżku i zaczęła płakać. Mój mąż był mordercą. Policjantem i mordercą. Jak ja mogłam żyć z człowiekiem, który złamał prawo i kogoś zabił? Dlaczego on to zrobił?-myślała Ola. jej córka kiedy zobaczyła, że jej mama płacze podeszła i przytuliła ją.
- Co się stało mamusiu?
- Nic kochanie ty tego nie zrozumiesz.
- Zrozumiem mamo! Mam 5 lat! Prawie 6!
Wtedy do mieszkania ktoś wszedł...



Wiem strasznie krótkie i chyba najkrótsze jakie napisałam. i tak przepraszam wiem miało byc wczoraj. dziś lub jutro będzie miniaturka. Sorry, że takie krótkie.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

6.2

Ola obudziła się. była sobota i Ola nie musiała iść do pracy. Juz miała iść zaparzyć sobie kawę, kiedy usłyszała płacz dochodzący z pokoju Asi. Ola przestraszyła się i weszła do pokoju małej Asi. Asia siedziała na podłodze i płakała. Ola zobaczył, że trzyma coś w rękach. To była ramka przedstawiająca Ją i Mikołaja w dzień ślubu. Ola spojrzała dokładnie na ramkę i zobaczyła szczegół, który najwidoczniej zauważyła Asia. Mikołaj trzymał coś w ręce. Tym czymś był nóż. Ola w pierwszej chwili pomyślała, że jej sie przewidziało ale potem zdała sobie sprawę, że było to prawdą i Mikołaj trzymał w ręce nóż. W dodatku na nożu był krew. Coś Oli nie grało. Mikołaj nie miał takiego noża to był nóż jej ojca! Przerażona wyrwała ramkę z rąk córki i wsadziła ją sobie do torby, która stała na biurku. Później powiedziała do małej Asi:
- Zaraz Cię ubiorę i pójdziemy.
- Ale dokąd mamusiu. Przecież jest sobota!
- Do dziadka muszę się go o coś zapytać.
- A nie możemy iść kiedy indziej, albo nie możesz po prostu zadzwonić?
- No dobrze zadzwonię i poproszę, żeby tu przyjechał.
Po kilkunastu minutach zjawił sie ojciec Oli, a dziadek Asi. Był zaskoczony tym nagłym wezwaniem więc pomyślał, że coś się stało. Nie pewnie wszedł do pokoju Asi. Tam Ola przytulała ją i opowiadała jakieś bajki. Kiedy Asia zobaczyła, że przyszedł dziadek podskoczyła i przytuliła go. potem pobiegła do kuchni po ciasteczka, które upiekły razem z Olą wczoraj. Ola wykorzystała tą chwilę i wyciągnęła ramkę z torby pytając:
- Co to ma znaczyć?
- Co??
- Ten nóż na tym zdjęciu!
- Aaa ten bo wiesz ja...


No hej! I jak podoba się opowiadanie? Jak  nie podoba to mogę zmienić. Jak myślicie co oznaczał ten nóż w ręce Mikołaja? Co Wysocki powie córce?

niedziela, 6 grudnia 2015

5.2

- Chciałbym cię zaprosić na kolację, zgadzasz się?
- Jasne.
- Ekchem
- Oj tato!
- Co znów?
- Pstro.
Ola miała juz dość swojego ojca . Wyszła z Emilką z pokoju Jacka. Emilka rozpoczęła rozmowę:
- Ty się nie boisz Olka?
- Ale czego?
- Swojej córki. jak ona zareaguje kiedy dowie się że będziesz miała chłopaka?
- oj Emi. Przyznaj się,jesteś zazdrosna.
- nie jestem!
Ola i Emilka zaczeły drzeć ze soba koty. tak na prawdę Emilka była zazdrosna o Jacka. Jej największą tajemnicą było to, że kiedyś sie  z nim spotykała on jej się nawet oświadczył ale wtedy zrobiła największy błąd w swoim życiu. Odmówiła. Teraz tego żałuje. Nie zdawała sobie sprawy, że mówi to wszystko na głos. Oli o mało nie zatkało jak to usłyszała. Wyciągnęła kluczyki i rzuciła nimi w Emilkę. Po chwili w radiowozie rozpoczęło sie prawdziwe piekło. Emilka wyła, a Ola obkładała ją czym popadnie i gdzie popadnie. Ola pewnie zabiłaby Emilkę, gdyby nie Jacek, który przybiegł na odsiecz Emilii. Odepchnął Olę i przytulił Emilkę dając Oli do zrozumienia, że jej nie kocha. jednak potem Ola przekonała się, że to nie prawda. Jacek tylko trzymał, Emilię, żeby się nie przewaliła, a Olę przyciągnął do siebie.
- nie wyj Drawska bo jesteś dorosła-warknął spoglądając na nią spode łba.
- Jacek musimy o czyms pogadać-powiedziała Ola i chwyciła Jacka za rękę. Poszli za komendę tam przysiedli na kamieniu i zaczęli rozmawiać:
- Jacek, czy to prawda, że spotykałeś się kiedyś z Emilką i się jej oświadczyłeś?
- Tak ale to był mój największy zyciowy błąd. Na szczęście nie przyjęła oświadczyn. Ale uwież teraz kocham tylko ciebie i nic tego nie zmieni.
- Ty, ty mnie kochasz?
- Tak. Całym sercem i całą duszą. Jesteś dla mnie całym światem. To dlatego zostawałem na nockach i brałem nadgodziny. tylko po to, żeby na ciebie więcej popatrzeć.
- Kocham cię Jacek!
- Ja ciebie też!

Hejo! jak wam się podoba opowiadanie? Za wszelkie błędy i przekształcone wyraz przepraszam,  bo pisałam na telefonie a tam mam auto korektę.Mój telefon to takie badziewie, ze nawet nie moge poliskich znaków robic! ( prawie zawsze )

sobota, 5 grudnia 2015

4.2

- Jacek! Jacek! Jacek nie śpij na służbie!-wrzasnął Komendant Wysocki-od przeszło pół godziny trójka i dwójka próbują się zameldować a ty śpisz sobie w najlepsze! Z kim ja pracuję? Boże Święty!
- Ale panie komendancie! To wszystko przez te nadgodzi... ups.
- Nie ma zadnego ale. Zaraz, jakie nadgodziny?
- Żadne. Tak mi się tylko... tylko powiedziało.
- Gadaj!
- No dobrze. Zostaje na nadgodzinach i na nockach b chcę dłużej patrzeć na Olę.
- Jaką Olę? Moją córkę?!
- Tak panie komendancie.
- Jak ja bym ciebie nie lubił to nie wiem co by się teraz z tobą działo. Oj nie wiem aspirancie Nowak!
- Przepraszam.
W tym samym momencie do pokoju dyżurnego weszły Ola i Emilka.
- Cześć Jacek, dzień dobry Panie komendancie.
- Hej. O cześć tato!
- Mamy tu dla ciebie papiery z tej interwencji.
- Dobra spadamy!
- Ola poczekaj chwilę!
- Tak?
- Muszę się ciebie o coś spytać.
- O co?
- Bo wiesz czy...

No i kolejne opowiadanie. Teraz będą krótkie, ale codziennie. Jak myślicie co Jacek chciał powiedzieć Oli? Czy reakcja Wysockiego była słuszna?
Pozdrawiam i do jutra
Regi

piątek, 4 grudnia 2015

Dziecko największym szczęściem.

Na początku. Mam 10 lat i nie wiem czy ta miniaturka się wam spodoba. Jakie będzie miała zakończenie to nie powiem, bo to nie fair!
DZIĘKUJĘ ZA 4000 WYŚWIETLEŃ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Nie chcę Cie znać!-krzyknęła Ola Wysocka do  Szymona Napierskiego.
 Ola! Ola poczekaj!-krzyczał Szymon.
Ola biegła ile sił w nogach, aby wreszcie się od niego uwolnić. Kiedy zorientowała się, że on jej nie goni to przysiadła na kamieniu i próbowała sobie wszystko poukładać w głowie. Najpierw ja oczarował, później zdradził ( ale uszło mu to płazem ), a na końcu próbował ją namówić do przechowania narkotyków. Mówił, że "ja już nie ćpam, to dla kumpla" ale Ola mu nie wierzyła. Wiedziała, że był zamieszany w handel narkotykami kilka miesięcy temu. Teraz wreszcie zebrała się na odwagę i wyznała mu, że nie chce już z nim być. Kochała innego. Tym innym był Jacek Nowak. Jej rozmyślania przerwał głos dochodzący z oddali.
Pożałujesz, że ze mną zerwałaś!
To był Szymon. Ola kiedy to usłyszała zaczęła płakać. Samotną i zapłakaną znalazł pod blokiem Jacek Nowak.
- Olu co się stało?-zapytał czule. od dawna ją kochał ale nie miał odwagi jej o tym powiedzieć. Bał się, że ta go wyśmieje.
- Nic. Tylko moje życie się ku**a zawaliło!
- Spokojnie Ola!
- Nie mogę być spokojna kiedy ktoś prosi mnie o przechowanie narkotyków!
- Ola, ja bym chciał Ci coś powiedzieć.
- Co znowu?
- Ja, ja cię kocham.
- Ja ciebie też!-odkrzyknęła i rzuciła mu się w ramiona.
5 miesięcy później.
Ola źle się czuła i od kilku miesięcy ciągle tyła. Jacek zamartwiał się co się dzieje z ukochaną. Nie podejrzewał tego co za chwilę się zdarzy... Ola czuła się tak źle ,że wzięła urlop i poszła do lekarza. kiedy szła do kliniki poczuła się słabo i zatoczyła się. Widziała te spojrzenia na jej brzuch. Po chwili dotarła do przychodni. Usiadła tam na krześle, rozebrała się i oparła. Od 5 miesięcy nieustannie bolał ją brzuch. Tyła i źle się czuła. Nagle zrobiło jej sie tak słabo, że zemdlała. Podbiegła do niej zaraz jakaś pielęgniarka i posadziła na wózku. Wjechała szybko do gabinetu lekarki i powiedziała:
-Pani doktor pacjentka nam na holu zasłabła!
- Jak to "zasłabła"?
- Normalnie.
- Dobra robimy wszystkie podstawowe badania usg itp.
Kilka minut później.
Ola zaczęła otwierać oczy. Zobaczyła, że nad nią stoi jakaś maszyna a obok pielęgniarki coś po cichu mówią. Ola ocknęła się i zapytała:
- Pani doktor co mi jest?
- O widzę, że się pani ocknęła. To dobrze.
- Co mi jest?!-zapytała Ola tym razem nieco głośniej.
- Nic pani nie jest. Jest pani w ciąży!
- Co?
- W ciąży jest Pani!
- Na prawdę?
- Na prawdę.
Ola uradowana wróciła do domu. W kuchni czekał na nią zaniepokojony Jacek. Kiedy tylko się zorientował, że przyszła to wstał i zapytał:
- Olu co ci jest? Byłaś u lekarza...
- Nic mi nie jest. To znaczy nam.
- Jakie "nam"?
- Będziemy mieli dziecko!
- Na prawdę? Wspaniale!
9 miesięcy później.
Ola i Jacek cieszyli sie ze swojego synka-Tomka. Nadali mu tak na imię na pamiątkę ojca Jacka. Jacek wsponiał te tragedię bardzo długo. Jego ojciec był niepełnosprawny, ponieważ ucierpiał w wypadku samochodowym. Później okazało się, że jego ojciec ma raka płuc. i tak długo przeżył. Zazwyczaj na raka płuc umiera się 2-3 miesiące od zdiagnozowania. On jednak walczył z nim znacznie dłużej. Dopiero półtora roku po zdiagnozowaniu raka płuc umarł. Jacek bardzo za nim tęsknił. To z nim mógł zawsze o wszystkim pogadać. Zawsze tylko jemu powierzał swoje sekrety. A  teraz? Teraz już nie ma do kogo mówić. Jest tylko Ola.
6 lat później.
Ola wesoło bawiła się z Tomkiem w pokoju. Nagle do pokoju wszedł Jacek i poprosił, by Ola wyszła na chwilę.
- Mamusiu! Pobaw się jeszcze ze mną!
- Zraz wrócę!
Ola i Jacek wyszli na korytarz.
- Co się stało Jacek?
- Odebrałem wyniki małego z kliniki.
- I co?
- Tomek. Tomek ma raka trzustki.
- Co??!!!!!!!-ryknęła Ola tak, że cały blok zastanowił się czy przypadkiem nie obdzierają jej ze skóry.
- Co się stało mamo? Co to jest rak trzustki?
- To jest taka choroba z której się już nie wyleczysz-pisnęła Ola i zaczęła płakać.
- Ja umrę?
- To bardzo prawdopodobne.
- Nie ja nie chcę! Ja chcę tu byc, a nie tam u góry!
- Nie mamy wyboru. Ale obiecujemy, że będziemy to powstrzymywać.
Kilka lat później.
Ola i Jacek siedzieli przy łóżku Tomka. Ich 14sto letni syn właśnie umierał. Obok niego stało pełno dziwnych urządzeń, a do jego ciała przyczepione były tysiące kabelków. Ola płakała, a Jacek ją przytulał i mówił:
-Będzie dobrze, będzie dobrze.
Tak na prawdę nie było dobrze. Ola ze strachu nawet nie patrzyła na kardiomonitor syna. Kiedy wreszcie się odwarzyła zobaczyła, że linia jest prosta. Słychać było tylko przeciągłe "piiiiiip".
- Nie. Nie to nie prawda! Jacek proszę powiedz, że to jeszcze nie koniec, że nasz syn zyje!
- Przykro mi ale to koniec.
Ola nie wytrzymała. Pobiegła do pokoju medycznego i wzięła jakieś lekarstwa. Po chwili upadła na podłogę. Jacek, który właśnie wpadł do pokoju medycznego był załamany. Podszedł do niej i sprawdził puls. Niczego nie czuł. Sprawdził czy oddycha. Nie oddychała. Popadł w totalną rozpacz. W jednym dniu stracił i syna i żonę.
- Proszę żeby to był tylko sen boże! Proszę!
Kilka dni później odbył się pogrzeb Oli i Tomka. Jacek cały czas płakał a ojciec Oli go pocieszał, choć sam miał ochotę się popłakać. Stracił jedyną córkę. Jego jedyny promyk nadziei, jego jedyna radość. Po całym tym zdarzeniu Jacek zaczął pić i rzucił pracę. Bez Oli i Tomka już nie było jego życia. Po prostu umarł razem z nimi.


No i skończyłam. Jak wam się podoba to piszcie w komentarzach. I mam jedno pytanko czy wam moje opowiadania odpowiadają? Czy mam coś w nich zmienić? teraz mam dużo czasu, bo mam anginę.
P.S Nie ponoszę kosztów za chusteczki ale też ich nie rozdaję :P

środa, 2 grudnia 2015

3.2 Śmierć?

Zmieniam na narrację trzecioosobową. Lepiej mi się pisze, a wy chcieliście żebym wróciła, więc oto macie. Dziś albo jutro miniaturka na 4000 wyświetleń ;)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ola jechała na patrol razem z Emilką. Nie miały dużo zgłoszeń. Tylko prymitywne jak na przykład bójka w parku, albo pijacy pijący piwo na placu zabaw ( tego drugiego zgłoszenia Ola nie pojmowała). Ola miała w głowie tylko jedną myśl: Czy jeszcze kiedyś się zakocham? Emilia, która prowadziła radiowóz też była zamyślona. Jej problemy z ojcem wciąż narastały. Była w stanie załamania tak samo jak Ola. Obie kobiety nawzajem siebie rozumiały. Wtedy zdarzyło się to, czego każdy się najbardziej obawia. Zadzwonił telefon Emilii. Ona odebrała, choć prowadziła. Jej ostatnie zdanie brzmiało tak:
- Mamo nie musisz Mi gotować obiadu!
Zraz potem radiowóz wjechał w mur. Lewa strona była całkiem zmiażdżona. Prawa miała tylko lekkie wgniecenia. Oli nic się nie stało, jednak Emilce tak. Był przyciśnięta do kierownicy auta. Ola wtedy zachowałą się najlepiej jak mogłaby się zachować. Wyszła z auta, które powoli zaczynało się palić. Gdzieś w oddali słychać było syreny pogotowia i głosy ludzi krzyczących, że ma tego nie robić. Był też słychać stęki Emilii. Ola otwarło to co zostało z drzwi Emilki i zaczęła ją wyciągać. Wypchnęła Emilkę, lecz sama wpadło do palącego się auta. Zdążyła tylko krzyknąć:
- Emilka odsuń się!
Zaraz potem radiowóz wybuchnął. Emilka na początku nic nie widziała. Nie wiedziała czy Ola żyje czy nie. Jednak kiedy opadły tumany pyłu zobaczyła poparzoną Olę.
- Ola! Ola! Ola proszę oddychaj! Oddychaj!!
Emilka siedziała załamana w szpitalu. Obok płakała mała Asia. Po korytarzu chodził ojciec Oli. Czekali przed blokiem operacyjnym. Ola miała poparzenia trzeciego stopnia. Krwotoki wewnętrzne i pękniętą czaszkę. Emilka miała tylko złamaną rękę. Siedzieli w milczeniu, gdy nagle wyszedł lekarz.
- I co doktorze?-zapytała Emilka.
- Bardzo mi przykro, ale nie udało nam się uratować Aleksandry Wysockiej. Z takimi poparzeniami i pękniętą czaszką nie miała szans na przeżycie. Walczyła do końca, to było widać. Cud, że w ogóle przeżyła wybuch.
- Nie! Nie to nie prawda!-krzyknęła Emilka- Ona uratowałą Mi życie! Ja mogłam umżeć za nią! Ona nie może odejść!!!
- Mama!-krzyknęła Asia.
Wszyscy zapadli w milczenie ponieważ wywożono "ciało" Oli.
- Mamusiu przytul mnie jeszcze za nim pójdziesz tam gdzie tata!-krzyknęła Asia
Nagle Ola się poruszyła...


I co podoba się? Tak wiem uśmiercam Olę... Tfu! Co ja gadam! Ja jej nie uśmiercam! To było na niby? Tak. Jutro będzie miniaturka. Napiszcie Mi czy ma być z happy endem czy nie ok?

P.S Nie ponoszę kosztów za chusteczki zmarnowane na tym opowiadaniu ;)