niedziela, 24 kwietnia 2016

Epiolog "The end".

Co ja mam robić?! Myślała. Jeżeli Paulina zabije Jacka straci miłość. Jednak jak wybierze drugą opcje straci swoje życie.
- I co Ola zdecydowałaś się?-usłyszała głos Pauliny.
- Tak! Zabierz... zabierz moje życie!
- Ola, nie! Nie możesz umrzeć!-zawołał Jacek.- Ja chce zginąć! Paulina zabij mnie!
- O boże ale debile mi się trafili! Dobra, macie 5 minut na podjęcie decyzji! I radzę nie kombinować!
Paulina wyszła trzymając się za głowę. Zamknęła klatkę na klucz, ale stanęła prz przeszklonych drzwiach. Nie ufała Oli. Już raz jej uciekła. Teraz jednak nie zrobi tego samego błędu!
W tym czasie na klatce trwała zacięta rozmowa.
- Olka co ty do jasnej cholery odwalasz?!
- Ratuje ci tyłek.
- Ale wtedy ty...
- Nic mi się nie stanie! Słowo Harcerza!
- No dobrze. Ale jak ci się coś stanie to sobie nie wybaczę!
- Ok.
Parę sekund później na klatkę wpadła Paulina. Wyciągneła nóż i zapytała:
- Którego mam zabić?
- Mnie!-krzyknęła Ola.
- No dobrze! Choć!...
**************************************************
Dziś jest pogrzeb. Jest na nim cała jej rodzina. Czarny, ponury nastrój panuje wszędzie. Nawet ona w trumnie źle wygląda. W jej brzuchu dalej była rana cięta od noża. Wprawdzie jest ona zakryta, ale... W pierwszym rzędzie siedzi Jacek i Ojciec Oli. W drugiej ławce siedzi OLA i Emilka. Za nimi reszta "rodziny" Pauliny. Nikt nie znał jej zabójcy. Kto miał na koncie morderstwo? Nikt. A przepraszam! Paulina. Sama siebie dźgnęła w brzuch. W okolicznościach nieznanych. A Ola i Jacek? Żyją szczęśliwie i mają się dobrze. Ola nawet jest w ciąży. I co? I nic. To poprostu koniec. Czy na zawsze? Nie. Za nideługo nowa seria. Tak jakby dalesz losy po kilku latach :)

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE!!! NAWET NIE WIECIE JAK TO MOTYWUJE! A I TAK BDW DZIĘKUJĘ ZA 13000 WYŚWIETLEŃ!!!!

piątek, 22 kwietnia 2016

Rozdział 7 :) (krótki)

Ola usiadła na krześle. Ponownie spojrzała na karteczkę. Znów przeczytała tą samą treść. Jednak teraz zobaczyła cos jeszcze. Na dole pod napisem "Anonim" pisało cos jeszcze. Bardziej przypominało to inicjały (P.L.). Oli zaczęło coś świtać.
- P. P jak Paulina, a L jak Laskowska. No to już wiem!
- Co jest Ola? Dlaczego krzyczysz
- Odkryłam kto napisał ten anonim!
- JAKI ANONIM?!! Ola o czym ty mówisz?
- O tym.
888888888888888888888888888888888888888888882
2 godziny później.
Ola weszła do bloku w którym mieszkała Paulina. Wiedziała gdzie mieszka, były kiedys przyjaciółkami. Szła przez klatkę. Nagle ktoś zawołał.
- Olunia! Odwróć się!
Ola odwróciła głowę. Zobaczyła Paulinę trzymającą nóż pod krtanią Jacka. Ola pztrzyła na to z przerażeniem. Znów usłyszała jej słowa:
- Wybieraj! Albo jego życie albo twoje!
88888888888888888888888888888888888888888888888
W następnym opowiadaniu: Ola bedize musiała podjąć tragiczną decyzję! To opowiadanie będzie Endem I serii opowiadań. Ale nie powiem czy smutnym czy wesołym.

A tak bdw to wiecie, że w następnym odc. (162) będzie sprawa ze zniknięciem radiowozu? Ale zbieg okoliczności! (Rozdział 5)


środa, 20 kwietnia 2016

Rozdział 6 + info.

Na początku przepraszam za brak opowiadań. Ale ze mną to tak jest. Spokojnie, żyję! Najpierw miałam zapalenie spojówek, a później jeszcze internet mi padł no i klapa. Jak wreszcie odzyskałam neta to zapomniałam hasła do konta... Ach szkoda gadać. Ale cóż czas na opowiadanie!


Ola wróciła wściekła do domu. Rzuciła torbę na krzesło rozebrała kurtkę i buty. Weszła do kuchni z zamiarem przygotowania sobie kolacji. Otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej dżem figowy. Otwarła słoiczek i... i nie zrobi sobie kanapek bo ktoś zeżarł cały dżem. Jacek, który wrócił wcześniej z pracy leżał na kanapie i przeglądał youtube'a. Nic mu się nie chciało. Nagle do salonu wpadła Ola. Trzymała pusty słoik po dżemie i drugą ręką podpierała się pod bokiem. Jacek na widok słoiczka zdębiał. Wiedział, że Ola domysliła sie kto zeżarł dżem. Na wszelki wypadek przygotował sobie zatyczki do uszu.
- Jacek?!
- Słucham?-udawał, że nie wie o co chodzi.
- Czy ty zjadłeś CAŁY słoik dżemu figowego?!
- Jakiego dżemu?
- Dobrze wiesz jakiego! Tego, którego juz nie ma bo go zżarłeś!
- Nic nie wiem o żadnym dżemie!
- Nie rób ze mnie idiotki.
- Nie robie!
- Od dziś nie masz prawa dotykać jedzenia, którego ja nie przyszykuję albo kupionego przez ciebie!
Awantura trwała jeszcze z 10 minut. Kiedy Ola ochłonęła (co powinna zrobić juz dawno według Jacka, no ale cóż...) weszła do kuchni. Dopiero teraz odkąd weszła do mieszkania spojrzała na stół. Stała na nim karteczka na której pisało:

Chociaż nie wiesz ty to ja wiem, że twoje życie jest juz krótkie. Licz ostatnie minuty. I pożegnaj się z ukochanym, bo już nigdy go nie zobaczysz.

                                                                                                       Anonim.
- O ku##a!

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział 5

Policjanci dotarli na miejsce. O dziwo pod wzkazanym adresem nie było nic tylko pola i szopa. Policjanci przeszli jeszcze kilka metrów i zorientowali się, że ktoś ich nabrał. Już mieli wracać do radiowozu, kiedy zobaczyli... że go nie ma!
- O cholera-zaklnął Mikołaj.
- 00 do 05 zgłoś!
- Słucham 05.
- Ukradli nam radiowóz!
-Co?!!
- Ukradli nam radiowóz ku**a!
- Zaraz przysyłam patrol po was.
- No mam nadzieję.
Ola odłozyła krótkofalówkę. Pierwszy raz w życiu cos takiego się zdażyło. Ukraść radiowóz?! Ale po co? Ciekawe poc o im był radiowóz. Po kilku minutach zjawił się patrol 06, który zawióżł ich na komendę. Tam dostali zastępczy radiowóz (nawet ok), ale najpierw musieli sie nasłuchać od komendanta.
- Jak mogliscie do tego dopuścić?!
- Szefie, wyszliśmy z radiowozu jak zwykle i poszliśmy obejrzec teren. Nic tam nie było więc wróziliśmy do auta, którego, jak szef dobrze wie, nie było.
- To co zostawiłeś kluczyki w stacyjce Białach?!
- Nie, mam je przy sobie.
- Dziwne. Zazwyczaj kradzież auta odbywa się dłużej. Coć musze przyznać, że dobrze się z tym upora... ojć!
- Co?! Tato czy, czy to ty wziąłeś radiowóz?!
- W końcu jest prima aprilis, nie?
- Wiem kur*a ale czemu akurat zawsze ja padam ofiarom tych żartów?!!-ryknęła Ola i wybiegła z gabinetu trzaskając drzwiami. Ola pobiegła do Jacka. Wpadła do jego pokoju i rzuciła mu się na szyję. Jacek przytulił ją mocno i pocałował. Później zaskoczony zapytał:
- Co jest Ola?
- Mój ojciec zrobił Mi okropny żart z tym radiowozem.
- To twój ojciec...?
- Jacek nie gdajmy o tym.
- Dobrze kochanie.


I jak? Wiem że dużo dialogu ale nie miałam pomysłu na opisy. Jutro kolejne i sory, że tak późno, ale po szkole jestem u babci a tam nie mam internetu. Mam nadzieję, że to wam nie przeszkadza :)
Pozdro!
Regi

niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział 4

- O kur*a! Mikołaj?!
- Szybki, ale to nie tak jak myślisz-zaczął mówic Mikołaj.
- A ja myslałem, że jesteś policjantem!!-ryknął Szybki.
W tym momencie Ola obudziła się. Zamrugała oczami i spojrzała na zegarek. Była 10:25. Włączyła telefon.
- O nie!-wrzasnęła-dziś jest Poniedziałek!
Zaczęła w panice wybierać ubrania. Była spóźniona DWIE godziny i 25 minut!!! Ubrała się, nawet nie jedząc śniadania i wybiegła na komendę. W pośpiechu nie zauważyła, jak z torby wypada jej telefon. Wbiegła na komendę. Wpadła do Jacka. Zaczęła mieć do niego pretensje.
- Czemu mnie nie obudziłeś o siódmej?!
- Bo jak wychodziłem to jeszcze siódmej nie było. A poza tym czemu jesteś tak wcześnie?
- Wcześnie?! Ty sobie żarty ze mnie robisz?
- No jest wcześnie bo jest dopiero 7:25.
- Jaka siódma! Dziesiąta!!
- Dobra przyznaję się! Przestawiłem Ci zegarek na 10, żebys myslała, że się spóźniłaś!
- Ku**a Jacek to nie było śmieszne!
Wyszła z pokoju dyżurnego trzaskając drzwiami. Weszła do pokoju gdzie się zbierali. Wzięła swój mundur i miała iść się przebrać, kiedy spojrzała na kalendarz.
- Aha 1 Kwietnia! Prima Aprilis. Super... A ja się na Jacka wydarłam jak jakaś głupia!-powiedziała sama do siebie. Poszła się przebrać. Kiedy się przebrała na korytarzu wpadła na Jacka.
- Uch, sorki Ola.
- Nic się nie stało. A i tak w ogóle to przepraszam wiesz za co.
Jacek tylko się uśmiechnął. Wszyscy udali się na odprawę. Po smędzeniu Wysockiego i pieknej przemowie Drawskiej wszyscy udali się na patrole. Ola i Mikołaj jechali w milczeniu. Nie zapowiadało się na rozmowę. Jechali by w tej niezręcznej ciszy całe wieki , gdyby nie dyżurny.
- 05 do 00 zgłoś!
- Słucham Cię 00.
- Jest wezwanie na Wielkanocną. Podobno kradzież z włamaniem.
-Przyjęłam, bez odbioru.
c.d.n

I jak? Wiem, że to już drugie opowiadnie dziś ale to wam chba nie przeszkadza?
Pozdro!
Regi

Zapraszam na mojego ulubionego bloga <3
http://jacekiolanazawsze.blogspot.com/

sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 3

Jacek, Szybki i Wysocki wpadli do magazynów. Antyterrorysci przeszukali magazyny. Wydawało się, że to był fałszywy sygnał, bo nikogo tu nie było. Nagle dało się słyszeć czyjeś kroki. Szybki z pistoletem przed sobą odwrócił się i zobaczył Napierskiego rannego w nogę. Napierski resztkami sił wydukał:
- Tam, tam jest Ola-powiedział i wskazał na jedno z pomieszczeń, którego jeszcze nie przeszukali.
- Na pewno? A może to wasza pułapka?!-warknął Wysocki. Miał juz kiedyś na pieńku z Napierskim i wiedział do czego jest zdolny.
- Nie... tam jest Ola i...-nie zdążył powiedzieć bo upadł na ziemię umierając.
- Napierski?!
- On nie żyje panie komendancie.
Policjanci ostrożnie weszli do pokoju wskazanego przez Napierskiego. Zobaczyli tam pełno pudeł, stolik, oraz krzesło, na którym lezały liny. Pod krzesłem leżała Ola. Natomiast w pomieszczeniu obok, które właściwie nie było pomieszczeniem, ktoś się krzątał. Najwyraźniej chciał zatrzeć ślady. Jacek i Komendant podbiegli do Oli. Męzczyzna ostrożnie sprawdził jej puls. Był bardzo słaby. Jej serce powoli przestawało bić...
- Ku**a zróbcie coś! Ona tu umiera!-ryknął Jacek.
W tym czasie pozostali policjanci weszli do drugiego "pomieszczenia". w srodku było prawie pusto. Stały tylko wielkie skrzynie, w których były graty od Napierskiego. Dalej, bardziej w głębi pomieszczenia ktoś był. Policjanci wyciągnęli pistolety. Szli ubezpieczając się nawzajem. Doszli do końca. Za pudłami stał dobrze zbudowany facet, łysy i wysoki. Próbował cos upchnąc w pudle. W pewnym momencie się odwrócił i wszyscy zobaczyli, że tym kimś był...


Elo Elo 3 2 0 :) Jak wam się podoba rozdział? Postanowiłam, że będą co drugi dzień albo nawet codziennie. Tylko będą krótsze takie jak to.
Pozdro!
Regi



Przemyślenia.

Cześć! Po długiej nie obecności czas na przemyslenia. Takie posty będą sie pojawiać wtedy, gdy będę miała ochote wam o czymś powiedzieć.

Czasami wchodze na bloggera i myślę: Ku**a spieprzyłam sobie życie tym bloggerem.
Ale tak nie jest. Wiem, że zaniedbuje blogi, ale oficjalnie od teraz prowadzę tylko dwa blogi. Ciesze się, że pomimo tak długiej przerwy i pomimo tylu nieudanych prób zaczynania na nowo, ktoś to jeszcze czyta. Dlatego dziś uroczyście przysięgam, że nigdy nie zaniedbam tego bloga. Czasami będą opowiadania raz w tygodniu a czasami kilka razy. A więc powracam na dobre!
Pozdro!
Regi

P.S Mam nowy podpis :)


Mój drugi blog to  http://przygodawszkole.blogspot.com/ :))

Rozdział 2

-Ku**a. Prędzej czy póxniej mogłam sie tego spodziewać-mruknęła nie patrząc na nią.
- Olusia moja kochana! Taka wygadana się zrobiłaś!-Napierski starał się ją podburzyć.
- Odwal się!
W tym momencie z Olą stało się cos dziwnego. Zamrugała oczami i zakręciło jej się w głowie. Później upadła na podłogę odwiązana prze kogoś od Napierskiego.
Godzinę później
Obudziła się. Nie była pewna co się z nią stało. Nie wiedziała gdzie jest i co się z nia dzieje. Usłyszała tylko głosy, które wydawały jej się znajome. Usłyszała jak rozmawiają:
- Szefie, co teraz z nią robimy?-zapytał jeden z mężczyzn.
- Zostawcie ją tu. Niech sobie "pośpi"-odpowiedział ironicznie Napierski.
- Jak chcesz szefie.
Ola poczuła jak ktoś ją podnosi. Błyskawicznie zamknęła oczy. Nie miała odwagi się poruszyć. Zamarła w miejscu jakby naprawdę "spała". Później usłyszała jak męzczyźni odchodzą. Jeden z nich zapytał tylko:
-Szefie a co będzie jak się obudzi?
- O to się nie martw. Wybrałem dobrą butelkę.
Ola nie zrozumiała o co chodzi z tą butelką. Kiedy ich kroki ucichły otworzyła oczy. Zobaczyła, że sa w opuszczonych magazynach. Ostrożnie usiadła. Nie czuła się za dobrze. Kołysała się na nogach kiedy wstała. Rozgladała się za czymś, czym mogłaby się bronić. Nagle zauważyła stolik na którym leżał mały pistolet. Ostrożnie go wzięła. Zobaczyła, że ma tylko jeden nabój. Czyli ma jedną szansę. Jedną szansę na kilku mężczyzn. Wzięła pistolet do rąk. w tym momencie przypomniała sobie słowa ojca kiedy była mała.
- Pamiętaj córeczko, to ty decydujesz o twoim losie nie inni.
Te słowa dodały jej otuchy. Jej ojciec miał rację. Nikt nie będzie decydował o jej zyciu! a przynajmniej nie Napierski. Teraz rozpierała ją odwaga! Nagle usłyszała czyjeś kroki. Schowała się za kartonowym pudłem. Potem usłyszała głos Napierskiego:
- Ku**a! Pie******a Wysocka! Jak?! Przecież to była najsilniejsza trucizna jaką znałem!
A więc mówiąc butelka, miał na myśli truciznę. O to mu chodziło.

TYM CZASEM NA KOMENDZIE
- Jak to zniknęła?! Co to ma znaczyć?!-wrzeszczał Wysocki chodzac po swoim gabinecie.
- Normalnie! Obudziłem się i jej już nie było!
W tym momencie do gabinetu wpadł szybki.
- I co namierzyliście jej telefon?!
- Tak, jest na Praskiej, w tych starych magazynach!
- No to na co czekasz! Jedziemy tam!

Na Praskiej.
Ola włączyła telefon. Miała nadzieję, że ją namierzą i wyślą kryminalnych. Przywarła mocniej do pudeł. Serce waliło jej jak oszalałe. Była sam na sam z Napierskim w pustych magazynach gdzzieś na odludziu. Ostrożnie wychyłiła sie zza pudła. Zobaczyła, że Napierski tez ma pistolet, ale napewno ma więcej naboi. Jeżeli ona nie trafi go za pierwszym razem, on trafi ją. Musiała coś wymyslić. Nagle usłyszała wycie policyjnych syren. "Namierzyli mnie" Pomyślała. Wyskoczyła zza pudła i stanęła oko w oko z Napierskim. Odbezpieczyła pistolet nacisnęła spust, rozległ się odgłos pocisków. Napierski tez wystrzelił! W tym samym momencie co Ola. On jednak chybił. Ola trafiła go w nogę. Kiedy on upadł na podłoge ona podeszła do niego i chwyciła go za kołnież.
- I co, dalej myślisz, że jestem strachliwą suką?!
Nic nie odpowiedział, a przynajmniej Ola nic nie usłyszała. Kiedy antyterroryści wbiegli do magazynów oboje lezeli na podłodzę...


I co? wiem że mnie nie było bardzo długo, ale za to macie długie opowiadanie. Przepraszam za błędy ale klawiatura mi szwankuje. Chyba kupię nową...