Wiele osób, które czyta mojego bloga na pewno postrzega mnie jako osobę pełną pomysłów. Taką, która wszystko wyczaruje za pomoca tych swoich małych paluszków. Ale uwieżcie tak nie zawsze jest. Czy znacie takie słowo jak wena? Napewno. A takie zdanie jak brak weny? Też znacie. to drugie przydaża mi się coraz częściej. A co mnie inspiruje? Przede wszystkim piosenki. najczęściej te smutne. Czasami inne osoby, inne postacie z opowiadań. a czasami poprostu moje życie. I to co ja przeżywam. Ale motywujecie mnie też WY. Ludzie, którzy uwierzyli we mnie i w mojego bloga.
Znacie opowieść o odwadze? jakąś napewno tak. Ale ja wam opowiem inną.
Kiedyś była dziewczyna, która kochała piłkę nozną. Chciała trafić do szkolnej reprezentacji. Po wielu próbach udało jej sie. Ale w drużynie byli tylko chłopcy. Poniżali ją, nie dostrzegali dobrych cech charakteru, tylko wady. Dziewczyna była załamana. Nastał dzień bardzo ważnego meczu dla szkoły. Nie chciała na niego iść. Bała się, że znów nie dadzą jej grać. Ale był ktos kto w nią wierzył. Ona sama i jej rodzina. Wzięła się w garść i pojechała. I wiecie co? Wygrali. 3:0. A kto strzelił wszystkie gole? Ona.
Tak jak my, czasem chcemy się poddać bo jesteśmy pewni, że nie damy rady, że to nie zostanie docenione. I większość z nas się wtedy poddaje. Ale nie ja. Ja zawsze próbuję. I nie chcę tu się przechwalać czy udawać idealną. Mówię jak jest. Dlatego nie bójcie się podejmować dobrych dezyzji. Nawet jeżeli ktoś was do tego zniechęca.
Pozdrawiam Cię z całego mojego wielkiego serducha <3
Reginka ^^
czwartek, 25 sierpnia 2016
E&K Rozdział 2
Zostaję ;)
^^^^^^^^^^^
Krzysiek zaczerwienił się i wyraźnie speszony odpowiedział:
- No wiesz ... to trudne ale-Emilka była zestresowana- ale chyba tak!-dokończył Krzysiek cały czerwony na twrazy
Emilka Odetchnęła. Mrugnęła spojrzała na Krzyśka, który już aż kipiał ze stresu i wydukała:
- No to z wzajemnością.
Krzysiek otworzył oczy szerzej i uważnie literował w myślach zdanie Emilki. Po chwili zrozumiał. Rzucili się na siebie, tuląc się.
- Co ja bym bez ciebie zrobiła?-zapytała Emilka uśmiechając się. Krzysiek właśnie miał jej odpowiedzieć ale w tym momencie poczuł, że ktoś go poklepał. Oderwali się od siebie momentalnie. Krzysiek speszony spojrzał w stronę przeszkadzacza.
- Przpraszam, że wam przeszkodziłem w tym co robiliście, ale włączcie szczekaczki! Od kilku minut próbuję się do was dodzwonić!
- Ma sie rozumieć Jacku!-powiedziała wyluzowana Emilka tak jakby nic się nie stało. Jacek oszedł a na ochodnego dodał:
- Zakochani ...
Krzysiek dalej czerwony spojrzał na Emilkę, która jakby nigdy nic malowała się w lusterku. Krzysiek spojrzał na nią zakochanym wzrokiem i ruszył. Nie wiedział, że zza ściany wychyla się Tosiek, który nie poszedł do szkoły. Zaplanował wszystko z Emilką i ta wykorzystała jego plany.
- Yeach! Nareszcie-powiedział z uśmiechem Tosiek i poszedł do szkoły.
Krzysiek i Emilka wrócili już z patrolu. Zasiedli teraz do raportów. Emilka nie mogła usiedzieć spokojnie, ciągle spoglądała na Krzyśka, który zresztą robił to samo. Krzysiek nie wytrzymał. wstał i podszedł do biurka swojej partnerki. Chwycił ją za rękę i pozwolił jej wstać. Zaczął ją całować, ona też to zaczęła robić. W przerwie powiedział:
-Chcę dokończyć to zaczęliśmy rano.
Emilka nie odpowiedziała tylko dalej zaczęła go całować. Nagle ktoś im przeszkodził...
NIE ODCHODZĘ ^^
1 Kto przeszkodził Emilce i Krzyśkowi?
2 czy nie za szybko ich miłość zaczyna się rozwijać?
3 Czy wam się podobało? ^^
^^^^^^^^^^^
Krzysiek zaczerwienił się i wyraźnie speszony odpowiedział:
- No wiesz ... to trudne ale-Emilka była zestresowana- ale chyba tak!-dokończył Krzysiek cały czerwony na twrazy
Emilka Odetchnęła. Mrugnęła spojrzała na Krzyśka, który już aż kipiał ze stresu i wydukała:
- No to z wzajemnością.
Krzysiek otworzył oczy szerzej i uważnie literował w myślach zdanie Emilki. Po chwili zrozumiał. Rzucili się na siebie, tuląc się.
- Co ja bym bez ciebie zrobiła?-zapytała Emilka uśmiechając się. Krzysiek właśnie miał jej odpowiedzieć ale w tym momencie poczuł, że ktoś go poklepał. Oderwali się od siebie momentalnie. Krzysiek speszony spojrzał w stronę przeszkadzacza.
- Przpraszam, że wam przeszkodziłem w tym co robiliście, ale włączcie szczekaczki! Od kilku minut próbuję się do was dodzwonić!
- Ma sie rozumieć Jacku!-powiedziała wyluzowana Emilka tak jakby nic się nie stało. Jacek oszedł a na ochodnego dodał:
- Zakochani ...
Krzysiek dalej czerwony spojrzał na Emilkę, która jakby nigdy nic malowała się w lusterku. Krzysiek spojrzał na nią zakochanym wzrokiem i ruszył. Nie wiedział, że zza ściany wychyla się Tosiek, który nie poszedł do szkoły. Zaplanował wszystko z Emilką i ta wykorzystała jego plany.
- Yeach! Nareszcie-powiedział z uśmiechem Tosiek i poszedł do szkoły.
Krzysiek i Emilka wrócili już z patrolu. Zasiedli teraz do raportów. Emilka nie mogła usiedzieć spokojnie, ciągle spoglądała na Krzyśka, który zresztą robił to samo. Krzysiek nie wytrzymał. wstał i podszedł do biurka swojej partnerki. Chwycił ją za rękę i pozwolił jej wstać. Zaczął ją całować, ona też to zaczęła robić. W przerwie powiedział:
-Chcę dokończyć to zaczęliśmy rano.
Emilka nie odpowiedziała tylko dalej zaczęła go całować. Nagle ktoś im przeszkodził...
NIE ODCHODZĘ ^^
1 Kto przeszkodził Emilce i Krzyśkowi?
2 czy nie za szybko ich miłość zaczyna się rozwijać?
3 Czy wam się podobało? ^^
środa, 24 sierpnia 2016
Czy mam dalej pisać?!
No hej. Ostatnio zauważyłam, że coraz mniej osób czyta tego bloga :( widzę to po ilości komentarzy i wyświetleń. Czy ja coś kur*a zrobiłam nie tak?! Ja nie wiem. Czemu wszystko musi zawsze mieć swój koniec tak szybko?! Nie wiem. czy wy mnie już nie lubicie? Czy nie lubicie moich opowiadań?! czy może mam coś zmienić? Czy może mam przestać pisać? Czy... mam stracić wszystko?
Jeżeli będzie 5 komentarzy zostaję. Jak będzie mniej albo nie będzie wam zależało to odejdę. Na zawsze! I nie wrócę!
Dzięki, że to przeczytałeś.
Jesteś ziomem <3
Pozdrawiam Cię z całego mojego wielkiego serducha <3
Regi ;)
Jeżeli będzie 5 komentarzy zostaję. Jak będzie mniej albo nie będzie wam zależało to odejdę. Na zawsze! I nie wrócę!
Dzięki, że to przeczytałeś.
Jesteś ziomem <3
Pozdrawiam Cię z całego mojego wielkiego serducha <3
Regi ;)
wtorek, 23 sierpnia 2016
Rozdział 10 "Szczęście i tragedia"
Następnego dnia Ola przyszła do pracy. Jak zwykle wspięła się po schodach, weszła do pokoju policjantów. Pewna była, że dostanie nowego partnera. nagle zobaczyła znaną jej posturę, umięśnionego, łysego mężczyzny. Ola myślała, że śni. Powiedziała tylko szeptem:
- Mikołaj?
- Cześć. To znów ja.-Ola podbiegła do dawnego przyjaciela. Przytuliła się do niego. Ten pogłaskał ją po głowie.
- Wróciłeś! Wybaczyłeś ... nie wiem jak mam Ci dziekować!-Oli spływały łzy z oczu. spojrzała na swojego przyjaciela.
- tak. Młoda. Robię to dla ciebie.
-Dziękuję-chlipnęła i przytuliła przyjciela jeszcze mocniej.
Po chwili otrząsnęła się i odsunęła się by spojrzeć mu prosto w oczy. Zobaczyła tego samego Mikołaja Białacha, którego widziała rok temu. jego dobroć w oczach. Znów poczuła, że ma kogoś kto ją obroni, wstawi się za nią w najtrudniejszym momencie. Jacek był tylko miłością, która kiedyś się skończy. A przyjaźń bedzie trwała zawsze. Jezeli przetrwała cały rok bez jakiegokolwiek kontaktu to przetrwa wszystko. Nawet śmierć. "
"Tfuuu"-omało Ola nie powiedziała tego na głos.- Dlaczego ja tak pomyślałam o Jacku?! I o smierci ... ?!
- Pójdę sie przebrac-wymamrotała cicho i wzięła swój mundur.
Radiowóz był trochę nieogrnięty, ponieważ Ola przez prawie rok jeździła sama. Nie miała czasu na cokolwiek. Kiedy Mikołaj wsiadł do auta wyskoczył z niego jak oparzony.
- Olaaa!
- co?-spytała zaskoczona miną przyjaciela.
- Jak tu wali, o matko!
- to fakt długo tu nie sprzatałam.
- Achhh, teraz trzeba to zrobić.
Jak powiedział tak zrobił. Po pietnastu minutach radiowóz był czysty, wręcz lśnił. Przyzwyczajona do prowadzenia Ola chciała usiąść za kierownicę, jednak Mikołaj ją uprzedził.
- A a a panienko! Ja dziś prowadzę!
Ola tylko się uśmiechnęła.
Dzień minął im szybko, było tylko kilka drobnych zgłoszeń. Nic więcej. Ola i Mikołaj weszli na komendę. Ściągnęli kurtki i usiedli przy swoich biurkach. nagle Mikołaj podszedł do biurka Oli, podniósł ją z krzesła, tak, że stanęli w cztery oczy.
- Ola ja Cię kocham! Nie tak po przyjacielsku, naprawdę!-powiedział Mikołaj i już miał ją pocałować kiedy ta uderzyła go z liścia i wybiegła z pokoju po drodze zabierając tylko swoje ciuchy. Weszła do toalety przbrała się i wyszła z komendy. Podbiegła do samochodu, wyciągnęła kluczyki i odjechała.
*Godzinę później*
Ola i Jacek jedli kolację w mieszkaniu. Rozmawiali przy niej o całym dniu. Ola nie odważyła się powiedzieć Jackowi o tym co zdarzyło jej się z Mikołajem. Tą miłą rozmowę przerwał telefon Oli.
- Tak? Słucham?!!! Już, tak oczywiście! Już jadę!-mówiąc to weszła do przedpokoju i narzuciła kurtkę, włożyła buty. Jacek stał zdezorientowany w progu.
- Jacek! Ubieraj się jedziemy do szpitala!
- A stało sie coś?-zapytał przerażony mężczyzna.
- opowiem ci wszystko po droze. Ale ze mną wszystko w porządku!
Jacek westchnął ubrał sie i wyszli. Odpalił samochód. Ola pokierowała go na Traugutta. Podrodze opowiedziała mu:
- Dzwonili ze szpitala. Mikołaj jest w stanie krytycznym po wypadku motocyklowym. W każdej chwili...-głos jej się załamał, jednak Jacek wiedział co chce powiedzieć. Po kilku minutach byli na miejscu. Ola wpadła do szpitala i jak szalona popędziła na OIOM. Jacek zdyszany leciał za nią. Ola zobaczyła nieprzytomnego Mikołaja podpiętego do kilunastu dziwnych urządzeń. Zaczęła płakać. wyszła z sali. Usiadła na krześle. Musiała to wszystko przmyśleć. Nagle usłyszała głośne "piiiiiiiiip". Ola wstała i zobaczyła prostą linię.
- Nieee! Mikołaj! Żyj! Żyj dla mnie! Dla naszej przyjaxni!
Do sali wbiegli lekarze. Reanimowali go jakieś 30 minut. Przez cały ten czas Ola i Jacek siedzieli wtuleni do siebie. Ola płakała patrząc się na to co robią lekarze. Nagle z sali wyszedł lekarz. Ola gwałtownie wstała i zapytała:
-Panie doktorze, co z nim?!
- Bardzo mi przykro. Nie udało nam się uratować Pani przyjaciela. Był w stanie krytycznym. Cud, że przeżył aż tak długo.
- Nie... Nie! Nie!!! Kur#a niee!!!!-krzyczałą Ola.
- Ola przykro mi.- powiedział lekarz. Jacek przytulił Olę.
- Ciiii. Nie płacz. Jakos to będzie.
- Ja dopiero co go starciłam! Nie widziałam go przez rok! Odzyskałam go. A teraz? a teraz go nie ma. I już nigdy nie będzie!
- Przykro mi.
- Jacek?
-Tak?
- Bo wiesz. Jak wtedy wychodziłam już z komendy to Mik, Mik , Miko ...-nie umiała wypowiedzieć tego imienia- to on, chciał mnie pocałować. Powiedział mi że ,mnie kocha i..
- Dość!! Mam pytanie! Czy ty mnie z nim zdradziłaś?!
- Ale Jacek...
- Odpowiedz na pytanie!
*********
"This is the End of Never Ending Story" (sry za błędy) Spoko, jeszcze będą opowiadania!
Jak wam się podobało? ^^ Skomentuj! Wtedy widzę, że ktos tu jeszcze jest i to czyta ...
Thank you ^^
Madrita
- Mikołaj?
- Cześć. To znów ja.-Ola podbiegła do dawnego przyjaciela. Przytuliła się do niego. Ten pogłaskał ją po głowie.
- Wróciłeś! Wybaczyłeś ... nie wiem jak mam Ci dziekować!-Oli spływały łzy z oczu. spojrzała na swojego przyjaciela.
- tak. Młoda. Robię to dla ciebie.
-Dziękuję-chlipnęła i przytuliła przyjciela jeszcze mocniej.
Po chwili otrząsnęła się i odsunęła się by spojrzeć mu prosto w oczy. Zobaczyła tego samego Mikołaja Białacha, którego widziała rok temu. jego dobroć w oczach. Znów poczuła, że ma kogoś kto ją obroni, wstawi się za nią w najtrudniejszym momencie. Jacek był tylko miłością, która kiedyś się skończy. A przyjaźń bedzie trwała zawsze. Jezeli przetrwała cały rok bez jakiegokolwiek kontaktu to przetrwa wszystko. Nawet śmierć. "
"Tfuuu"-omało Ola nie powiedziała tego na głos.- Dlaczego ja tak pomyślałam o Jacku?! I o smierci ... ?!
- Pójdę sie przebrac-wymamrotała cicho i wzięła swój mundur.
Radiowóz był trochę nieogrnięty, ponieważ Ola przez prawie rok jeździła sama. Nie miała czasu na cokolwiek. Kiedy Mikołaj wsiadł do auta wyskoczył z niego jak oparzony.
- Olaaa!
- co?-spytała zaskoczona miną przyjaciela.
- Jak tu wali, o matko!
- to fakt długo tu nie sprzatałam.
- Achhh, teraz trzeba to zrobić.
Jak powiedział tak zrobił. Po pietnastu minutach radiowóz był czysty, wręcz lśnił. Przyzwyczajona do prowadzenia Ola chciała usiąść za kierownicę, jednak Mikołaj ją uprzedził.
- A a a panienko! Ja dziś prowadzę!
Ola tylko się uśmiechnęła.
Dzień minął im szybko, było tylko kilka drobnych zgłoszeń. Nic więcej. Ola i Mikołaj weszli na komendę. Ściągnęli kurtki i usiedli przy swoich biurkach. nagle Mikołaj podszedł do biurka Oli, podniósł ją z krzesła, tak, że stanęli w cztery oczy.
- Ola ja Cię kocham! Nie tak po przyjacielsku, naprawdę!-powiedział Mikołaj i już miał ją pocałować kiedy ta uderzyła go z liścia i wybiegła z pokoju po drodze zabierając tylko swoje ciuchy. Weszła do toalety przbrała się i wyszła z komendy. Podbiegła do samochodu, wyciągnęła kluczyki i odjechała.
*Godzinę później*
Ola i Jacek jedli kolację w mieszkaniu. Rozmawiali przy niej o całym dniu. Ola nie odważyła się powiedzieć Jackowi o tym co zdarzyło jej się z Mikołajem. Tą miłą rozmowę przerwał telefon Oli.
- Tak? Słucham?!!! Już, tak oczywiście! Już jadę!-mówiąc to weszła do przedpokoju i narzuciła kurtkę, włożyła buty. Jacek stał zdezorientowany w progu.
- Jacek! Ubieraj się jedziemy do szpitala!
- A stało sie coś?-zapytał przerażony mężczyzna.
- opowiem ci wszystko po droze. Ale ze mną wszystko w porządku!
Jacek westchnął ubrał sie i wyszli. Odpalił samochód. Ola pokierowała go na Traugutta. Podrodze opowiedziała mu:
- Dzwonili ze szpitala. Mikołaj jest w stanie krytycznym po wypadku motocyklowym. W każdej chwili...-głos jej się załamał, jednak Jacek wiedział co chce powiedzieć. Po kilku minutach byli na miejscu. Ola wpadła do szpitala i jak szalona popędziła na OIOM. Jacek zdyszany leciał za nią. Ola zobaczyła nieprzytomnego Mikołaja podpiętego do kilunastu dziwnych urządzeń. Zaczęła płakać. wyszła z sali. Usiadła na krześle. Musiała to wszystko przmyśleć. Nagle usłyszała głośne "piiiiiiiiip". Ola wstała i zobaczyła prostą linię.
- Nieee! Mikołaj! Żyj! Żyj dla mnie! Dla naszej przyjaxni!
Do sali wbiegli lekarze. Reanimowali go jakieś 30 minut. Przez cały ten czas Ola i Jacek siedzieli wtuleni do siebie. Ola płakała patrząc się na to co robią lekarze. Nagle z sali wyszedł lekarz. Ola gwałtownie wstała i zapytała:
-Panie doktorze, co z nim?!
- Bardzo mi przykro. Nie udało nam się uratować Pani przyjaciela. Był w stanie krytycznym. Cud, że przeżył aż tak długo.
- Nie... Nie! Nie!!! Kur#a niee!!!!-krzyczałą Ola.
- Ola przykro mi.- powiedział lekarz. Jacek przytulił Olę.
- Ciiii. Nie płacz. Jakos to będzie.
- Ja dopiero co go starciłam! Nie widziałam go przez rok! Odzyskałam go. A teraz? a teraz go nie ma. I już nigdy nie będzie!
- Przykro mi.
- Jacek?
-Tak?
- Bo wiesz. Jak wtedy wychodziłam już z komendy to Mik, Mik , Miko ...-nie umiała wypowiedzieć tego imienia- to on, chciał mnie pocałować. Powiedział mi że ,mnie kocha i..
- Dość!! Mam pytanie! Czy ty mnie z nim zdradziłaś?!
- Ale Jacek...
- Odpowiedz na pytanie!
*********
"This is the End of Never Ending Story" (sry za błędy) Spoko, jeszcze będą opowiadania!
Jak wam się podobało? ^^ Skomentuj! Wtedy widzę, że ktos tu jeszcze jest i to czyta ...
Thank you ^^
Madrita
niedziela, 21 sierpnia 2016
E&K Rozdział 1
Emilka jak codziennie weszła na komendę. Wspięła się na 1 piętro i weszła do pokoju policjantów. Krzysiek tam siedział i smętnie patrzył się w okno. Nawet nie usłyszał jak Emilka powiedziała:
- Cześć!
Cisza
- Cześć!!
Dalej cisza.
- Krzysiek!!
- Ee tak?
- Boże, sto razy trzeba mówić żeby usłyszał!
- A co?
- cześć ci powiedziałam.
- Aaa cześć!
Emilka rzuciła torbą na krzesło i szarpnęła mundur. Niestety wieszak był bardzo niestabilny, dlatego przewrócił się na Emilkę. Gdyby nie szybka reakcja Krzyśka Emilka zostałaby przygnieciona. Teraz Krzysiek trzymał ją bardzo blisko. Ich twarze były blisko siebie. Emilka poczuła się nieswojo i wyprostowała się rumieniąc.
- Dzięki.
- Nie ma za co.-Krzysiek też wyglądał na speszonego.
- Em, to ja może, może pójdę się przebrać. Emilka chwyciła mundur i wyszła z pokoju, dalej czerwona jak burak. Krzysiek długo patrzył się na drzwi, aż otrząsnął się i podniósł wieszak. W tym momencie weszła przebrana Emilka. Krzysiek spojrzał na nią i oniemiał. Emilka rozpuściła włosy i miała dość niewidoczny, ale piękny makijaż. Emilka udawała, że nie widzi miny kolegi, ale szczerze miała nadzieję, że tak właśnie zareaguje. Postanowiła zacząć rozmowę.
- Krzysiek idziemy na odprawę?
- Yyyy, tak tak.
Krzysiek podszedł do drzwi i otworzył je wypuszczając Emilkę pierwszą. weszli do pokoju odpraw jako ostatni. Zaraz po nich weszła P. Komendant.
- Dzień Dobry.
- Dzień dobry-powiedzieli wszyscy oprócz Zapały
Jaskowska odchrząknęła i powiedziała już bardziej do krzyśka:
- Dzień Dobry.
Cisza. Krzysiek wolał gapić się na Emilkę
- Zapała!-ryknęła Jaskowska waląc ręką w stół. Krzysiek aż podskoczył i czerwony jak burak wydukał:
- dzień dobry
Po sali przeszedł szmer hihotów. Tylko Emilce nie było do śmiechu. Rozważała dlaczego jej wymarzony mężczyzna patrzył się na nią zakochanym wzrokiem. Jaskowska pokręciła głową mruknęła tam coś pod nosem i przegadała odprwę. o poszukiwanych, bezpieczeństwie itd. Po kilku minutach odprawa się skończyła. wszyscy wyszli i rozeszli się do radiowozów. Zawstydzony Krzysiek wsiadł do radiowozu obok niego usiadła Emilka. spojrzała na niego i wybuchnęła śmiechem. Krzysiek spojrzał na nią dziwnym wzrokiem na co ta opanowała się. Z usmiechem na ustach powiedziała:
- Zakochałeś się we mnie?
Elooooo! jak wam się podoba op? Mam nadzieję że tak ;) Kto czeka na 5 sezon?
sobota, 20 sierpnia 2016
E&K I Prolog.
Dla ciekawskich "E&K" to Emilka i Krzysiek ;)
*Krzysiek*
Od kiedy poraz pierwszy ujżałem ją zakochałem się. W jej uśmiechu, w jej charakterze, kruczoczarnych włosach. Marzyłem o niej caymi dniami, sniłem nocami. Wydawała mi się ideałem kobiety. Zresztą dalej nim jest. Kocham ją. Mam nadzieję że z wzajemnością.
*Emilka*
Nie mogę przestać o nim mysleć. Jest taki przystojny i męski. Ale jednocześnie taki dobry i słodki. Jego żarty są idealne. Uwielbiam go. Kocham. Ale nie wiem czy powinnam.
Krótki Prolog zapowiadający nową serię o Emilce i Krzyśku :)
*Krzysiek*
Od kiedy poraz pierwszy ujżałem ją zakochałem się. W jej uśmiechu, w jej charakterze, kruczoczarnych włosach. Marzyłem o niej caymi dniami, sniłem nocami. Wydawała mi się ideałem kobiety. Zresztą dalej nim jest. Kocham ją. Mam nadzieję że z wzajemnością.
*Emilka*
Nie mogę przestać o nim mysleć. Jest taki przystojny i męski. Ale jednocześnie taki dobry i słodki. Jego żarty są idealne. Uwielbiam go. Kocham. Ale nie wiem czy powinnam.
Krótki Prolog zapowiadający nową serię o Emilce i Krzyśku :)
Rozdział 9 + info.
Ok na początek info. A więc nie było mnie przez te kilka dni na blogu bo popsuł mi się komputer. I potem zapomniałam e-mailu na konto :/. Więc teraz wracam.
Zaczynam też nową serię na tym blogu o Emilce i Krzyśku. Nie bójcie się Ola i Jacek będą dalej :)
W tym momencie do pokoju wszedł Jacek. Kiedy zobaczył Olę siłującą się z obcym facetem, krew go zalała. Szarpnął krzesło stojące obok niego i zaczął obkładać Maćka po plecach, i nogach. chłopak momentalnie puścił Olę, która upadła na podłogę. Na szczęście nic się jej nie stało. nagle Ola usłyszała trzask. Podniosła głowę i zobaczyła, że w krześle jest dziura a z dziury wystaje głowa Maćka. Maciek i jego błędne nie skalane rozumem spojrzenie, mówili sam za siebie. Jacek rąbiąc Maćka w głowę zrobił dziurę w krześle. Ola pękała ze śmiechu podczas gdy Jacek ryczał na chłopaka:
- Ty debilu, Ty bandyto! Jak smiesz jej tknąć!
Ola natomiast sikała już ze śmiechu. Nie mogła uwieżyć że to się dzieje naprawdę. Jednak kiedy spojrzała na chłopaków przestała się śmiać. Jacek chwycił sie za klatkę piersiową ( w okolicach serca, jak ktoś czyta na bierzaco to wie dlaczego) i upadł na ziemię.
- Jacek! Kur#a Jacek!
Nagle do pokoju wpadła Komendant Jaskowska.
- Co tu się dzieje?!-ryknęła.
- Białe koniki pony biegają po różowej łące!-zaśpiewał Maciek dalej mając krzesło na głowie.
- Jezus Maria! Z kim ja tu muszę wytrzymywać!-wrzasnęła komendant Jaskowska. Podniosła chłopaka i popchneła go do drzwi. Chłopak bezwładnie obił się o ścianę i upadł na podłogę robiąc przy tym duzo bałaganu. Jaskowska dała Jackowi szklankę wody po czym ten poczuł się lepiej. Ola cały czas siedziała przy nim i go przytulała. Kiedy Pani komendant podnosiła Maćka z ziemi otwarły się drzwi do pokoju i stanął w nim Kobielak.
- Dzień do...-zaczął lecz zamilkł bo zobaczył to co tu się dzieje. Jaskowska korzystając z sytuacji wepchnęła Maćka do Profosa i zamknęła drzwi. Kobielak stał oniemiały trzymając w rękach Maćka z krzesłem na głowie. Po chwili zrezygnowany wziął go za rękę. Jednak Maciek upadł na podłogę.
- A! Będę Cię ciągnął!-krzykną Kobielak. Kiedy dochodził do schodów ukazali się tam Mieszko i Jakiś facet. Spojrzeli na Kobielaka jak na idiotę i poszli, a właściwie pobiegli na dół. Kobielak natomiast zaprowadził go do pielęgniarki, która spojrzała na Maćka z niedowierzaniem i kazała kobielakowi wyjść. Kiedy profos wyszedł postanowił udać się do toalety. Otworzył drzwi i zobaczył półnagich Emilkę i Krzyśka w sytuacji (no wiadomo jakiej). Emilka przerażona pisnęła a Krzysiek schował sięm pod umywalką. Profos wyszedł z toalety jak najszybciej mamrocząc pod nosem: KOMENDA DEBILI POPROSTU!!!
I co? Podobało się? Napiszcie w komentarzach :)
W tym momencie do pokoju wszedł Jacek. Kiedy zobaczył Olę siłującą się z obcym facetem, krew go zalała. Szarpnął krzesło stojące obok niego i zaczął obkładać Maćka po plecach, i nogach. chłopak momentalnie puścił Olę, która upadła na podłogę. Na szczęście nic się jej nie stało. nagle Ola usłyszała trzask. Podniosła głowę i zobaczyła, że w krześle jest dziura a z dziury wystaje głowa Maćka. Maciek i jego błędne nie skalane rozumem spojrzenie, mówili sam za siebie. Jacek rąbiąc Maćka w głowę zrobił dziurę w krześle. Ola pękała ze śmiechu podczas gdy Jacek ryczał na chłopaka:
- Ty debilu, Ty bandyto! Jak smiesz jej tknąć!
Ola natomiast sikała już ze śmiechu. Nie mogła uwieżyć że to się dzieje naprawdę. Jednak kiedy spojrzała na chłopaków przestała się śmiać. Jacek chwycił sie za klatkę piersiową ( w okolicach serca, jak ktoś czyta na bierzaco to wie dlaczego) i upadł na ziemię.
- Jacek! Kur#a Jacek!
Nagle do pokoju wpadła Komendant Jaskowska.
- Co tu się dzieje?!-ryknęła.
- Białe koniki pony biegają po różowej łące!-zaśpiewał Maciek dalej mając krzesło na głowie.
- Jezus Maria! Z kim ja tu muszę wytrzymywać!-wrzasnęła komendant Jaskowska. Podniosła chłopaka i popchneła go do drzwi. Chłopak bezwładnie obił się o ścianę i upadł na podłogę robiąc przy tym duzo bałaganu. Jaskowska dała Jackowi szklankę wody po czym ten poczuł się lepiej. Ola cały czas siedziała przy nim i go przytulała. Kiedy Pani komendant podnosiła Maćka z ziemi otwarły się drzwi do pokoju i stanął w nim Kobielak.
- Dzień do...-zaczął lecz zamilkł bo zobaczył to co tu się dzieje. Jaskowska korzystając z sytuacji wepchnęła Maćka do Profosa i zamknęła drzwi. Kobielak stał oniemiały trzymając w rękach Maćka z krzesłem na głowie. Po chwili zrezygnowany wziął go za rękę. Jednak Maciek upadł na podłogę.
- A! Będę Cię ciągnął!-krzykną Kobielak. Kiedy dochodził do schodów ukazali się tam Mieszko i Jakiś facet. Spojrzeli na Kobielaka jak na idiotę i poszli, a właściwie pobiegli na dół. Kobielak natomiast zaprowadził go do pielęgniarki, która spojrzała na Maćka z niedowierzaniem i kazała kobielakowi wyjść. Kiedy profos wyszedł postanowił udać się do toalety. Otworzył drzwi i zobaczył półnagich Emilkę i Krzyśka w sytuacji (no wiadomo jakiej). Emilka przerażona pisnęła a Krzysiek schował sięm pod umywalką. Profos wyszedł z toalety jak najszybciej mamrocząc pod nosem: KOMENDA DEBILI POPROSTU!!!
I co? Podobało się? Napiszcie w komentarzach :)
sobota, 6 sierpnia 2016
Rozdział 8
Ola stała i patrzyła się w Maćka z niedowierzaniem. Kojarzyła go. Nie wiedziała z kąd ale kojarzyła.
- Olusia. Olusia Wysocka. biedna mała Olusia-odezwał się chłopak uśmiechając się przy tym jak pedofil.
Ola właśnie sobie przypomniała. W gimnazjum do jej klasy dołączył pewien chłopak (Maciek). Kiblował w pierwszej klasie gim i był o rok od Oli starszy. Kiedy dołączył Ola myślała, że będzie miły. pewnego dnia kiedy Ola kupowała wodę w automacie on podszedł do niej. Poczekał aż Ola odkręci butelkę. Kiedy zrobiła to wykonał nagły i nieprzywidywalny ruch. Nacisnął butelkę z wodą wylewając jej zawartość na Olę. Następnie uciekł pokazując jej środkowy palec. Każdego dnia prześladował ją w inny sposób. Ola była załamana, chciała się zabić, nie chciała chodzić do szkoły. Kiedyś dokładnie ostatniego dnia ostatniej klasy gimnazjum, w dodatku były to urodziny Oli, stało się coś najgorszego. Maciej zaciągnął Olę do Męskiej łazienki zaklinował jej usta i przywiązał do klamki. Następnie zaczął ją bić. Po twarzy, rękach, nogach wszędzie gdzie się dało. Później wyciągnął żyletkę i zaczął ciąć ją po rękach. Ola wyła z bólu. Prawie umarła. To były najgorsze urodziny w życiu Oli.
- Choć tu do mnie. Choć będzie zabawa.
- O nie! Drugi raz tego nie zrobisz!-kiedy to wykrzyknęła podskoczyła i kopnęła go w krocze. Chłopak zaczął zwijać się z bólu. I w tym momencie ....
******
ELO
******
Przychodze z opowiadniem o historii Oli xD
Pytanka: 1 Co się stało "w tym momencie"? 2 Czy historia Oli wam się spodobała?
***********
OBCZAJ MOJEGO
INSTAGRAMA: regihadrysiewicz
FB: Regina Hadrysiewicz :
***********
- Olusia. Olusia Wysocka. biedna mała Olusia-odezwał się chłopak uśmiechając się przy tym jak pedofil.
Ola właśnie sobie przypomniała. W gimnazjum do jej klasy dołączył pewien chłopak (Maciek). Kiblował w pierwszej klasie gim i był o rok od Oli starszy. Kiedy dołączył Ola myślała, że będzie miły. pewnego dnia kiedy Ola kupowała wodę w automacie on podszedł do niej. Poczekał aż Ola odkręci butelkę. Kiedy zrobiła to wykonał nagły i nieprzywidywalny ruch. Nacisnął butelkę z wodą wylewając jej zawartość na Olę. Następnie uciekł pokazując jej środkowy palec. Każdego dnia prześladował ją w inny sposób. Ola była załamana, chciała się zabić, nie chciała chodzić do szkoły. Kiedyś dokładnie ostatniego dnia ostatniej klasy gimnazjum, w dodatku były to urodziny Oli, stało się coś najgorszego. Maciej zaciągnął Olę do Męskiej łazienki zaklinował jej usta i przywiązał do klamki. Następnie zaczął ją bić. Po twarzy, rękach, nogach wszędzie gdzie się dało. Później wyciągnął żyletkę i zaczął ciąć ją po rękach. Ola wyła z bólu. Prawie umarła. To były najgorsze urodziny w życiu Oli.
- Choć tu do mnie. Choć będzie zabawa.
- O nie! Drugi raz tego nie zrobisz!-kiedy to wykrzyknęła podskoczyła i kopnęła go w krocze. Chłopak zaczął zwijać się z bólu. I w tym momencie ....
******
ELO
******
Przychodze z opowiadniem o historii Oli xD
Pytanka: 1 Co się stało "w tym momencie"? 2 Czy historia Oli wam się spodobała?
***********
OBCZAJ MOJEGO
INSTAGRAMA: regihadrysiewicz
FB: Regina Hadrysiewicz :
***********
piątek, 5 sierpnia 2016
Rozdział 7
-Co się stało?
- Nic. Mikołajowi odbija.
-Mhm.
*rok później*
Ola siedziała na komendzie przeglądając papiery. Z Mikołajem zerwała kontakt odkąd ten odszedł ze służby. Jej nowy pratner miał być przydzielony dziś. Ola spojrzała na zegarek.
- Kurna! Odprawa się zaczyna!
Kiedy to wykrzyknęła szybko wstała, spadając z krzesła. Wtedy do pokoju wszedł mężczyzna. Wysoki, opalony i wysportowany brunet o niebieskich oczach.
- Em o przepraszam, że przerywam Pan... znaczy Tobie w tym co robisz ale odprawa się zaczeła i..-nie zdążył dokończyć bo Ola spojrzała na niego z ukosa podnosząc się przy tym z podłogi. widząc jej spojrzenie wolał się jednak nie odzywać. Ola odgarnęła grzywkę z czoła i czerwieniąc się podała rękę mężczyźnie. Ten podał jej rękę i posłał serdeczny uśmiech. Ola odwzajemniła go.
- Ekhm, przepraszam, jestem Aleksandra Wyso...
- Cka. Wysocka. Ola Wysocka.
- Eeee skąd znasz moje imię i nazwisko?
- A przepraszam nie przedstawiłem się, Maciej Szczygieł.
Ola wybałuszyła oczy z przerażenia...
********
ELO
********
Sryyyy że takie krótkie, ale chyba liczy się to, że wróciłam nie? Jak się podobało: Komentarz. SŁOWA KRYTYKI NIE SZKODZĄ :D
Obczaj:
Instagram: regihadrysiewicz
Fb: Regina Hadrysewicz
POZDRRRO!!
- Nic. Mikołajowi odbija.
-Mhm.
*rok później*
Ola siedziała na komendzie przeglądając papiery. Z Mikołajem zerwała kontakt odkąd ten odszedł ze służby. Jej nowy pratner miał być przydzielony dziś. Ola spojrzała na zegarek.
- Kurna! Odprawa się zaczyna!
Kiedy to wykrzyknęła szybko wstała, spadając z krzesła. Wtedy do pokoju wszedł mężczyzna. Wysoki, opalony i wysportowany brunet o niebieskich oczach.
- Em o przepraszam, że przerywam Pan... znaczy Tobie w tym co robisz ale odprawa się zaczeła i..-nie zdążył dokończyć bo Ola spojrzała na niego z ukosa podnosząc się przy tym z podłogi. widząc jej spojrzenie wolał się jednak nie odzywać. Ola odgarnęła grzywkę z czoła i czerwieniąc się podała rękę mężczyźnie. Ten podał jej rękę i posłał serdeczny uśmiech. Ola odwzajemniła go.
- Ekhm, przepraszam, jestem Aleksandra Wyso...
- Cka. Wysocka. Ola Wysocka.
- Eeee skąd znasz moje imię i nazwisko?
- A przepraszam nie przedstawiłem się, Maciej Szczygieł.
Ola wybałuszyła oczy z przerażenia...
********
ELO
********
Sryyyy że takie krótkie, ale chyba liczy się to, że wróciłam nie? Jak się podobało: Komentarz. SŁOWA KRYTYKI NIE SZKODZĄ :D
Obczaj:
Instagram: regihadrysiewicz
Fb: Regina Hadrysewicz
POZDRRRO!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)