Ola posiedziała jeszcze chwilę u Jacka, a potem poszła załatwić swoje sprawy czyli papierologię. W pokoju socjalnym zastała Alicję i Karolinę, które żywo o czymś dyskutowały. Kiedy weszła zamilkły i spojrzały na siebie porozumiewawczo. Kobieta próbowała nie zwracać na nie uwagi, ale jednak co chwile podnosiła na nie wzrok, przez co zrobiła chyba milion błędów. W pewnym momencie Ala wstała i podeszła do Oli.
- Co robisz?
- Nie widać? Wypełniam papierologię - mruknęła próbując wymyślić coś, aby ją spławić.
Nie to, że nie lubiła Alicji. Była w porządku, ale teraz nie chciało jej się z nią gadać.
Do pokoju wszedł Mikołaj. W rękach niósł 4 tace z jedzeniem. Zaczął rozdawać od Karoliny i zatrzymał się przy niej dość długo. Patrzyli sobie w oczy.
- Ekchm! - chrząknęły Ola i Alicja
- Eee... A no tak, sory.
Posiłek zjedli w milczeniu. Tylko Mikołaj co jakiś czas spoglądał na Karolinę, która udawała, że tego nie widzi. Ala i Ola wymieniły porozumiewawcze spojrzenia i wyszły z pokoju zostawiając ich samych. Alicja skierowała się na recepcję porozmawiać z Zosią, a Ola do Jacka. Weszła do jego gabinetu, w którym zastała Jacka wściekłego do czerwoności.
- Co się stało? - zapytała niepewnie
- Co się stało?! Jacyś dziennikarze ciągle, CIĄGLE, próbują się do mnie dodzwonić.
- Ciii, spokojnie - usiadła mu na kolanach i pocałowała
Siedzieli w tej pozycji dość długo, póki drzwi gabinetu nagle się nie rozwarły. W drzwiach ukazała się trójka dziennikarzy, którzy nieśli ze sobą aparaty i notesy. Na ich widok Ola spadła z krzesła, a Jacek, który już nie wytrzymał, zaczął się wydzierać, tak, że słyszało go pewnie pół Wrocławia.
- Panie, kto pana tu wpuścił! Niech pan kur*a zrozumie, że policjanci też mają swoje prywatne życie! I niech mi się tu pan na oczy więcej nie pokazuje, bo pana zastrzelę! I ciało wywieszę na widok publiczny!
Dziennikarze wyskoczyli jak oparzeni i słychać było jak zwiewają.
Hej. I jak?? Opowiadania będą rzadziej, bo nie mam czasu. Mam w cholere nauki, a po za tym teraz jest taki zimno, że lepiej nie gadać...
Ola i Jacek
wtorek, 10 stycznia 2017
sobota, 31 grudnia 2016
Jeden + info o kolejnej serii
No cześć serducha! Stęskniliście się za mną? Mam nadzieję, że tak :3
Info:
1. Ola i Jacek są już po ślubie, Ola jest zdrowa i pracują na KMP we Wrocławiu :)
2. Komendant Wysocki i Mieszko żyją
3. Mikołaj też.
4. Pojawią się tutaj też postaci typu Ala, Karolina, profos itd.
5. Olka ma siostrę - Patrycję, o której jeszcze nic nie wie :)
Zapraszam do czytania.
Na komendzie miejskiej we Wrocławiu panował spokój. Wszyscy mieli swoją robotę i nikt nie łaził bezcelowo po korytarzach. W swoim gabinecie dyżurny próbował się rozczytać we wczorajszych raportach od 002. Przeczytał dopiero pierwsze sześć linijek, a już naliczył dwanaście błędów. Po za tym, na kaligrafie to na pewno nie chodzili. W końcu odpuścił, poprosił Boga o cierpliwość i upił resztę kawy ze swojego kubka. W tym momencie nie miał nic do zrobienia, więc wyciągnął swoją ulubioną książkę i zaczął czytać. Nie minęło pięć minut, kiedy do gabinetu wparował komendant, czerwony jak burak. Oddychał ciężko i ocierał ręką krople potu na twarzy. Jacek natychmiast zrozumiał, o co chodziło.
- Znów jakiś dziennikarz? - zapytał patrzac na Wysockiego, który powoli dochodził do siebie.
- Tym razem z party.pl czy gdzieś - sapnął
- Oni nigdy nie dają nam spokoju - mruknął Nowak, po czym podał Wysockiemu kubek z wodą.
- Ta sprawa z Karoliną, to już zamknięty temat - powiedział Wysocki - odczepili się jej.
- To w takim razie, o co tym razem chodzi? - zapytał zdezorientowany Jacek.
- O was. O Olę i ciebie. Dowiedzieli się, że na komendzie pracuje małżeństwo i teraz cały czas latają za mną i o to wypytują.
Nagle drzwi dyżurki się otworzyły i do pomieszczenia wpadło dwóch dziennikarzy.
- Nie nie nie! - jęknął Wysocki i opadł na krzesło
- Czy może pan... - zaczął dziennikarz, ale Jacek wrzasnął na niego:
- Panie, wypi**dalaj pan stąd, bo użyję pałki! Gówno pana obchodzi prywatne życie policjantów!
Dziennikarz stał zdezorientowany patrząc raz na kipiącego złością Nowaka, raz na dyszącego ciężko Wysockiego.
- Głuchy pan? - ryknał dyżurny, na co dziennikarz wyskoczył z pomieszczenia jak oparzony.
Jacek opadł na swoje krzesło cały czas aż gotując się ze złości. Jedyna osoba, która byłaby go w stanie teraz uspokoić to Ola. Usłyszał pukanie do drzwi, a zaraz potem do jego gabinetu weszła jego małżonka. Widząc przedstawienie w środku zapytała:
- Skąd tym razem?
- Z party.pl - mruknął jej ojciec.
Elo. Wróciłam z opowiadaniami. Na dobry początek coś takiego. Mam nadzieję, że wam się podoba :3.
Pozdro
Info:
1. Ola i Jacek są już po ślubie, Ola jest zdrowa i pracują na KMP we Wrocławiu :)
2. Komendant Wysocki i Mieszko żyją
3. Mikołaj też.
4. Pojawią się tutaj też postaci typu Ala, Karolina, profos itd.
5. Olka ma siostrę - Patrycję, o której jeszcze nic nie wie :)
Zapraszam do czytania.
Na komendzie miejskiej we Wrocławiu panował spokój. Wszyscy mieli swoją robotę i nikt nie łaził bezcelowo po korytarzach. W swoim gabinecie dyżurny próbował się rozczytać we wczorajszych raportach od 002. Przeczytał dopiero pierwsze sześć linijek, a już naliczył dwanaście błędów. Po za tym, na kaligrafie to na pewno nie chodzili. W końcu odpuścił, poprosił Boga o cierpliwość i upił resztę kawy ze swojego kubka. W tym momencie nie miał nic do zrobienia, więc wyciągnął swoją ulubioną książkę i zaczął czytać. Nie minęło pięć minut, kiedy do gabinetu wparował komendant, czerwony jak burak. Oddychał ciężko i ocierał ręką krople potu na twarzy. Jacek natychmiast zrozumiał, o co chodziło.
- Znów jakiś dziennikarz? - zapytał patrzac na Wysockiego, który powoli dochodził do siebie.
- Tym razem z party.pl czy gdzieś - sapnął
- Oni nigdy nie dają nam spokoju - mruknął Nowak, po czym podał Wysockiemu kubek z wodą.
- Ta sprawa z Karoliną, to już zamknięty temat - powiedział Wysocki - odczepili się jej.
- To w takim razie, o co tym razem chodzi? - zapytał zdezorientowany Jacek.
- O was. O Olę i ciebie. Dowiedzieli się, że na komendzie pracuje małżeństwo i teraz cały czas latają za mną i o to wypytują.
Nagle drzwi dyżurki się otworzyły i do pomieszczenia wpadło dwóch dziennikarzy.
- Nie nie nie! - jęknął Wysocki i opadł na krzesło
- Czy może pan... - zaczął dziennikarz, ale Jacek wrzasnął na niego:
- Panie, wypi**dalaj pan stąd, bo użyję pałki! Gówno pana obchodzi prywatne życie policjantów!
Dziennikarz stał zdezorientowany patrząc raz na kipiącego złością Nowaka, raz na dyszącego ciężko Wysockiego.
- Głuchy pan? - ryknał dyżurny, na co dziennikarz wyskoczył z pomieszczenia jak oparzony.
Jacek opadł na swoje krzesło cały czas aż gotując się ze złości. Jedyna osoba, która byłaby go w stanie teraz uspokoić to Ola. Usłyszał pukanie do drzwi, a zaraz potem do jego gabinetu weszła jego małżonka. Widząc przedstawienie w środku zapytała:
- Skąd tym razem?
- Z party.pl - mruknął jej ojciec.
Elo. Wróciłam z opowiadaniami. Na dobry początek coś takiego. Mam nadzieję, że wam się podoba :3.
Pozdro
niedziela, 25 grudnia 2016
Koniec.
*Z punktu widzenia Oli*
Obudziłam się na twardym szpitalnym łóżku. Obok mnie stały kochające mnie osoby. Dziwne było to, że nic nie czułam. Próbowałam podnieść rękę. Nie podniosłam. Czy ja umarłam? Co się ze mną dzieje, to nie jest sen. Nie mogę nic zrobić, ani powiedzieć, ale jestem w pełni świadoma. O co tu chodzi?
- Olu, obudź się. Ja Ci nie pozwolę umrzeć, nie pozwolę! Pomyśl o Asi i o Bartku! Właśnie, Bartek jest już z nami. Wiem, że mnie słyszysz! Ola, proszę Cię... - powiedział Jacek i przymknął oczy.
Ścisnął moją rękę i zobaczyłam łzy spływające po jego twarzy. tak bardzo chciałam je teraz otrzeć i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Chciałam mu powiedzieć, że chcę walczyć i tam być. Ale miałam zbyt mało sił. Teraz zebrałam wszystkie siły do mojej lewej ręki, którą trzymała Jacek. Energię, której miałam tak mało przekazałam do ręki, ścisnęłam jego dłoń i wydusiłam:
- Jacek kocham Cię i dzieci też.
Później opadły mi wszystkie siły. I nie wiem co się ze mną stało, później już się nie obudziłam.
* Z punktu widzenia Jacka *
Stałem przy niej cały czas. Chciałem ją mieć przy sobie dalej. Nie chciałem żeby umarła. W pewnym momencie znów zacząłem szeptać:
- Olu obudź się. Ja Ci nie pozwolę umrzeć, nie pozwolę! Pomyśl o Asi i o Bartku! Właśnie, Bartek jest już z nami. Wiem, że mnie słyszysz! Ola, proszę Cię... - przymknąłem oczy i zacząłem płakać. Brakowało mi jej, cholernie mi jej brakowało. Chciałem, żeby teraz otarła mi łzy i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Nagle poczułem, że ścisnęła moją rękę. Potem usłyszałem jej słaby głos. Nie wiedziałem, że to są jej ostatnie słowa:
- Jacek Kocham Cię i dzieci też.
Później zamknęła oczy. Parametry zaczęły szaleć. Później na monitorze ukazała się prosta linia.
* Narrator *
Siedział w pokoju dzieci na kanapie. Spojrzał na syna i córkę. Włosy z pewnością odzieczyli po niej. Dwa lata. To już dwa lata jak jej tu nie ma. Wzięło go na wspominki. Zaczął wspominać ich wszystkie wspólne chwile. Chciał, żeby teraz tu była, usiadła obok niego i pocałowała. Ale jej nie ma.
Bo wszystko kiedyś musi się skończyć, prawda? Zakończyłam tą serię smutno, wiem. Mam do was takie pytanie, chcielibyście, aby następna seria była o np. córce, albo synu Oli i Jacka. Po śmierci ich matki?
Pozdrawiam, Regina :)
Obudziłam się na twardym szpitalnym łóżku. Obok mnie stały kochające mnie osoby. Dziwne było to, że nic nie czułam. Próbowałam podnieść rękę. Nie podniosłam. Czy ja umarłam? Co się ze mną dzieje, to nie jest sen. Nie mogę nic zrobić, ani powiedzieć, ale jestem w pełni świadoma. O co tu chodzi?
- Olu, obudź się. Ja Ci nie pozwolę umrzeć, nie pozwolę! Pomyśl o Asi i o Bartku! Właśnie, Bartek jest już z nami. Wiem, że mnie słyszysz! Ola, proszę Cię... - powiedział Jacek i przymknął oczy.
Ścisnął moją rękę i zobaczyłam łzy spływające po jego twarzy. tak bardzo chciałam je teraz otrzeć i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Chciałam mu powiedzieć, że chcę walczyć i tam być. Ale miałam zbyt mało sił. Teraz zebrałam wszystkie siły do mojej lewej ręki, którą trzymała Jacek. Energię, której miałam tak mało przekazałam do ręki, ścisnęłam jego dłoń i wydusiłam:
- Jacek kocham Cię i dzieci też.
Później opadły mi wszystkie siły. I nie wiem co się ze mną stało, później już się nie obudziłam.
* Z punktu widzenia Jacka *
Stałem przy niej cały czas. Chciałem ją mieć przy sobie dalej. Nie chciałem żeby umarła. W pewnym momencie znów zacząłem szeptać:
- Olu obudź się. Ja Ci nie pozwolę umrzeć, nie pozwolę! Pomyśl o Asi i o Bartku! Właśnie, Bartek jest już z nami. Wiem, że mnie słyszysz! Ola, proszę Cię... - przymknąłem oczy i zacząłem płakać. Brakowało mi jej, cholernie mi jej brakowało. Chciałem, żeby teraz otarła mi łzy i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Nagle poczułem, że ścisnęła moją rękę. Potem usłyszałem jej słaby głos. Nie wiedziałem, że to są jej ostatnie słowa:
- Jacek Kocham Cię i dzieci też.
Później zamknęła oczy. Parametry zaczęły szaleć. Później na monitorze ukazała się prosta linia.
* Narrator *
Siedział w pokoju dzieci na kanapie. Spojrzał na syna i córkę. Włosy z pewnością odzieczyli po niej. Dwa lata. To już dwa lata jak jej tu nie ma. Wzięło go na wspominki. Zaczął wspominać ich wszystkie wspólne chwile. Chciał, żeby teraz tu była, usiadła obok niego i pocałowała. Ale jej nie ma.
Bo wszystko kiedyś musi się skończyć, prawda? Zakończyłam tą serię smutno, wiem. Mam do was takie pytanie, chcielibyście, aby następna seria była o np. córce, albo synu Oli i Jacka. Po śmierci ich matki?
Pozdrawiam, Regina :)
niedziela, 18 grudnia 2016
17. Ile jeszcze?
Kilka lat później
Ola i jacek mają córkę - Asię, ale Ola spodziewa się drugiego dziecka. Tym razem ma to być chłopczyk. Ustalili już, że nazywać będzie się Bartosz, po ojcu Jacka, który zmarł na raka. Jednak choroba Oli ciągle postępuje i coraz częściej daje o sobie znać. Nie można przy niej otwierać okien, mówić o śmierci itp. To ósmy miesiąc ciąży, termin ma za dwa tygodnie. Jacek jest cay czas przy niej i ją wspiera. Kiedyś, jak była jeszcze zdrowa, pracowała na komędzie miejskiej policji we Wrocławiu.
To był zwykły poranek. Jacek obudził się pierwszy, zawsze tak robił. Upewnił się, że wszystkie okna są zamknięte. Zrobił sobie kawę, oraz śniadanie dla ich dwojga. Kiedy siedział samotnie w kuchni usłyszał szmer dochodzący z sypialni Asi. Zaniepokojony poszedł do pokoju córki. Kiedy wszedł zobaczył jak Ola wchodzi na parapet. W momencie zrozumiał, że okno u Asi zostało uchylone. Ola musiała się obudzić i jak co rano chciała pójść do córki. Kiedy weszła i zobaczyła otwarte okno schizofrenia wzięła górę.
- Ola, nie, stój! - krzyknął Jacek, lecz było już za późno.
Kobieta skoczyła. Jacek odrazu zadzwonił po pogotowie. Sam zbiegł na dół trzymając na rękach małą Asię. Zobaczył, że Ola zwija się z bólu. Zobaczył krew na nogach. Trzymała się za brzuch.
- Tatusiu, a cemu mama tu lezy?
- Bo mama spadła z okna.
- Ale pzeciez sie tsymała!
- Zrozumiesz jak dorośniesz.
- tata!
Później przyjechało pogotowie. Wzięli ją do karetki. Okazało się, że trzeba zrobic cesarskie cięcie. Po pięciu minutach Jacek usłyszał płacz dziecka. Ale potem przekleństwa ratowników i coś w rodzaju "zatrzymała się". Nie wiedział co się dzieje. Chciał tam wejść, zobaczyć co z nią, dotknąc jej ręki, ale wiedział, że to tylko pogorszy sprawę. Po chwili usłyszał "piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiip". Przeraził się, wiedział, że to już koniec. Po chwili z karetki wyszedł lekarz trzymając na rekach dziecko.
- Dziecko jest zdrowe, chłopczyk. Za to pani Ola...
- Co z Olą?!
- Ma bardzo niskie szanse na przeżycie...
****
Hej miśki! To jednak nie ostatnie opowiadanie, tak jak miało być.Teraz może przez jakiś czas nie być opowiadań, bo moja koleżanka została potrącona... A zresztą nic was to nie obchodzi.
Pozdrwiam, Rega
Ola i jacek mają córkę - Asię, ale Ola spodziewa się drugiego dziecka. Tym razem ma to być chłopczyk. Ustalili już, że nazywać będzie się Bartosz, po ojcu Jacka, który zmarł na raka. Jednak choroba Oli ciągle postępuje i coraz częściej daje o sobie znać. Nie można przy niej otwierać okien, mówić o śmierci itp. To ósmy miesiąc ciąży, termin ma za dwa tygodnie. Jacek jest cay czas przy niej i ją wspiera. Kiedyś, jak była jeszcze zdrowa, pracowała na komędzie miejskiej policji we Wrocławiu.
To był zwykły poranek. Jacek obudził się pierwszy, zawsze tak robił. Upewnił się, że wszystkie okna są zamknięte. Zrobił sobie kawę, oraz śniadanie dla ich dwojga. Kiedy siedział samotnie w kuchni usłyszał szmer dochodzący z sypialni Asi. Zaniepokojony poszedł do pokoju córki. Kiedy wszedł zobaczył jak Ola wchodzi na parapet. W momencie zrozumiał, że okno u Asi zostało uchylone. Ola musiała się obudzić i jak co rano chciała pójść do córki. Kiedy weszła i zobaczyła otwarte okno schizofrenia wzięła górę.
- Ola, nie, stój! - krzyknął Jacek, lecz było już za późno.
Kobieta skoczyła. Jacek odrazu zadzwonił po pogotowie. Sam zbiegł na dół trzymając na rękach małą Asię. Zobaczył, że Ola zwija się z bólu. Zobaczył krew na nogach. Trzymała się za brzuch.
- Tatusiu, a cemu mama tu lezy?
- Bo mama spadła z okna.
- Ale pzeciez sie tsymała!
- Zrozumiesz jak dorośniesz.
- tata!
Później przyjechało pogotowie. Wzięli ją do karetki. Okazało się, że trzeba zrobic cesarskie cięcie. Po pięciu minutach Jacek usłyszał płacz dziecka. Ale potem przekleństwa ratowników i coś w rodzaju "zatrzymała się". Nie wiedział co się dzieje. Chciał tam wejść, zobaczyć co z nią, dotknąc jej ręki, ale wiedział, że to tylko pogorszy sprawę. Po chwili usłyszał "piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiip". Przeraził się, wiedział, że to już koniec. Po chwili z karetki wyszedł lekarz trzymając na rekach dziecko.
- Dziecko jest zdrowe, chłopczyk. Za to pani Ola...
- Co z Olą?!
- Ma bardzo niskie szanse na przeżycie...
****
Hej miśki! To jednak nie ostatnie opowiadanie, tak jak miało być.Teraz może przez jakiś czas nie być opowiadań, bo moja koleżanka została potrącona... A zresztą nic was to nie obchodzi.
Pozdrwiam, Rega
sobota, 3 grudnia 2016
16. To nie możliwe... + info.
Ola obudziła się w szpitalu. Docierało do niej ostre światło jarzeniówek.Słyszała czyjeś głosy dochodzące jakby zza ściany. Próbowała zlokalizować do kogo one należą, jednocześnie walcząc ze swoimi powiekami. Kiedy już na dobre się rozbudziła usłyszała kobiecy głos.
- Wygląda mi to na schizofrenię...
- Ale, pani doktor, wyjdzie z tego, prawda?
- Na to nie ma lekarstwa...
Chciała myśleć, że to nie o niej mowa, że jest zdrowa. Spojrzała na smukłą blondynkę z krótkimi włosami, na oko lat 30. Obok niej stał Jacek, którego kochała nad życie.
- I jeszcze jedno - dodała pani doktor - Pani Ola jest w pierwszym miesiącu ciąży.
Jacek usiadł ze zdziwienia na łóżku obok. Na szczęście było puste. Przyglądał się Oli w ciszy i modlił się by się obudziła. Nie wiedział, że ona już to zrobiła. Ola czując na sobie wzrok Jacka obróciła się do niego. Uśmiechnęła się i spojrzała na niego swoimi niebieskimi oczami. Jacek widząc, że jego Ola się obudziła uśmiechnął się od ucha do ucha i przytulił delikatnie kobietę.
- Olu ... - wyszeptał, a z jego oczu leciały powoli łzy.
- Dziękuję, że jesteś ... - wyszeptała i również się rozpłakała.
Później przeniosła wzrok na panią doktor. Dopiero teraz mogła zobaczyć jej twarz. Zaczęła jej kogoś przypominać. Blond włosy, zielone oczy, chude uda i ramiona...
- Ania? Ania Reiter? - zapytała blondynkę, która na dźwięk swojego imineia i nazwiska obróciła się gwałtownie.
- Ola Wysocka... Ola! - krzyknęła i uściskały się serdecznie
Jacek stał natomiast z miną "O co tu kaman?" i gapił się na obie kobiety.
- Myślałam, że Cię już nigdy nie zobaczę...
*******
Cześć! To jest przedostatni rozdział TEJ SERII. Później będzie następna... A co wy na to, żebym zaczęła nową serię, o córce Oli i Jacka? Czekam na waszą ocenę.
Madritta
P.S Anna Reiter to postać z "Na sygnale", mojej drugiej serialowej miłości :)
- Wygląda mi to na schizofrenię...
- Ale, pani doktor, wyjdzie z tego, prawda?
- Na to nie ma lekarstwa...
Chciała myśleć, że to nie o niej mowa, że jest zdrowa. Spojrzała na smukłą blondynkę z krótkimi włosami, na oko lat 30. Obok niej stał Jacek, którego kochała nad życie.
- I jeszcze jedno - dodała pani doktor - Pani Ola jest w pierwszym miesiącu ciąży.
Jacek usiadł ze zdziwienia na łóżku obok. Na szczęście było puste. Przyglądał się Oli w ciszy i modlił się by się obudziła. Nie wiedział, że ona już to zrobiła. Ola czując na sobie wzrok Jacka obróciła się do niego. Uśmiechnęła się i spojrzała na niego swoimi niebieskimi oczami. Jacek widząc, że jego Ola się obudziła uśmiechnął się od ucha do ucha i przytulił delikatnie kobietę.
- Olu ... - wyszeptał, a z jego oczu leciały powoli łzy.
- Dziękuję, że jesteś ... - wyszeptała i również się rozpłakała.
Później przeniosła wzrok na panią doktor. Dopiero teraz mogła zobaczyć jej twarz. Zaczęła jej kogoś przypominać. Blond włosy, zielone oczy, chude uda i ramiona...
- Ania? Ania Reiter? - zapytała blondynkę, która na dźwięk swojego imineia i nazwiska obróciła się gwałtownie.
- Ola Wysocka... Ola! - krzyknęła i uściskały się serdecznie
Jacek stał natomiast z miną "O co tu kaman?" i gapił się na obie kobiety.
- Myślałam, że Cię już nigdy nie zobaczę...
*******
Cześć! To jest przedostatni rozdział TEJ SERII. Później będzie następna... A co wy na to, żebym zaczęła nową serię, o córce Oli i Jacka? Czekam na waszą ocenę.
Madritta
P.S Anna Reiter to postać z "Na sygnale", mojej drugiej serialowej miłości :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)