sobota, 28 listopada 2015

2.2 Wspomnienia nie dają żyć

 Ten dzień rozpoczął się marnie. Ola wstała dość późno i nie zdążyła zrobić sobie śniadania ani małej Asi. Musiała zdążyć do pracy i jeszcze po drodze musiała odprowadzić Asię do przedszkola. Na samą myśl, że musi iść na komendę wprawiała ją w zły nastrój. Jeszcze kilka dni temu z chęcią chodziła do pracy. Teraz jednak nie. Tam wszystko przypominało jej o Mikołaju, o tym, że go już nie ma z nią. Każde muśnięcie radiowozu, czy jakiegokolwiek przedmiotu bolało ją coraz bardziej. Każdej z tych rzeczy dotknął jej mąż. Komenda stała się dla niej aresztem emocjonalnym. Nikt nie wiedział co przeżywała. Każdy mógł sobie tylko wyobrazić co czuła.
8 godzin później
Ola właśnie skończyła pracę. Juz miała wychodzić, kiedy zdała sobie sprawę, że  nie ma telefonu. Wróciła się do pokoju, podeszła do szafki i otworzyła ją. Jednak tam zamiast telefnu zobaczyła żeczy Mikołąja. Rozpłakała się na dobre. Oparłą się o ścianę, ale chwilę potem zjechała na podłogę. Miała dość. Jej serce pękło, posypało się w drobny mak.


Przepraszam, że takie krótkie ale nie mam pomysłów. Jutro dodam dłuższe obiecuję!

środa, 25 listopada 2015

Pytanie do czytelników

Cześć! Mam pytanie, a właściwie dwa. Proszę czytających o komentowanie :)
1 Wolicie opowiadania codziennie czy raz w tygodniu?
2 Może być forma pamiętniku Oli? Czy mam wrócić do starej narracji trzecioosobowej
Pozdrawiam
Regi

1.2 Zacząć życie od nowa.

Na początku, chciałam wam powiedzieć, że teraz będzie to taka forma pamiętnika Oli. Zaczyna się nowa seria opowiadań. Teraz będę pisać np 6.2 sześć oznacza rozdział a dwa serię. Mam nadzieję, że wam się spodoba.


25.11.2015
Mam dość. Moje życie całkiem się zawaliło. Przed chwilą dowiedziałam się, że... Może zacznę od początku:
Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że mój mąż Mikołaj Białach choruje na białaczkę. Wtedy myślałam, że moje życie się zawaliło. Jednak nie. Białaczka nie dawała o sobie znać. Wyjechaliśmy razem z naszą córką do Włoch, a później do Chorwacji. Była prawdziwa sielanka aż do czasu, kiedy rano Joasia znalazła swojego tatę nieprzytomnego w łazience. Zadzwoniłam po pogotowie. Mała Asia ciągle powtarzała:
- Chcę do taty! Chcę do taty!
Wtedy nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Jak mam jej to wytłumaczyć. No a teraz problem stał się jeszcze poważniejszy. Jej ojciec nie żyje, nie oddycha, jego serce już nie bije. Teraz muszę jakoś to jej powiedzieć, wytłumaczyć. Takiej małej osóbce jaką jest Asia trudno jest powiedzieć o śmierci kogoś najbliższego. O śmierci jej kochanego ojca, i kogoś kto nigdy nie powiedział słowa, które by kogoś uraziło. Podeszłam do niej i powiedziałam:
- Kochanie czemu jesteś smutna?
- Bo tata sobie poszedł ode mnie.
- Tata nie poszedł od ciebie, ani ode mnie. On... on nie miał wyboru.
- Ale o co chodzi?
- Bo wiesz córeczko, tata poszedł do nieba.
- A kiedy wróci?
- Tata już nie wróci. Ale będzie z nami do końca naszego życia.
- Czyli tata nie żyje?
- Tak, tata nie żyje.
Asia wtedy nie wytrzymała i pobiegła rzucić się na łóżko. Pobiegłam za nią. Wpadłam do pokoju, w którym ona już była. Siedziała na łóżku i płakała patrząc się w ścianę. Usiadłam obok niej i przytuliłam ją. Sama z trudem powstrzymywałam łzy. Moja trzyletnia córeczka straciła tatę, a ja straciłam męża. Wtedy myślałam, że już wszystko zrobiłam, że już wszystko opowiedziałam. Ale jednak nie. Zapomniałam o jednym. O zaczęciu życia od nowa.
                           
                                                                                                 Ola ------- Wysocka.

wtorek, 10 listopada 2015

Happy End.

Ola i Jacek przygotowywali się do ślubu. W domu panowała wesoła atmosfera, Ola i Emilka poprawiały sobie makijaż. Ślub był za godzinę więc zostało mało czasu. Jednak lepszego dnia nie mogło być. Ola dowiedziała się, że urodzi bliźniaki, Paulina odsiaduje 14-sto letni wyrok, a Wojciech Wysocki zerwał z Pamelą.
- Emilka?
- No?
- Bardziej będzie mi pasował ten cień, czy bardziej ten?
- Myślę, że ten.
- Dzięki
W tym momencie do mieszkania wpadł Jacek.
- Ola! Ola!
- Jacek? Co się stało?
- Ślub został przesunięty! Za piętnaście minut przy kościele!
- Oj szybko Emilka welon! Szminka! Lokówka!
Osiem miesięcy później.
Ola właśnie urodziła bliźniaki, którym dali na imię Nadia i Nikodem. Razem z Jackiem cieszyli się, że mają bliźniaki. Wesołe i uśmiechnięte dzieci wprawiały ich w wesoły nastrój. Od dawna oczekiwali tych małych promyczków nadziei.
2 Lata później
Ola, Jacek, Nadia i Nikodem mieszkają w pięknym domu na obrzeżach Wrocławia. Oni dalej pracują w komendzie miejskiej. Są szczęśliwym małżeństwem. Nie wyobrażają, sobie bez siebie życie.



Cześć! To jest najkrótsze opowiadanie na blogu. Teraz robię sobie tygodniową przerwę, a później kolejne opowiadania. Mam nadzieję, że pogodzicie się z tym.
Pozdrawiam
Regi

sobota, 7 listopada 2015

12.1 Rodzice Jacka

Minęły już dwa tygodnie od nieszczęśliwego wypadku Jacka. Dzisiaj miał być wypisany do domu. Przyjechała po niego Ola. Najpierw sprawdzili czy wszystko jest, a później poszli po wypis.
- Jak tam Olu? Dobrze się czujesz?
- Tak dobrze.
- Dzwonili moi rodzice wpadną dzisiaj na obiad.
- OK, tylko muszę coś wymyślić na obiad, bo nie nakarmię ich suchym mięsem-zażartowała.
- A może twój ojciec też przyjdzie? Będzie bardziej rodzinnie.
- Mhm.
Kiedy wreszcie dostali wypis wsiedli do auta i pojechali na zakupy. Ola kupiła kilka niezbędnych rzeczy, jak np. chleb, masło, warzywa itp. Jacek kupił dobrą herbatę i ciasto. Po zakupach wrócili do domu. Tam rozpakowali zakupy, a Ola zaczęła przygotowywać obiad. Jacek zadzwonił do ojca Oli:
- Dzień dobry! Jacek z tej strony.
- O witaj Jacku! Jak tam dobrze się czujesz?
- Tak już dobrze. Ale ja w innej sprawie. Dałby się pan zaprosić na obiad?
- Dzisiaj? Oczywiście, że tak! Dziękuję za zaproszenie.
- Do zobaczenia!
Jacek rozłączył się i poszedł za zapachem, który zaprowadził go do kuchni.
- Jak tam ojciec? Dał się zaprosić?-zapytała Ola
- Dał, dał. Nawet się ucieszył.
- To dobrze.
Po półgodzinie zjawili się rodzice Jacka i ojciec Oli. Ola podała do stołu. Na obiedzie pojawiały się różne tematy, ale głównie mówiono o pracy Oli i Jacka. Właśnie dyskutowano na temat Pauliny, gdy Ola wzięła widelec i delikatnie zastukała w szklankę dając wszystkim do zrozumienia, że mają być cicho.
- A więc-zaczął Jacek- chcielibyśmy wam coś powiedzieć
- Otóż... Jestem w ciąży!
- Gratuluję!-wrzasnął Ojciec Jacka
- A ja już wiedziałem-wyrwało się Wysockiemu.
Natomiast mama Jacka miała grobową minę.
- Mam zostać teraz babcią?! Wykluczone, powinnam zostać nią wcześniej! Gratuluję!
- Dziękuję.
Po obiedzie nadszedł czas na ciasto i herbatę. Rodzice Jacka i Ojciec Oli śmiało mogli mówić, że są już rodziną. W końcu nią byli.


No i skończyłam. Mam jedno pytanie. Czy mój blog jest ok? Czy powinam coś w nim zmienić?
Pytania:
1 Jak podobają się wam rodzice Jacka?
2 Jak zrozumieliście zdanie "W końcu nią byli"?

piątek, 6 listopada 2015

11.1 Zerwane zaręczyny i dobra nowina.

- A więc Pan Jacek przeżył, ale jego stan jest ciężki.
- Dziękuję doktorze!-krzyknęła Ola i spojrzała na pielęgniarki, które wywoziły Jacka z bloku operacyjnego. Podeszła do niego, wzięła jego dłoń i wyszeptała "Dziękuję".
Godzinę później.
Ola musiała jechać do domu, ponieważ dochodziła 21. Zanim wyszła pocałowała Jacka i przekazała pielęgniarce swój numer telefonu-tak na wszelki wypadek. Pojechała do swojego mieszkania. Przed nim oczekiwał na nią ojciec. Nie miał wesołej miny. Ola wysiadła z samochodu i zaczęła rozmowę:
- Tato wszystko w porządku? Wyglądasz na zmartwionego.
- Można powiedzieć, że w porządku.
- Przecież widzę, ze nie.
- No dobrze. Zerwałem zaręczyny z Pamelą.
- Tak? To su... to znaczy szkoda.
- Wcale nie szkoda. Przyłapałem ją na zdradzie.
- Świnia! Może wejdziesz do mnie na kawę co?
- Mhm.
Ola i jej ojciec udali się do mieszkania Oli. Rozmawiali długo, aż nagle wysocki zapytał:
- I jak? Macie już z Jackiem datę ślubu? A właśnie jak tam z moim zięciem?
- Nie mamy jeszcze daty, a po za tym to jeszcze nie twój zięć!
- Córuś nie denerwuj się!
- Przepraszam.
Rozmawiali jeszcze chwilę a później wysocki wyszedł. Ola postanowiła, że pójdzie spać. Następnego dnia była sobota, więc Ola nie musiała iść do pracy. Od rana ją mdliło i miała większy apetyt niż za zwyczaj. Pojechała do apteki i kupiła dwa testy ciążowe. Wróciła do domu i weszła do łazienki. Po kilku minutach dało się słyszeć pisk uradowanej Oli. Będą rodzicami! Od razu pojechała do szpitala,żeby powiedzieć Jackowi o dobrej nowinie. Przyszła do sali w której leżał Jacek. Był już wybudzony z narkozy i wyglądał lepiej niż wczoraj.
- Cześć Jacek!
- O cześć Ola!
- Słuchaj mam dla ciebie dobrą wiadomość.
- Jaką?
- Będziemy rodzicami!
- Tak?! To świetnie!
W tym momencie do sali wszedł ojciec Oli.
- Co tu tak wesoło? Co braliście?
- Tato! Nic nie braliśmy a cieszymy się dlatego, że jestem w ciąży!
- Słucham?! To znaczy, że będę dziadkiem?
- Tak!
- To wspaniale!


No i co? Podoba się? Dzisiaj trochę krótko, ale za to w weekend pojawi się miniaturka. (tak wiem miniaturek to ja piszę trzy i pół tysiąca)
Pytania:
1 Czy podoba wam się, że wysocki zerwał z Pamelą?
2 Co myślicie o ciąży Oli?
3 Co powiedzą rodzice Jacka?
 Zapraszam do komentowania.

czwartek, 5 listopada 2015

10.1 Musisz przeżyć!

- Ha ha ha! Mam was!-rozległ się szyderczy śmiech- Myśleliście, ze się poddałam? Jeżeli tak, to się myliliście!
- Paulina?-zapytała Ola z przerażeniem.
- Oczywiście, że ja! Zaraz oberwiesz s**o!-Paulina podeszła do Oli, wyciągnęła nóż i...
- Ola nie!-krzyknął Jacek i rzucił się na Paulinę. Walka była zacięta, najpierw Jacek był na górze później Paulina...
- Aaaa!-Jacek wrzasnął i upadł na ziemię. Paulina dźgnęła go nożem, prosto w brzuch.
- Jacek! Paulina nienawidzę Cię!-Krzyknęła Ola i wyciągnęła pistolet. Paulina w jednej sekundzie odżuciła nóż i uklękła, podnosząc ręce do góry. Wiedziała, że Ola byłaby w stanie strzelić. Pięć minut później siedziała już w areszcie. Ola pojechała za karetką, w której jechał Jacek.
Godzinę później
Ola siedziała przy Jacku i trzymała jego rękę. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz i poprosił Olę by z nią porozmawiać. Kiedy wyszli lekarz powiedział:
- Pani Olu. Pani narzeczony ma wewnętrzny krwotok. Będziemy musieli go operować.
- Ale uratujecie go?-Ola poczuła, że napływają jej łzy do oczu.
- Nie wiem. Ale jedno jest pewne- będziemy robić co w naszej mocy.
Ola została sama z kotłującymi się w głowie myślami. A co jeśli nie przeżyje? Co jesli straci, go na zawsze? Wtedy zostanie sama. Te rozmyślania przerwał dźwięk łóżka Jacka, który jechał na operację. Ola podeszła do niego, chwyciła za rękę i wyszeptała:
- Jacek, musisz przeżyć. Ja bez ciebie sobie nie poradzę. Kocham Cię.
- Pani Olu, musimy jechać na blok. Przepraszam.
Ola usiadła na ławce i zaczęła płakać. Myślała tylko-musisz przeżyć! Musisz przeżyć!
Cztery godziny później.
Operacja dalej trwała. Ola nerwowo chodziła przed blokiem operacyjnym i nie dopuszczała do siebie myśli, że Jacek nie przeżyje. Spojrzała na swój palec. Błyszczał na nim pierścionek zaręczynowy od Jacka. W tym momencie Ola pomyślała o swoim ojcu, który oświadczył się Pameli i mieli wziąć ślub. Oni juz mieli datę, a Jacek i Ona jeszcze nie! Jej nerwowe myśli przerwal lekarz wychodzący z bloku.
- I co panie doktorze?
- No dobrze a więc Pan Jacek...

I jak? Tak wiem znów przerywam w takim momencie. No cóż.
Pytania:
1 Co doktor powie Oli.
2 Czy podoba wam się, że wysocki oświadczył się Pameli?

środa, 4 listopada 2015

9.1 Zaręczyny? I Paulina atakuje.

Wysocki wrócił do domu o północy. Dalej podśpiewywał piosenki, które wpadły mu w ucho.
- Para pim, pim para, para, para, para. Hm, hm ,hm!
Nagle zadzwonił telefon, poszedł, odebrał i usłyszał głos córki:
- Tato, próbuję się do ciebie dodzwonić od półgodziny!
- Ja tylko byłem w restauracji, a później u jubilera...
- Jakiego jubilera?! Oświadczyć się chcesz?
- A żebyś wiedziała!-wrzasną wysocki i rozłączył się.
Następnego dnia Ola wstała w "pięknym nastroju". Poszła do kuchni, była strasznie głodna dlatego zrobiła sobie kanapki. Usiadła przy stole i w oczy rzucił jej się artykuł w gazecie. "Paulina W. córka policjanta została aresztowana za zabójstwo mężczyzny. Jego dane nie są narazie znane. Opis mężczyzny: Wysoki, wysportowany blondyn, piwne oczy podobno ma dziewczynę". Ola o mało nie zleciała z krzesła, ale kawa już była na podłodze. Opis pasował wyraźnie do Jacka, oprócz oczu. Jacek miał zielone oczy. Ola cała w nerwach wyszła z domu do pracy. Kiedy weszła na komendę zobaczyła, że wszyscy mają jakieś grobowe miny.
- Olu bo Jacek...
Ola nie chciała dalej słuchać. Wybiegła z komendy i pojechała do fabryki, gdzie Paulina przetrzymywała też Ją. Przyjechała na miejsce.Weszła do  niej i ją przeszukała.
- Jacek?!, Jacek?!, Jacek!!!!
- Ola?- usłyszała cicho.
- Jacek? Jacek, gdzie jesteś?
- W korytarzyku po twojej prawej, Olka pomóż!
Ola weszła do korytarza nie wiedząc czego może się spodziewać. Na końcu korytarza zobaczyła, że Jacek siedzi i trzyma czyjąś głowę.
- Jacek, ty żyjesz!
- Tak, ale mój brat... Chyba tego nie przeżył.
Dopiero teraz Ola zwróciła uwagę na mężczyznę, który leżał przed Jackiem.
- Co mu się stało?
- Paulina obydwu nas tu porwała chciała zabić mnie, ale, że to mój brat bliźniak pomyliła go i Kamil oddał za mnie życie. Zorientowała się dopiero przed chwilą, kiedy policjant powiedział jej, że ja też mógłbym zginąć.
- To przykre-powiedziała Ola i zaczęła płakać.
- Nie płacz Ola!-Jacek przytulił narzeczoną.
Wtedy dało się słyszeć kroki na korytarzu i do pokoju wszedł...

I co jak się podoba? Może ten rozdział taki krótki ale... Sami wiecie szkoła.
Pytania
1 Czy brat Jacka przezyje?
2 Kto wszedł do pomieszczenia, w którym byli Ola i Jacek?

Kochani!

Kochani! Na moim blogu wybiło 2000 wyświetleń, za co wam bardzo dziękuję. Historia, która pojawiła sie wczoraj była miniaturką właśnie na tą liczbę. Może dla was taka liczba jest mała bo na przykład Karola ma 30 000 wyświetleń. Ale dla mnie to duza liczba. Szczególnie patrząc na moje początki.

wtorek, 3 listopada 2015

Para ludzi jedno serce.

Ten dzień zapowiadał się całkiem spokojnie. Ola Wysocka i Mikołaj Białach wyruszyli na patrol. Rozmawiali wesoło, żartowali, ale jak to zwykle bywa dyżurny przerwał w najbardziej wyczekiwanym momencie historii Mikołaja.
- 00 do 05 zgłoś!
- Słucham cię Jacusiu.
- Podjedźcie na cmentarz świętej Anny, podobno jakaś awantura.
- Dobra przyjąłem, bez odbioru!
Ola i Mikołaj nie wiedzieli, że była to ich ostatnia rozmowa z dyżurnym przed poważnym wypadkiem, który będzie miał miejsce za kilka minut. Pojechali na cmentarz św. Anny. Na miejscu ujrzeli dwóch, a właściwie trzech mężczyzn, którzy się szarpali. Dopiero, kiedy bliżej im się przyjrzeli zobaczyli, że jeden z nich jest uzbrojony w pistolet. Ola nerwowo przełknęła ślinę. Nigdy bowiem nie bała się bardziej. W jej głowie była mieszanka: strachu o swoje życie jak i zarówno przyjaciela, ból, który pojawił się z nieznanych przyczyn, oraz smutku, ponieważ wiedziała, że mężczyzna strzeli. Znali go to był Grzegorz Smólka. Potrójny zabójca, który cudem uciekł od policji. Był brodatym, wysokim mężczyzną, który nie zwracał uwagi na nic, ani na nikogo. Podeszli do niego, ten zorientował się że to "psy" i strzelił prosto w Olę. Mikołaj próbował ochronić Olę swoim ciałem, lecz było za późno. Strzał padł bardzo szybko, a jeszcze szybciej Ola upadła na ziemię. Mikołaj zakuł wszystkich trzech w kajdanki, zadzwonił po karetkę i służby antyterrorystyczne. Widok był przerażający, Ola cała w kałuży krwi, kula wbita w jej głowę...
Godzinę później
Jacek i Mikołaj siedzieli przy Oli. Było do niej podłączonych mnóstwo kabelków, a obok  stało pełno dziwnych urządzeń. Do jej ust wchodziła rurka. Mężczyźni siedzieli przy niej i modlili się by nie było żadnych poważniejszych komplikacji. Jacek bał się szczególnie o swoją dziewczynę, bo wiedział, że była w ciąży. Był pewien, że dziecko nie przeżyło, po tak poważnym urazie matki. Mikołaj chodził przed jej łóżkiem, gdy nagle usłyszeli ostateczne "piiiiiiip".
- Nie to nie prawda nie!-wrzeszczał Mikołaj.
- Nie zostawiaj mnie kochanie! Nie przeżyję bez ciebie-ryczał Jacek.
Ale później okazało się, że Jacek przeżyje i Ola też, bo linia znów zrobiła się krzywa.
- Oleńka! Wróciłaś!
- Dzielna kobieta!
Lekarz miał dla nich jeszcze jedną informację.
- Pani Ola jest w drugim miesiącu ciąży!
Jacek w tym monecie o mało nie spadł z krzesła. Mikołaj chwycił się łóżka, bo by zemdlał. Obaj uważali to za cud.
11 miesięcy później.
Ola trzymała w rękach swojego synka- Oliwiera. Mały był właśnie karmiony, gdy do pokoju wszedł Jacek. Ola spojrzała na swojego męża i pytającym wzrokiem go przeszyła.
- Olu chodź z małym mam dla was małą niespodziankę.
- Już idę!
Dwa lata później
Ola, Jacek i mały Oliwierek wybrali się na spacer do parku. Szli alejką pęłną kasztanów. Nagle Ola poczuła się słabo, ale to zignorowała. Po godzinie tego żałowała, bo tak zakręciło jej się w głowie, że upadła. Jacek spanikował, nie wiedział co robić. Zadzwonił po pogotowie, które stwierdziło, że Ola nie żyje. Jacek mocno przytulił swojego synka. Teraz został mu tylko on, jedyny promyk słońca i nadziei. Pewnego dnia trzy dni po odejściu Oli z tego świata Oliwier zapytał:
- Tatusiu, a kiedy mama do nas wróci?
Jacek nie wiedział co ma odpowiedzieć. Powiedzieć dwuletniemu chłopcu, że jego mama nie żyje? Że nigdy już do nikogo nie powie słowa "mamo? Jak miał mu to wszystko wytłumaczyć?
- Synku, mama poszła do nieba i już nigdy do nas nie wróci. Ale wiem, że teraz jest z nami i, że nad nami czuwa.
- Tato? Ale ty nie pójdziesz do nieba prawda? Nie zostawisz mnie prawda?
- Nie, nie zostawię- Jacek przytulił syna.

poniedziałek, 2 listopada 2015

8.2 (nie mam pomysłu na tytuł)

- Szybko chowaj ten pierścionek!-krzyknęła Ola, lecz za późno, bo jej ojciec już to widział.
- Co tu się dzieje?
- Eeee, no nic tato.
- Jak nic, przecież widziałem!
Ola westchnęła, Jacek też. Jej ojciec zawsze wtrącał się w nie swoje sprawy. Przychodził nie, kiedy trzeba, a kiedy trzeba to go zawsze nie ma. Mówił wprost to, co myśli i zawsze musiał dorzucić swoje trzy grosze. Tak więc było i tym razem. Jednak wysocki nie przyszedł sam, za nim bowiem stała kobieta, trochę od niego młodsza. Ola, kiedy ją zauważyła znieruchomiała, a po chwili wykrztusiła:
- Kim ona jest?
- Jaka ona?
- Kobieta, która za tobą stoi!
- Aaa, faktycznie zapomniałem! To jest Pamela.
Ola chwyciła się za głowę i ponownie westchnęła. Wzięła ojca za rękaw i pociągnęła w stonę podwórka. Kiedy wyszli Ola była wściekła na ojca.
- Tato, czy to znów jakiś wybryk? Ile ona ma lat? 16?
- Nie żadna ona, tylko Pamela! I jest ode mnie trochę młodsza.
- Jak ona, przepraszam Pamela jest od ciebie o trochę młodsza, to ja jestem Anioł Stróż, albo jeszcze lepiej Robert Kubica!
- Córuś nie histeryzuj!
- Nie histeryzuję, tylko się pytam po co ty na tą randkę przyszłeś!
- Jaką randkę? To tylko spotkanie w klubie młodych!
- W klubie młodych?! Tato ty jesteś całkowicie stuknięty!
Ola weszła z powrotem do budynku, wzięła swoją torbę i wyszła razem z Jackiem. Pojechali do mieszkania Oli, ona się spakowała i pojechali do mieszkania Jacka. Podczas rozpakowywania Jacek zapytał Olę, o czym tak długo rozmawiali. Kobieta wszystko mu opowiedziała i poszła spać. Jacek poszedł w jej ślady. W tym czasie Wysocki wesoło bawił się na swojej "randce".


I jak podoba się? Wysocki jakoś zbytnio się nie wkurzył na Jacka, ale Ola wkurzyła  się na niego.
Dzisiaj nie ma pytań. Sorry!

niedziela, 1 listopada 2015

Trochę o mnie.

1 Nienawidzę mojego imienia "Regina"
2 Mam 10 lat
3 Mieszkam na totalnym za***iu TG (Tarnowskich Gór)
4 Mam "poczucie humoru"? Nie sądzę...
5 Nienawidzę WF-u nawet nie uważam go za przedmiot szkolny.
6 Jestem jedynaczką.
7 Jestem trochę dziecinna.
8 Mam same czwórki (dosłownie)
9 Uczę się języka francuskiego.
10 Codziennie MUSZĘ posłuchać Adele!
11 Mam w dzienniku nr. 9
12 Jestem nie miła i dlatego nie mam przyjaciół.
13 Jest ze mnie leń!
14 Moim ulubionym przedmiotem jest Matematyka.
15 Kocham Harrego Pottera
16 Jestem molem książkowym.
17 Żadna lektura nie przypadła mi do gustu.
18 Większość życia spędzam u babci.
19 Jestem blondynką
20 Nazwisko, które podaję na blogu nie jest prawdziwe!

Regi ( tu też użyłam zdrobnienia)

8.1 Tak, zgadzam się!

-Olu bo ja.. chciałbym zaprosić Cię do restauracji jutro o 20:00. Zgadzasz się?
- No dobrze. Ale teraz pozwól mi już pójść do mieszkania-mówiąc to Ola weszła na klatkę i zatrzasnęła drzwi. W głębi duszy marzyła jednak o tym, by Jacek zaprosił ją do restauracji. Weszła do mieszkania, rzuciła torebkę na stół i poszła się umyć. Później położyła się i zasnęła.
Następnego dnia
Ola wstała dość wcześnie. Zjadła śniadanie, ubrała się i zdążyła jeszcze poczytać swoją książkę. Kiedy wychodziła zobaczyła małą karteczkę, na której pisało:
Mam nadzieję, że nasze spotkanie jeszcze aktualne, jak się nie zjawisz to będziesz żałować.
                                                                                                         Jacek
Ola czytając ten list uśmiechnęła się i pomyślała-Oczywiście, że przyjdę-. Pojechała na patrol z Mikołajem Białachem jej najlepszym przyjacielem. W radiowozie rozmawiali na różne tematy:
- Jak tam Ola u ciebie? Układasz sobie życie?
- Tak, układam. To przyjemne uczucie, kiedy wiesz, że ktoś cię kocha prawda?
- Tak prawda-westchnął Mikołaj.
Ich rozmowę przerwał dyżurny zgłoszeniem dotyczącym bójki. Mikołajowi było to nawet na rękę, ponieważ nie musiał zwierzać się Oli. Pojechali na miejsce. Bójka dalej trwała, a facetów, którzy się bili trudno było rozdzielić. Funkcjonariusze dali sobie jednak radę. Zawieźli wściekłych mężczyzn na komendę. Jeden próbował się tłumaczyć, że widział jak drugi wyrywa rośliny pod ochroną.
- Ekolog się znalazł-mruknęła Ola.
Po przesłuchaniu, obu mężczyzn odstawiono na dołek. Oczywiście nie trafili do tej samej celi, bo by się chyba pozabijali. Po ciężkim dniu spędzonym w pracy Ola przyszła do domu. Zaczęła przeglądać fb, kiedy przypomniała jej się kolacja z Jackiem. Wściekła na siebie, że zapomniała szybko zrobiła sobie makijaż, ubrała ładną sukienkę i wyszła. Przed restauracją czekał na nią Jacek.
- Cześć!-powiedziała Ola
- Cześć!-powiedział Jacek i pocałował Olę. Weszli razem do budynku. Okazało się, że Jacek zarezerwował stolik na tą okazję. Ola cały czas rozmyślała, co jest okazją tej kolacji. Może urodziny Jacka? Nie... Jacek ma urodziny dopiero za trzynaście dni. Jak nie jego urodziny to co? Ola była pogrążona w rozmyślaniach. Wyrwał ją dopiero głos Jacka:
- Ola, co ci jest źle się czujesz? Zbladłaś trochę...
- Nie nic mi nie jest.
Po chwili Jacek wyciągnął pudełeczko, uklęk przed Olą i zapytał:
- Olu, czy zostaniesz moją żoną?
Ola przez chwilę milczała, a później wykrzyknęła:
- Tak, zostanę twoją żoną!
Wszyscy w restauracji zaczęli bić brawo, a Jacek włożył Oli na palec pierścionek. Ola była wtedy najszczęśliwsza w życiu, gdyby nie jej ojciec, który właśnie wszedł do restauracji...


I jak podoba się? Miłość przetrwała jak pewnie chcieliście.
Pytania
1 Jak wysocki zareaguje na wiadomość, że Jacek oświadczył się Oli?
2 Czy chcecie aby Ola była w ciąży?
Zapraszam do komentowania.