Już kilka dni minęło jak Ola trafiła do szpitala. Dziś lekarz prowadzący stwierdził, że może go opuścić. Jednak nie jest jeszcze całkowicie zdrowa. Było koło południa, Ola właśnie się pakowała. Wtedy do sali wszedł Ojciec Oli- Wojciech Wysocki.
- Cześć Córuś! Jak się czujesz?
- O cześć tato! Już lepiej ale dalej ciągle boli mnie głowa.
Wtedy w drzwiach stanął Jacek.
- Dzień dobry, Cześć Ola.
Jacek? A co ty tutaj robisz? Ola próbowała udowodnić ojcu, że nie wie o co chodzi, ale na marne.
-Dzień dobry Panie aspirancie! Co Pana sprowadza do mojej córki? Zapytał Wysocki.
- No, bo Ola mnie prosiła żebym po nią podjechał do szpitala... zaczął Jacek, ale skończył bo zobaczył minę Olki.
- Olu czy ja o czymś nie wiem? Wysocki przeszył wzrokiem córkę.
- Tato, Jacek to tylko mój przyjaciel, nic więcej-powiedziała Ola przytulając się do niego.
- Na pewno tylko przyjaciel?
- Tak tato na pewno. Może pójdziesz po mój wypis, co? Ola zmieniła temat.
- Tak, tak już idę- Wojciech wyszedł z sali zostawiając Olę samą z Jackiem.
- Jacek prawie nas wydałeś, na przyszłość bardziej uważaj na to co mówisz.
- Ale przecież nic nie było, no Olka. Jacek mocno przytulił kobietę. Obydwoje nie wiedzieli jednak, że Wysocki stoi za drzwiami i... Ich podsłuchuje.
Mam nadzieje, że się podoba. Proszę komentować. A i przepraszam, że takie krótkie ale nie mam pomysłów.
Super pomysł z tym podsłuchiwaniem ojca Oli.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Anna