Był Sobotni wieczór, Ola siedziała na kanapie oglądając jej ulubiony serial. Nagle zabuczał jej telefon. Na wyświetlaczu zobaczyła, że ma aż pięć nieodebranych połączeń od Jacka i dwie wiadomości od operatora. Postanowiła sprawdzić co chciał od niej Jacek, a więc wykręciła do niego numer. Mężczyzna odebrał już z pierwszym razem:
- Halo? Cześć Oluś dlaczego nie odbierałaś?-zapytał od razu mężczyzna.
- Musiałam mieć wyciszony telefon, coś się stało?- Zapytała Ola.
- Tak Ola stało się. Dwaj bandyci grożą twojemu ojcu i tobie! Podobno uciekli z aresztu śledczego!- Wykrzyknął mężczyzna.
- Co? Jak to? Jestem bezpieczna?!
- No właśnie nie w swoim mieszkaniu, miałem pomysł- może zamieszkasz ze mną?
- Jacek ale mój Ojciec...
-Spokojnie on się na to zgodził, Oluś tak będzie bezpieczniej.
- No dobrze już się pakuję.
- Będę za dwadzieścia minut
Tak jak powiedziała tak zrobiła zaczęła się pakować. Kiedy już upychała ostatnie rzeczy do walizki zadzwonił dzwonek do drzwi. Myśląc, że to Jacek poszła otworzyć z uśmiechem na ustach. Myliła się jednak, bo za drzwiami stała- Paulina. Jej przyjaciółka.
-Paulina? Co ty tu robisz? Jak dobrze pamiętam wyjechałaś do Niemiec.
- Wyjechać, wyjechałam, ale wróciłam- Powiedziała kobieta.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!- Krzyknęła Ola i przytuliła się do przyjaciółki.
Godzinę później.
Ola czuła się bezpiecznie w mieszkaniu Jacka. Wiedziała, że tu tak szybko jej nie znajdą. Nagle Jacek zaproponował
- Ola może pojedziemy na zakupy? Wiesz muszę kupić kilka nie zbędnych drobiazków.
- Ok możemy jechać- Odpowiedziała Ola.
Po zakupach Ola poszła do samochodu, a Jacek odwieść wózek. Ola siedziała sobie spokojnie czekając na ukochanego, gdy nagle poczuła silne szarpnięcie. Pod jego wpływem zemdlała.
Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu nad nią stała Paulina i dwaj nie znani jej mężczyźni. Paulina trzymała w ręku nóż a dwaj pozostali pistolety. Gdy zobaczyli że kobieta obudziła się podnieśli pistolety. W tym momencie do pomieszczenia wpadł Jacek wraz z policją. Niestety było już za późno, gdy tylko wszedł rozległ się huk, a głowa kobiety bezwładnie się osunęła...
Dobra zanim zaczniecie mnie wyzywać od idiotek. Jedna informacja. W tym pomieszczeniu były DWIE kobiety Paulina i Ola. Nie wiadomo, która z nich nie żyje. Ja przecież napisałam "kobieta".
P.S. Nie chcę tu nikogo obrażać z powodu imienia Paulina.
Mam nadzieje ze nie żyje ta paulina: )
OdpowiedzUsuńŚwietny blog :)
Kiedy kolejny rozdział?
rozdział powinnam dodać dzisiaj lub jutro :)
UsuńDziękuję, bo jesteś pierwszą osobą, która skomentowała moje opowiadanie