środa, 14 września 2016

Rozdział 11

-Jacek... Jak ty mogłeś o tym pomyśleć nawet przez sekundę?-szepnęła Ola zaczynając plakać. Spojrzała Jackowi głęboko w oczy. Nie mogła z nich nic wyczytać.
- Wierzę Ci.-powiedział krótko i odszedł na bok.
Ola smętnie spojrzała za nim. Nagle usłyszała gwałtowny dzwięk. Spojrzała w tamtą stronę i zobaczyła jak wywożą jej zmarłego przyjaciela. Próbowała utrzymać na nim wzrok, poptrzeć na niego ostatni raz, ale ... ale nie umiała. Odwróciła głowę. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Pokiwała głową z rozpaczą. Nagle coś w nią wstąpiło. Rzuciła torebką o ścianę i walnęła głową w drugą. Odwróciła się i zaczęła bezwładnie osuwać się na ziemię. Usiadła, schowała głowę w kolanach, próbójąc się uspokoić. Jacek usiadł obok niej i mocno ją przytulił.
- Olka nie płacz. To nic nie da, nie zwróci mu życia.
- Morze mu kur*a nie zwróci życia, ale mi zwróci to co razem z nim straciłam.- powiedziała słabym glosem i wtuliła się w Jacka. ten ją pocałował w czoło i mocniej przytulił.
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. Jakbym ciebie straciła to, to chyba bym się załamała. Mój los jest okrutny. Najpierw ojciec, teraz Mikołaj. Jak ty zginiesz, odejdę za tobą, obiecuję! Nie żartuję!
- Olu, nie rób tego. Jeżeli odejde, zostań tu. Nie warte jest życie moje twojego.
Powiedział i pocałowali się tym razem w usta.



Opowiadanie o wszystkim i o niczym. Ale krótki, ale ważne że jest.
Cytat na dziś: ~Nie warte jest życie moje twojego~ Jacek

2 komentarze:

  1. Czasem krótsze lepiej się czyta niż bardzo długie. Opowiadanie bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń