środa, 5 października 2016
Rozdział 13 "Krucha Samotność"
****
Ola pobiegła do domu. Zaczęła się pakować. Nerwowo zbierała swoje rzeczy. W tym całym roztargnieniu zostawiła swoją ulubioną bransoletkę na stoliku nocnym. Spakowana wyszla z mieszkania Jacka, które już nie było jej mieszkaniem. Wybiegła z niego jak najprędzej zostawiając wszystkie wspomnienia w mieszkniu numer 10. Kiedy weszła na ulicę zobaczyła biegnącego w jej stronę Jacka. Kobieta kiedy go zobaczyła przyśpieszła kroku. Chodnik był wyboisty, a co za tym idzie nierówny. Ola biegnąc potknęła się i zrobiła dziurę w legginsach. Podnosząc się syknęła "Kur*a" i poszła lekko utykając na lewą nogę. Poszła na przystanek autobusowy, złapała najbliższy autobus i pojechała do mieszkania jej ojca, teraz jej mieszkania. Wpadła i jak wariatka zaczęła wypakowywać swoje rzeczy. Kiedy była w tym amoku, zadzwonił jej telefon. Przez świdrujący dzwonek Ola wydarła się z aury wściekłości, ktore je otaczało.
- Halo?-powiedziała niepewnie
- Tu Szymon Napierski. Jeżeli nie zjawisz się w ciągu 2h pod magazynami stanie się coś złego-powiedział rozmówca i odłożył telefon.
Przerażnoa Ola uzanała, że miło było by siedzieć teraz obok Jacka i próbować wspólnie znaleść rozwiązanie. Zaczęła płakać. Wiedziała, że Napierski nie żartuje i może zrobić wszystko. Ale cóż miała do stracenia? Postanowiła, że pojedzie pod te nieszczęsne magazyny. Ale chwila. We Wrocławiu jest kilkanaście magazynów. Niewiadomo o który chodziło szymonowi. Jednak Ola domyśliła się, że są to magazyny na Praskiej (nawiązanie do poprzedniej serii opowiadań), w których była przetrzymywana. Pojechała tam. była po godzinie. Napierski czekał przed magazynem i na widok Oli uśmiechnął się.
- dobrze, że przyszłaś.
Ola nic nie odpowiedziała. Napierski pociągnął ją za rękę. Nagle poczuła uderzenie w łeb...
Elo! Krótkie, bo krótkie, ale jet! Jak wam się podoba blog o Ali? Aha i nie zapomnijcie o komentarzu :)
Mada
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz