-No to mam przechlapane- mruknął pod nosem chłopak, chowając do kieszeni telefon. Chłopaki, którzy się bili, po chwili się zorientowali, że oprócz Tośka, który wszystko nagrywał, obserwuje ich ktoś jeszcze. Przestali się bić i spojrzeli na policjanta.
-Pan Krzysiek?- spytali równocześnie zaskoczeni.
-Gabriel? Konrad? Chłopaki, czemu wy w ogóle w szkole nie jesteście?- Zapała surowo spojrzał na nich, a jego wzrok zatrzymał się na synu.
-Tato, oj nie denerwuj się. Nie wmówisz mi, że ty takim świętoszkiem byłeś i na wagary nie chodziłeś- zwrócił się do niego syn, bardzo opryskliwie.
-Owszem, chodziłem, ale nie w twoim wieku. Co ty sobie wyobrażasz? Że będziesz...- Krzysiek bardziej by wybuchł, gdyby nie Emilka, która położyła dłoń na jego ramieniu.
-Uspokój się- powiedziała spokojnym tonem- Lepiej pomyślmy, co zrobimy w tej sytuacji. Zawijamy ich na komendę, czy odstawiamy do domów?
-Serio mamy jechać na komendę?- na twarzy Konrada pojawił się szeroki uśmiech. Dla niego byłaby to frajda, z resztą tak samo jak dla Gabriela. Dla Tośka już trochę mniej, bo znał to miejsce bardzo dobrze.
-Chyba lepiej będzie jak odstawimy ich do domu- stwierdził Krzysiek- Idziemy do radiowozu.
-A włączy pan koguty?- spytał Gabryś.
-Niestety chłopcy, nie możemy. Wskakujcie- otworzył im drzwi, a chłopcy posłusznie wykonali polcenie. Najpierw Emilka z Krzyśkiem odwieźli Gabriela, a następnie Konrada do rodziców, którzy zachwyceni nie byli, a na końcu Tośka do mamy Emilki, bo była jedyną osobą, która mogła na tamtą chwilę zająć się synem Zapały. Jako, że nie mieli nic do roboty, pojechali na bazę napisać raport z interwencji. Krzysztof był niezadowolony, że musi użyć imienia i nazwiska swojego dziecka w dokumentach, ale chłopak sam sobie narobił. Gdy to skończyli, udali się na przerwę. Dosiadł się do nich Kobielak.
-Jak tam gołąbeczki?- zapytał, spoglądając to na Emilkę, to na Krzyśka.
-Adaś, mógłbyś zająć się swoimi sprawami?- Krzysiek miał już dość tego wszystkiego trochę. Wieści na komendzie bardzo szybko się roznosiły.
-Krzysiek, Emilka, słuchajcie, słyszałem coś dzisiaj. Tylko błagam, jak już, to nie wiecie tego ode mnie. Chodzi o komendantkę i o was.
***
Hejka, to ja, Blogerka 1978. Od dzisiaj możecie czytać opowiadania mojego autorstwa na tym blogu, do którego zostałam zaproszona do współtworzenia. Będę się podpisywać #blogerka1978 (żadne zaskoczenie) xD
Ps. Wiem, że krótkie, ale szkoła daje we znaki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz