sobota, 26 listopada 2016

Miniaturka ''Zawsze będę w twoim sercu''.

Był piękny słoneczny dzień. Ona, brązowowłosa, wysoka i piękna dziewczyna spoglądała przez ona popijając poranną kawę. Patrzyła się na piękno tego dnia, który miał się okazać najgorszym w jej życiu...
Powoli zaczęła zbierać się do pracy. Ubrała się w czarne rurki, białą bluzkę i czerwone trampki. Wzięła torebkę i wyszła z domu z zamiarem pójścia na autobus. Była w połowie drogi, kiedy zobaczyła, że ktoś się obok niej zatrzymuje. Spojrzała na kierowcę i uśmiechnęła się. To był Oliwier, jej przyjaciel, w którym ona od dawna się podkochiwała. Miała 20 lat, już była policjantką. Tak jak jej rodzice - Ola i Jacek. Mijała się z nimi na komendzie, czasami udało im się zjeść razem posiłek. Jej ojciec miał 46 lat i pracował jakodyżurny. Natomiast jej mama miała 45 lat i jeździła na patrolu. Na komendzie pracował jeszcze jej ojciec chrzestny - Mikołaj Białach, który przez swój wiek, 63 lata,  był już tylko profosem. Jego żona - Karolina Białach zginęła na akcji policyjnej kilkanaście lat temu. Mikołaj nie wiele o niej mówił i tylko jej rodzice udzielali jej podstawowych informacji. Mikołaj miał też córkę, Dominikę, ktora po wyjeździe do stanów całkowicie zapomniała o swojej rodzinie. Wróćmy jednak do porannej rzeczywistości.
- Cześć Aśka, miło mi Cię widzieć! - Oliwier wystawił głowę przez szybę swojego czarnego merca. Pomimo różnicy wieku ( Oliwier miał 26 lat ) dogadywali się świetnie. Aż za dobrze.
- Czeeeść! Podwieziesz mnie?
- Jasne wskakuj!
Po pięciu minutach byli na miejscu. Wysiedli z samochodu i poszli się przebrać. Mieli wspaniałego komendanta- Krzysztofa Zapałę. Na odprawie nic się nie działo. Po chwili wyruszyli na patrol. Asia miała dziś patrol z Olwierem, z czego bardzo się cieszyła. Połowa dnia minęła spokojnie. Kilka drobnych wezwań, o pijaczkach w parku, o wandalach, głośnych imprezkach itp. Wrócili na bazę. Na ich biurkach leżały stosy papierów, z którymi zalegali przez tydzień. Nudna była ta papierkowa robota, można było w niej utonąć. Podczas wypełniania kolejnej tabelki Asi zaburczało w brzuchu. Westchnęła i sięgnęła po radio.
- 00 do 09
- 00
- Tato, wpisz nas na przerwę.
- Ile razy mam Ci mówić, że masz do mnie mówić "00"?!
- Dzięki, bez odbioru- warknęła i odłożyła radio.
Jej rodzice zawsze się o wszystko czepiali. A to źle rubryczka wypełniona, a to notatka nie pełna, a to jeszcze coś innego.
- Idziemy do tej stołówki? Głodny jestem.. - usłyszała głos tuż obok siebie.
- Ychy...
Poszli na obiad w milczeniu. Asia wzięła sobie ziemniaki, scgabowego i surówkę, a Oliwier pierogi z mięsem. Kiedy już prawie skończyli dosiedli się do nich rodzice Asi.
- Wiecie co, ja już się najadłam - mruknęła i chciała wstać, ale Jacek jej nie pozwolił.
Pół godziny później dostali wezwanie od pewnej dziewczyny która twierdziła, że w jej ogródku jest bomba. Kiedy dojechali na miejsce okazało się, że bomba jest. Asia jednak nie wierzyła i musiała przejść cały ogródek. Była już przy płocie, kiedy poczuła, że stanęła na czymś metalowym. Przełknęła nerwow ślinę. Czyżby... stanęła na bombie?
- Asia nie ruszaj się! - usłyszała głos Oliwiera.
Po kilku godzinach nie mogła już ustać w jednym miejscu. Wtedy podszedł do niej Oliwier.
- Pirotechnik hie rozbroi tej bomby. Musisz z niej zejść, to jest jedny wyjście. Ale ...- zawiesił głos - masz 5% szans na przeżycie.
5%! Ja tego nie przeżyję. Nie ma szans.
- Oliwier, ja tego nie przeżyje. Chcę, żebyś wiedział, że ...  Kocham Cię! Iiii zawsze będę w twoim sercu, mam nadzieję...
- Ja ciebie też kocham...
- Powiedz moim rodzicom, ż e bardzo ich kocham i przepraszam za wszystko. A teraz się odsuń.
Asia
Oliwier posłusznie wykonał polecenie. Powiedział moim rodzicom, co miał do powiedzenia. Zdecydowałam się zjeść z bomby. Wystarczyło, że podniosłam nogę i wyleciałam w powietrze. Poczułam tylko jak moje ciało rozpływa się w powietrzu i pozostaje szarą smugą dymu...

XXXX
Witajcie. To chyba ostatni wpis na moim blogu. Chciałam wam podziękować, za to że byliście i to czytaliście. Kiedyś tu wrócę, obiecuję. Nie złamie tej obietnicy. A teraz na razie się żegnam i pozostawiam ten blog w opiece Blogerki 1978.
JESZCZE TU WRÓCĘ! OBIECUJĘ!
MADRITTA PL.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz