Ola siedziała na komendzie przeglądając akta sprawy. Myślała jak popchnąć tą sprawę do przodu. Po kolei studiowała każdą literkę, każdy wers i każdą stronę. Nie było zbyt wiele do przeglądania. To były jedne z najkrótszych akt na świecie. Każdy twierdził, że jej ojciec popełnił samobójstwo. Ola wiedziała, że KAŻDY się myli. Zamyślenia kobiety przerwał Mikołaj, który jak strzała wleciał do pokoju. Szybko zbierając swoje rzeczy i mundur krzyknął:
- Sorki za spóźnienie! Korki były...-mówiąc to wybiegł się przebrać.
- Korki! Wymyśl cos nowego!-mruknęła Ola nie odrywając oczu od papierów. Nagle coś zatrzeszczało i w krótkofalówce odezwał się głos Jacka:
- Do wszystkich patroli! Przed komendą mamy strzelaninę! Powtarzam mamy strzelaninę! Wszystkie patrole obowiązkowo podjechać na bazę!! Bronimy się!
Ola o mało nie zleciała z krzesła! Kto śmiał atakować komendę w biały dzień?! Nie było czasu, żeby się nad tym zastanawiać. W dali słychac już było wycie syren nadjeżdząjących radiowozów. Ola wzięła broń, kurtkę i wybiegła przed komendę. Przed komendą działy się straszliwe rzeczy. Kilkoro ludzi w czarnych maskach i szarych od żwiru włosach próbowało dostac sie do drzwi komendy miejskiej we Wrocławiu. W krótkich jednosekundowych przerwach słychać było takie zdania:
- Zabiliśmy i zniszczyliśmy Wysockiego, zniszczymy i zabijemy też was!
Ola kiedy usłyszała te słowa już wiedziała co stało się z jej ojcem!
- To wy!-ryknęła tak głośno, że wszyscy przestali strzalać i przed komendą zapanowała zupełna cisza. Słychać było tylko powiew wiatru. Ola podeszła do bandytów i ryknęła jeszcze raz:
- To wy! To wy zabiliście mi ojca!
- Zaprzeczać nie będę-warknął osiłek w skórzanej kórtce-ale przyznawać to się nie przyznaję!-tym razem powiedział głośniej.
- Ja wiem, że to wy. A więc skoro zabraliście mi mojego ojca-głos jej się załamał na samą myśl o ojcu.- zabierzcie tez mnie!-krzyknęła ciskając bronią o chodnik.
Policjanci przyglądali się w osłupieniu temu zdarzeniu. Pierwszy odważył się coś powiedzieć Jacek. Drżącym głosem zapytał:
- Moge Olę na słówko?
- Macie 2 minuty!
Jacek podbiegł do Oli chwycil ją za rękę i poszli za budynek. Kiedy upenili się, że nikt ich nie słyszy zaczęli dyskusję:
- Ola co ty odwalasz?!
- Nic. Chcę mieć poprostu ojca z powrotem! A tam w niebie tak będzie na pewno.
- Olka nie moge cię starcić! Nie teraz! Ola, ja... ja cię kocham!
- Jacek ja to rozumiem, ale zrozum. Moje zycie to moja bajka! I moge z nią zrobić oc chcę. Mogę ją zakończyć kiedy chcę. Więc teraz ta bajka nie ma sensu, dlatego potrzebuje zakończenia.-mówiąc to Ola wyszła za budynek. Staneła oko w oko z bandytą i powiedziała:
- Jestem gotowa!
Padł strzał.
_______________________________________________________
Hijo! Wiem, że długo czekaliście, ale jest! Za niedługo rozdział 1 bo to tylko prolog.
Pozdro!
Regii
No to terz widzę rozdział 1. Nie wiem jak ty to zrobisz ale mam go tu widzieć. Uwielbiam twoje opowiadania. I chciała bym zobaczyć next prologu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ania Stankiewicz :-)
No kiedy next.
UsuńSuper opowiadanie. Myślę, że Jacek uchronił Olę przed strzałem i nic jej się nie stanie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowy rozdział.
Pozdrawiam i życzę weny
Super opowiadanie. Życzę weny i czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Devil.
Extra opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next Ela
Extra opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next Ela