Rozległo się ciche gruchnięcie i Ola zamykając oczy upadła na podłogę. Przez chwilę panowała głucha cisza. Wreszcie Jacek zdołał się odezwać. Podchodząc do bandyty chwycił pistolet Olki i wycelował nim prosto w niego. Nie zdążył jednak strzelić, ponieważ usłyszał cichy szept:
- Jacek.. Jacek nie rób... rób tego-wydusiła Ola i zamykając oczy rozwiała wszystkie nadzieje policjantów.
- Ten trup dobrze radzi! Lepiej mnie zostaw, bo skończysz jak Ona!!
Jacek powoli odłożył broń. Podszedł do Oli i uklęknął przy niej niej. Podłożył ręce delikatnie pod jej głowę i zaczął płakać. Po chwili podszedł do niego Mikołaj. Miał czerwone oczy i palce, a dokładniej kciuki, najwyraźniej trzymał je za Olę.
- Ola PROSZĘ otwórz oczy! Jeżeli tego nie zrobisz to się zabiję!!!!
- Jacek, spokojnie. Ona i tak nie-Mikołajowi zawiesił się głos. Nie mógł wypowiedzieć tego zdania do końca z jednego powodu: Nie chciał, nie godził się z losem i co chwila się szczypał. W dali usłyszeli syreny karetki pogotowia, widocznie któryś z policjantów musiał ją wezwać.
- Jak to "spokojnie"?!!! Mikołaj Ona nie żyje! Ku**a!
Ekipa karetki wysiadła z wozu. Jacek nie chciał oddać Oli w ręce lekarzy. Po chwili jednak udało im się go przekonać. Wysoki lekko siwy mężczyzna, który najwyraźniej był lekarzem włożył Olę na nosze i przetransportował ją do karetki. Jacek i Mikołaj długo jeszcze patrzyli za oddalającą się powoli karetką. Nagle poczuli czyjeś dłonie na barkach. Odruchowo się odwrócili i dostrzegli komendant Jaskowską. Po jej mnie widać było, że za bardzo się nie przejęła tą sytuacją.
- dobrze panowie. Widać, że jej bajka się skończyła. Dalszy ciąg tej historii nie ma sensu. wracamy do paracy!
Mikołaj i Jacek spojrzeli na nią z pogardą. Weszli do bydnku komendy. Nagle do Jacka zadwonił telefon. Powolnymi ruchami Jacek wyciągnął swojego samsunga i odebrał.
- Witam. Czy to pan Jacek Nowak?
- Dzień dobry, tak to ja.
- Pani Aleksandra Wysocka żyje, ale jest w ciężkim stanie.
- Skąd pan to wie?-wysapał Jacek.
- Ponieważ jestem jej lekarzem...
Oto długo wyczekiwane opowiadanie :) Sorki, że TAK DŁUGO nie było (a w szczególności sorry Ania), ale nie chciało mi się :)
Pozdro!
Regii
Dobrze Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńWdzę że moja wena się tu przydała.
Myślę że terzaz opowiadańa będą częściej
Pozdrawiam i życzę weny
Ania
No w większości posłużyłam się twoim pomysłem. Ale trochę swojego tez dodałam :)
UsuńPozdro!
Regii
Dobrze Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńWdzę że moja wena się tu przydała.
Myślę że terzaz opowiadańa będą częściej
Pozdrawiam i życzę weny
Ania
Ciekawe opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny Ela
Ciekawe opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny Ela