Siema! Dzisiaj kolejna miniaturka tym razem wesoła:) Trochę czasu na tym spędziłam :) Mam nadzieje, że wam się spodoba. Proszę komentować! Przepraszam też za błędy ortograficzne.
Był sobotni poranek Ola właśnie wstała i szykowała śniadanie. Starała się śpieszyć bo ona i Jacek- jej narzeczony- mieli na ósmą do pracy. Kiedy kończyła do kuchni wszedł Jacek, objął ją w pasie, pocałował i spytał:
- Co tam moja piękna Ola pichci?
- Śniadanie szykuję.
- Ale pachnie! Czyżby moje ulubione kanapki?
- Wygląda na to, że tak.
Zjedli śniadanie umyli się, ubrali i poszli do pracy. Ola miała patrol z Mikołajem Białachem, który dziś był w wyjątkowo dobrym nastroju. Nie wytrzymała i zaczęła rozmowę:
- Widzę, że ktoś jest dzisiaj szczęśliwy. Coś brał?-zapytała żartobliwie.
- Nic nie brałem, a jestem taki szczęśliwy bo moja żona znowu chce ze mną być...-nie zdążył dokończyć, bo radiowóz wjechał w drzewo. Mało brakowało, a nic by z niego nie zostało.
W szpitalu.
Ola nie doznała poważnych obrażeń była tylko trochę poobijana. Natomiast Mikołaj.... Oj z nim było o wiele gorzej. Miał połamane obie nogi oraz wstrząs mózgu. Ola i Jacek siedzieli przy nim i patrzyli na jego zamknięte oczy. Nagle usłyszeli ostateczne "piiiiip". Ola spojrzała na monitor, linia była prosta. Zaczęła płakać, przez łzy wykrzyczała:
- Nie zostawiaj mnie!
Jacek przytulił Olę. Wiedział, że Mikołaj był przyjacielem i partnerem w patrolu Oli. Współczuł jej. Córki Mikołaja i żona były zrozpaczone śmiercią mężczyzny. Ola obwiniała się o tragedię. Każdego dnia powtarzała "Gdybym go wtedy nie zagadała teraz by żył".
Miesiąc później Ola i Jacek wzięli ślub. Nie był on jednak wesoły. Bowiem Ola i Jacek byli zrozpaczeni śmiercią przyjaciela. Kilka dni później Ola dowiedziała się, że jest w ciąży. Z szczęścia o mało nie oszalała! Zaprosili swoich rodziców na kolację, na której mieli powiedzieć im o ciąży.Na kolacji rozmawiali o różnych tematach a najwięcej o pracy Oli i Jacka. W połowie rozmowy Jacek chrząknął dając wszystkim do zrozumienia, że mają się uciszyć. Ola zaczęła:
- Tato, Mamo, drugi Tato chcielibyśmy wam coś przekazać. A mianowicie... spodziewamy się dziecka.
- Gratulacje! Wykrzyknęli rodzice małżonków. Dziewięć miesięcy później Ola urodziła bliźniaki: Marcina i Hanię. Jacek kupił dom na obrzerzach Wrocławia i mieszkają tam już od sześciu lat.
KONIEC
wtorek, 27 października 2015
poniedziałek, 26 października 2015
6.2 To dopiero początek...
- Ola, co jest? Jesteś jakaś taka inna.
- Paulina...-zaczęła Ola.
- Co Paulina?
- Przeżyła-wycedziła Wysocka i o mało nie zemdlała. Na szczęście Jacek ją złapał.
- Jak?! Przecież, tam w tym mieszkaniu stwierdzono jej śmierć!
- Widać się pomylili!
Ola zaczęła zbierać telefon, portfel i gorączkowo poszukiwać listu, który upuściła. Znalazła go, wyszła z mieszkania Pauliny, a Jacek za nią. Wsiedli do samochodu i pojechali do szpitala. Na izbie przyjęć próbowali się dowiedzieć gdzie leży Paulina:
- Może Mi Pani powiedzieć gdzie leży Paulina Wysocka?-Oli nie chętnie przeszło to przez gardło.
- Pani jest kimś z rodziny?-Zapytała recepcjonistka.
- Tak, jestem jej siostrą- Odpowiedziała Ola.
- Pani Paulina leży na sali numer 315- Powiedziała kobieta i ruchem ręki kazała im się przesunąć. Poszli na salę wskazaną przez recepcjonistkę. Ola przed wejściem wyciągnęła liścik i wzięła głęboki oddech.Weszła do sali, Paulina siedziała i patrzyła się w ścianę:
- Ola?- Zapytała, gdy zorientowała się, że ktoś przy niej stoi.
- Tak, Ola twoja siostra-Ola była wkurzona.
- Znasz prawdę, tak? Ojciec Ci powiedział, czy przeczytałaś list?
- Przez list odkryłam tajemnicę, którą skrywałaś-syknęła Ola.
- To dopiero początek. Tyle tajemnic jeszcze nie znasz...
Ola poczuła, że jest jej słabo, w końcu rozmawiała z kimś, kto zabił jej Matkę. W pewnym sensie bała się Pauliny. Patrzyła na nią i nie mogła uwierzyć w to, co się ostatnio zdarzyło. Nie widziała w tym sensu. Dlaczego spotkało ją tyle nie szczęścia? Co zrobiła, że bóg ją tak ukarał? Jej myśli kotłowały się w głowie, miała wrażenie, że zaraz jej głowa wybuchnie. Popatrzyła na szafkę. Stało na niej zdjęcie Pauliny, ale zaraz było go tylko pół.
- Dlaczego masz tylko pół zdjęcia?-zapytała Ola
- Ponieważ moja mama, która jest na tym zdjęciu zabrała mi jego połowę-westchnęła Paulina i dodała:
- Wiesz co Olka? Ja się zastanawiam dlaczego ja Cię jeszcze nie zabiłam?
I co? Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki ale jestem chora i nie mam siły pisać.
1 Jak myślicie co odpowie Ola?
2 Podoba wam się to, że Paulina żyje?
- Paulina...-zaczęła Ola.
- Co Paulina?
- Przeżyła-wycedziła Wysocka i o mało nie zemdlała. Na szczęście Jacek ją złapał.
- Jak?! Przecież, tam w tym mieszkaniu stwierdzono jej śmierć!
- Widać się pomylili!
Ola zaczęła zbierać telefon, portfel i gorączkowo poszukiwać listu, który upuściła. Znalazła go, wyszła z mieszkania Pauliny, a Jacek za nią. Wsiedli do samochodu i pojechali do szpitala. Na izbie przyjęć próbowali się dowiedzieć gdzie leży Paulina:
- Może Mi Pani powiedzieć gdzie leży Paulina Wysocka?-Oli nie chętnie przeszło to przez gardło.
- Pani jest kimś z rodziny?-Zapytała recepcjonistka.
- Tak, jestem jej siostrą- Odpowiedziała Ola.
- Pani Paulina leży na sali numer 315- Powiedziała kobieta i ruchem ręki kazała im się przesunąć. Poszli na salę wskazaną przez recepcjonistkę. Ola przed wejściem wyciągnęła liścik i wzięła głęboki oddech.Weszła do sali, Paulina siedziała i patrzyła się w ścianę:
- Ola?- Zapytała, gdy zorientowała się, że ktoś przy niej stoi.
- Tak, Ola twoja siostra-Ola była wkurzona.
- Znasz prawdę, tak? Ojciec Ci powiedział, czy przeczytałaś list?
- Przez list odkryłam tajemnicę, którą skrywałaś-syknęła Ola.
- To dopiero początek. Tyle tajemnic jeszcze nie znasz...
Ola poczuła, że jest jej słabo, w końcu rozmawiała z kimś, kto zabił jej Matkę. W pewnym sensie bała się Pauliny. Patrzyła na nią i nie mogła uwierzyć w to, co się ostatnio zdarzyło. Nie widziała w tym sensu. Dlaczego spotkało ją tyle nie szczęścia? Co zrobiła, że bóg ją tak ukarał? Jej myśli kotłowały się w głowie, miała wrażenie, że zaraz jej głowa wybuchnie. Popatrzyła na szafkę. Stało na niej zdjęcie Pauliny, ale zaraz było go tylko pół.
- Dlaczego masz tylko pół zdjęcia?-zapytała Ola
- Ponieważ moja mama, która jest na tym zdjęciu zabrała mi jego połowę-westchnęła Paulina i dodała:
- Wiesz co Olka? Ja się zastanawiam dlaczego ja Cię jeszcze nie zabiłam?
I co? Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki ale jestem chora i nie mam siły pisać.
1 Jak myślicie co odpowie Ola?
2 Podoba wam się to, że Paulina żyje?
sobota, 24 października 2015
6.1 Prawda bywa bolesna.
- Au! Córuś za co to?
- Za to, że nie powiedziałeś Mi o Paulinie!
- Jakiej Paulinie?!
- Wysockiej!
- Paulina Wysocka? Nie znam-Wysocki udawał, że nie wie o kim mowa.
- Nie udawaj, że nie wiesz! Zdradziłeś moją mamę z mamą Pauliny! Jak mogłeś nam to zrobić!
Ola popatrzyła na człowieka, którego przed momentem uznawała za swojego ojca. Łzy zaczęły napływać jej do oczu. Ostatkiem oddechu wyjąkała:
- Powiedz, czy ty moją mamę kochałeś? Nie kręć! Mów prawdę!
Jacek, który przyglądał się całej sytuacji postanowił się wtrącić do dyskusji i opanować sytuacje.
- Panie komendancie kim pan jest? Dlaczego pan podaje się jeszcze za ojca Oli? Zrobił jej Pan takie świństwo, że nawet najgorszy bandyta nie zrobiłby tego!- Jacek chwycił Olę za ramię i wyszedł z mieszkania zostawiając Wysockiego w stanie osłupienia. Pojechali do mieszkania Pauliny. Ola wiedziała, gdzie mieszka, ponieważ kiedy była mała często tam chodziła. Weszła, mieszkanie było otwarte, widać Paulina zapomniała zamknąć drzwi przed wyjściem. Zaczęła przeszukiwać jej sypialnię i znalazła to czego szukała- list od jej ojca do "Kochanej Paulinki Wysockiej". Wahała się czy ma to czytać, ale w końcu się odważyła. Wzięła list do ręki i zaczęła czytać:
Kochana Paulinko. To ja twój tatuś dzisiaj nie mogłem cię odwiedzić bo urodziła Ci się siostrzyczka. Nazywa się Ola. Teraz już nie będę mógł was odwiedzać. Jak chcecie możecie mnie odwiedzać w pracy razem z Hanią czyli twoją mamą. Ola nie jest córką twojej mamy. Kobieta, która jest jej mamą, jest też moją żoną. Nie kocham jej, ale muszę z nią być. Kocham Cię córeczko! Tatuś.
Ola po przeczytaniu tego listu zamarła i rozpłakała się. Jacek to zauważył i przytulił Olę. Przy okazji przeczytał list. Nie mógł uwierzyć w to co przeczytał. Postanowił porozmawiać z Olą:
- Twój ojciec jest podłym draniem.
- Wiem, nienawidzę go. Nie chcę go znać.
- Współczuję Ci Oluś.
- Jak ja mogłam kochać takiego drania?
W tym momencie zadzwonił telefon Oli. Odebrała i na jej twarzy pojawiła się złość...
I co? Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki.
1 Co Ola usłyszała w słuchawce telefonu?
2 Jak wam się podoba mój blog?
- Za to, że nie powiedziałeś Mi o Paulinie!
- Jakiej Paulinie?!
- Wysockiej!
- Paulina Wysocka? Nie znam-Wysocki udawał, że nie wie o kim mowa.
- Nie udawaj, że nie wiesz! Zdradziłeś moją mamę z mamą Pauliny! Jak mogłeś nam to zrobić!
Ola popatrzyła na człowieka, którego przed momentem uznawała za swojego ojca. Łzy zaczęły napływać jej do oczu. Ostatkiem oddechu wyjąkała:
- Powiedz, czy ty moją mamę kochałeś? Nie kręć! Mów prawdę!
Jacek, który przyglądał się całej sytuacji postanowił się wtrącić do dyskusji i opanować sytuacje.
- Panie komendancie kim pan jest? Dlaczego pan podaje się jeszcze za ojca Oli? Zrobił jej Pan takie świństwo, że nawet najgorszy bandyta nie zrobiłby tego!- Jacek chwycił Olę za ramię i wyszedł z mieszkania zostawiając Wysockiego w stanie osłupienia. Pojechali do mieszkania Pauliny. Ola wiedziała, gdzie mieszka, ponieważ kiedy była mała często tam chodziła. Weszła, mieszkanie było otwarte, widać Paulina zapomniała zamknąć drzwi przed wyjściem. Zaczęła przeszukiwać jej sypialnię i znalazła to czego szukała- list od jej ojca do "Kochanej Paulinki Wysockiej". Wahała się czy ma to czytać, ale w końcu się odważyła. Wzięła list do ręki i zaczęła czytać:
Kochana Paulinko. To ja twój tatuś dzisiaj nie mogłem cię odwiedzić bo urodziła Ci się siostrzyczka. Nazywa się Ola. Teraz już nie będę mógł was odwiedzać. Jak chcecie możecie mnie odwiedzać w pracy razem z Hanią czyli twoją mamą. Ola nie jest córką twojej mamy. Kobieta, która jest jej mamą, jest też moją żoną. Nie kocham jej, ale muszę z nią być. Kocham Cię córeczko! Tatuś.
Ola po przeczytaniu tego listu zamarła i rozpłakała się. Jacek to zauważył i przytulił Olę. Przy okazji przeczytał list. Nie mógł uwierzyć w to co przeczytał. Postanowił porozmawiać z Olą:
- Twój ojciec jest podłym draniem.
- Wiem, nienawidzę go. Nie chcę go znać.
- Współczuję Ci Oluś.
- Jak ja mogłam kochać takiego drania?
W tym momencie zadzwonił telefon Oli. Odebrała i na jej twarzy pojawiła się złość...
I co? Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki.
1 Co Ola usłyszała w słuchawce telefonu?
2 Jak wam się podoba mój blog?
piątek, 23 października 2015
Miniaturka 1
Cześć! Mam ochotę na pisanie więc piszę. To moja pierwsza miniaturka. Mam nadzieje, że się wam spodoba. Ta miniaturka jest całkowicie wymyślona prze zemnie. Proszę nie płaczcie!!! Ola,, wysocki, Jacek dalej grają w opowiadaniach!!! (Raczej, nie?)
Ten dzień był jednym z najważniejszych w moim życiu. To dziś właśnie dziś powiem sakramentalne "tak". Malowałam się właśnie, kiedy do mojego mieszkania weszła Emilka z welonem, ponieważ zostawiłam go w aucie. Właśnie miałam dzwonić do mojego ojca, aby zawiózł mnie i Emi do kościoła, gdy właśnie pojawił się w drzwiach Jacek-mój przyszły mąż i powiedział, że mnie zawiezie. Ucieszyłam się, ale nie wiedziałam, gdzie jest mój ojciec. Postanowiłam, że zapytam się Jacka jednak on też nie wiedział. Pojechaliśmy do mieszkania mojego ojca. Weszłam i zobaczyłam go na podłodze nieprzytomnego. Od razu zadzwoniłam po karetkę. Byłam przerażona.
Godzinę później.
Siedziałam przy moim ojcu. Ksiądz i goście byli powiadomieni, że ślub odbędzie się później. Patrzyłam na jego zamknięte oczy i płakałam. Nagle usłyszałam pisk i spojrzałam na kardio monitor. Linia była prosta, wszystkie były.
- Siostro, doktorze ratujcie go!-krzyczałam, bo chciałam by mój ojciec został z nami. Kiedy tak wołałam przybiegł lekarz. Odciągnął mnie i zaczął reanimować ojca. Ja czekałam przed salą razem z Jackiem. Po piętnastu minutach wyszedł lekarz i powiedział:
- Pani Aleksandro. Niestety Pani ojciec nie żyje. Robiliśmy wszystko co mogliśmy, ale nie zdołaliśmy go uratować. Bardzo Mi przykro.
- Co???!!!! Pan mówi, że panu jest przykro, ale tak naprawdę Pan się cieszy, bo nie trzeba się opiekować kolejnym pacjentem, tak???!!!!!- Wrzasnęłam
- Proszę tak nie mówić Pani Olu!
Zaczęłam płakać. Pojechałam na ślub. Przynajmniej on się udał.
Miesiąc później.
Miałam dość popadłam w totalną depresję. Jacek próbował mnie uspokajać, ponieważ byłam w ciąży. Kilka dni później poroniłam. Leżałam w tym samym szpitalu, co mój ojciec i miałam dość życia. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki z lekami. Wzięłam coś co było niebezpieczne dla życia. Połknęłam i upadłam na podłogę. Jakąś godzinę później lekarz znalazł moje ciało. Nawet mnie nie reanimował, wiedział, że mnie już tam niema, że zabrał mnie do siebie bóg. A ja? Ja byłam szczęśliwa w niebie razem z moim ojcem i matką. Pierwszy raz od tylu dni byłam szczęśliwa. Jacek dołączył do nas jakiś tydzień później? Nie wiem w niebie czas się nie liczy. W niebie liczy się tylko szczęście. Teraz cała moja rodzina była szczęśliwa. Uznałam, że to nawet dobrze, że się zabiłam.
Aleksandra Wysocka- Nowak.
Ten dzień był jednym z najważniejszych w moim życiu. To dziś właśnie dziś powiem sakramentalne "tak". Malowałam się właśnie, kiedy do mojego mieszkania weszła Emilka z welonem, ponieważ zostawiłam go w aucie. Właśnie miałam dzwonić do mojego ojca, aby zawiózł mnie i Emi do kościoła, gdy właśnie pojawił się w drzwiach Jacek-mój przyszły mąż i powiedział, że mnie zawiezie. Ucieszyłam się, ale nie wiedziałam, gdzie jest mój ojciec. Postanowiłam, że zapytam się Jacka jednak on też nie wiedział. Pojechaliśmy do mieszkania mojego ojca. Weszłam i zobaczyłam go na podłodze nieprzytomnego. Od razu zadzwoniłam po karetkę. Byłam przerażona.
Godzinę później.
Siedziałam przy moim ojcu. Ksiądz i goście byli powiadomieni, że ślub odbędzie się później. Patrzyłam na jego zamknięte oczy i płakałam. Nagle usłyszałam pisk i spojrzałam na kardio monitor. Linia była prosta, wszystkie były.
- Siostro, doktorze ratujcie go!-krzyczałam, bo chciałam by mój ojciec został z nami. Kiedy tak wołałam przybiegł lekarz. Odciągnął mnie i zaczął reanimować ojca. Ja czekałam przed salą razem z Jackiem. Po piętnastu minutach wyszedł lekarz i powiedział:
- Pani Aleksandro. Niestety Pani ojciec nie żyje. Robiliśmy wszystko co mogliśmy, ale nie zdołaliśmy go uratować. Bardzo Mi przykro.
- Co???!!!! Pan mówi, że panu jest przykro, ale tak naprawdę Pan się cieszy, bo nie trzeba się opiekować kolejnym pacjentem, tak???!!!!!- Wrzasnęłam
- Proszę tak nie mówić Pani Olu!
Zaczęłam płakać. Pojechałam na ślub. Przynajmniej on się udał.
Miesiąc później.
Miałam dość popadłam w totalną depresję. Jacek próbował mnie uspokajać, ponieważ byłam w ciąży. Kilka dni później poroniłam. Leżałam w tym samym szpitalu, co mój ojciec i miałam dość życia. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafki z lekami. Wzięłam coś co było niebezpieczne dla życia. Połknęłam i upadłam na podłogę. Jakąś godzinę później lekarz znalazł moje ciało. Nawet mnie nie reanimował, wiedział, że mnie już tam niema, że zabrał mnie do siebie bóg. A ja? Ja byłam szczęśliwa w niebie razem z moim ojcem i matką. Pierwszy raz od tylu dni byłam szczęśliwa. Jacek dołączył do nas jakiś tydzień później? Nie wiem w niebie czas się nie liczy. W niebie liczy się tylko szczęście. Teraz cała moja rodzina była szczęśliwa. Uznałam, że to nawet dobrze, że się zabiłam.
Aleksandra Wysocka- Nowak.
czwartek, 22 października 2015
Dziękuję!
Kochani! Jesteście na prawdę niesamowici! Wchodzę dziś na bloga a tu... 1000 wyświetleń!!!!!!!!! Łał łał łał! Oby tak dalej! Dziękuję naprawdę dziękuję!
Subskrybuj:
Posty (Atom)