sobota, 12 listopada 2016

Czemu nie komentujecie?

ZNOWU SPADŁA AKTYWNOŚĆ!
Do jasnej cholery czy ktoś mi może powiedzieć o co w tym chodzi?
Bo ja już nie wiem.
Jeden mały komentarz! no proszę jeden. przynajmniej "fajny rozdział"
Jak ja mam pisać, skoro nikt tego nie czyta?
WIEM ŻE CZYTACIE TAK TYLKO MÓWIĘ. NIE ZABIJAJCIE
Ja wiem, nie macie konta, nie chce wam się logować
Ale zrozumcie. jeden komentarz mnie zadowoli :)
Madrita

czwartek, 3 listopada 2016

E&K Rozdział 4

-No to mam przechlapane- mruknął pod nosem chłopak, chowając do kieszeni telefon. Chłopaki, którzy się bili, po chwili się zorientowali, że oprócz Tośka, który wszystko nagrywał, obserwuje ich ktoś jeszcze. Przestali się bić i spojrzeli na policjanta.
-Pan Krzysiek?- spytali równocześnie zaskoczeni. 
-Gabriel? Konrad? Chłopaki, czemu wy w ogóle w szkole nie jesteście?- Zapała surowo spojrzał na nich, a jego wzrok zatrzymał się na synu.
-Tato, oj nie denerwuj się. Nie wmówisz mi, że ty takim świętoszkiem byłeś i na wagary nie chodziłeś- zwrócił się do niego syn, bardzo opryskliwie. 
-Owszem, chodziłem, ale nie w twoim wieku. Co ty sobie wyobrażasz? Że będziesz...- Krzysiek bardziej by wybuchł, gdyby nie Emilka, która położyła dłoń na jego ramieniu. 
-Uspokój się- powiedziała spokojnym tonem- Lepiej pomyślmy, co zrobimy w tej sytuacji. Zawijamy ich na komendę, czy odstawiamy do domów?
-Serio mamy jechać na komendę?- na twarzy Konrada pojawił się szeroki uśmiech. Dla niego byłaby to frajda, z resztą tak samo jak dla Gabriela. Dla Tośka już trochę mniej, bo znał to miejsce bardzo dobrze. 
-Chyba lepiej będzie jak odstawimy ich do domu- stwierdził Krzysiek- Idziemy do radiowozu.
-A włączy pan koguty?- spytał Gabryś. 
-Niestety chłopcy, nie możemy. Wskakujcie- otworzył im drzwi, a chłopcy posłusznie wykonali polcenie. Najpierw Emilka z Krzyśkiem odwieźli Gabriela, a następnie Konrada do rodziców, którzy zachwyceni nie byli, a na końcu Tośka do mamy Emilki, bo była jedyną osobą, która mogła na tamtą chwilę zająć się synem Zapały. Jako, że nie mieli nic do roboty, pojechali na bazę napisać raport z interwencji. Krzysztof był niezadowolony, że musi użyć imienia i nazwiska swojego dziecka w dokumentach, ale chłopak sam sobie narobił. Gdy to skończyli, udali się na przerwę. Dosiadł się do nich Kobielak.
-Jak tam gołąbeczki?- zapytał, spoglądając to na Emilkę, to na Krzyśka.
-Adaś, mógłbyś zająć się swoimi sprawami?- Krzysiek miał już dość tego wszystkiego trochę. Wieści na komendzie bardzo szybko się roznosiły.
-Krzysiek, Emilka, słuchajcie, słyszałem coś dzisiaj. Tylko błagam, jak już, to nie wiecie tego ode mnie. Chodzi o komendantkę i o was.

***

Hejka, to ja, Blogerka 1978. Od dzisiaj możecie czytać opowiadania mojego autorstwa na tym blogu, do którego zostałam zaproszona do współtworzenia. Będę się podpisywać #blogerka1978 (żadne zaskoczenie) xD
Ps. Wiem, że krótkie, ale szkoła daje we znaki.

Dzisiejszy odcinek ...

Czy wy widzieliście to oc się stanęło się?
Karolina po pijanemu jest boska..
I Jezus Maryjko kochana! Więcej takich scen!
Ekchm...
Odcinek bardzo pouczający i pokazujący czego nie robić po pijanemu. Wykorzystam go na lekcję XDDDDDD
PZDRO
MADRITA

wtorek, 1 listopada 2016

Rozdział 15 "Jak ciężkie jest życie, wiem tylko ja"

- No, widzę, że się już poznałyście.
Ola na widok bandy znieruchomiała. W szeregach zobaczyła kogoś, kogo by się nigdy nie spodziewała.
- Alicja? - głos jej się załamał.
Strzał. Jeden, drugi trzeci. Ola upadła na podłogę i zamknęła oczy. Ania zrobiła to samo, ale ból odczuła o wiele większy. Ola spodziewała się najgorszego. Zaraz ją trafią i będzie po wszystkim. Usłyszała czyjeś kroki, ale nie chciała wiedzieć czyje. Czekała aż strzeli i zabierze ją do nieba. Ale tak się nie stało. Usłyszała, że Ania wstała. Widziała, że rozgląda się dookoła.
- Poszli - mruknęła i opadła bezwładnie na podłogę.
- Naprawdę? - Ola uwierzyła i się podniosła.
Nie było tam nikogo oprócz Ani i całej bandy Napierskiego. Ola patrzyła z niedowierzaniem. Czyżby szesnastolatka ją oszukała? A potem padł kolejny strzał. Ciało Oli przeszył okropny ból, gdzieś w okolicach klatki piersiowej. Przestała oddychać, serce przestało bić. Poczuła się lekko. Ale ból i oddech wróciły. I serce też. Ktoś ją reanimował, ktoś robił jej sztuczne oddychanie i próbował ją uwolnić z objęć śmierci. Nie chciała uciekać. Chciała być ze śmiercią, z jej ojcem i matką i wreszcie zaznać spokoju, którego nigdy nie zazna na ziemi. Ale nie, jej serce zaczęło bić, zaczęła oddychać, choć tego nie chciała. Uslyszała głosy jakby zza ściany.
- wróciła! - mówił męski głos.
- Ona nigdy by nie umarła. Nigdy nie chciała śmierci. Nie Ola.
Ola zaczynała się wybudzać. Docierały do niej pierwsze skrawki rzeczywistości. magazyny, Ania, Napierski, strzały, chęć śmierci... Nie, tego ostatniego nie może wymieniać. Dlaczego w ogóle o tym pomyślała? Czemu? Śmierć nie jest niczym dobrym, tylko zabiera nam bliskie osoby i ich nie oddaje.

XX
Witajcie :D To opowiadanie jest krótkie, dziwne i głupie ale z mózgiem nie pogadam xD.
P.S widzieliście ten zwiastun z Mkołajem i Karoliną? Mam nadzieję, że ich coś połączy xD
Madritta