Paulina ostatkiem sił usłyszała słowa bandyty, który przed chwilą ją postrzelił:
- Zdradziłaś nas psom, suko! Pożałujesz, już pożałowałaś!
- Nie zdradziłam was, mówiłam, że nie warto porywać policjantki- wyszeptała Paulina i zaraz potem osunęła się umierając. Ola była w totalnym szoku. Oszołomiona przytuliła się do Jacka:
- Jak dobrze, że Cię mam...-wyszeptała.
Bandyci niechętnie oddali się w ręce policji, jeden z nich nawet próbował uciec. Jednak złapano go. Obydwóm groziło dożywocie za umyślne spowodowanie zabójstwa. Ola i Jacek pojechali do szpitala, tam stwierdzono, że Ola nie ma zbyt niebezpiecznych obrażeń, więc wrócili do domu. Ola wzięła środek na uspokojenie jednak cały czas była w szoku.
- Jacek ja już nic z tego nie rozumiem, myślałam, że była moją przyjaciółką-Ola zaczęła płakać.
- Kochanie, przestań płakać już wszystko dobrze-Jacek próbował uspokoić Olę.
- Ufałam jej, a ona mnie zdradziła. Wiesz co? Nawet cieszę się, że nie żyje.
- Ola może nie rozmawiajmy już o tym co?-Jacek wziął Olę na ręce i zaniósł do sypialni. Zaczął ją całować no a później to chyba wiadomo co się stało. Nagle, gdy nikt się tego nie spodziewał zadzwonił dzwonek do drzwi. Ola poszła otworzyć, w drzwiach zastała swojego ojca:
- Olu jak się czujesz? Nic Ci nie jest?
- Nie tato nic mi nie jest? Tylko po to tu przyszedłeś?
- Nie. Na miejscu tam gdzie byłaś więziona znaleziono liścik z napisem "dla Olusi" Przyniosłem Ci go.
- Dziękuję Tato- Powiedziała Ola i otworzyła liścik:
Ola, słuchaj chciałam Ci coś powiedzieć. A więc to ja zabiłam twoją matkę. Nie wcale nie umarłą na raka jak myślałaś! Chciałam się zemścić na twoim, a właściwie naszym Ojcu. Zostawił mnie i moją matkę dla twojej dlatego ją zabiłam.
Twoja siostrzyczka Paulina.
Olę po przeczytaniu tego liścika zamurowało popatrzyła na swojego ojca i zbiła go z liścia.
No i jak? Mam nadzieje, że się podoba. Jak myślicie jak wysocki zareaguje na to że ma a właściwie miał drugą córkę?
środa, 21 października 2015
niedziela, 18 października 2015
4.1 Paulina, niespodziewny obrót spraw.
Był Sobotni wieczór, Ola siedziała na kanapie oglądając jej ulubiony serial. Nagle zabuczał jej telefon. Na wyświetlaczu zobaczyła, że ma aż pięć nieodebranych połączeń od Jacka i dwie wiadomości od operatora. Postanowiła sprawdzić co chciał od niej Jacek, a więc wykręciła do niego numer. Mężczyzna odebrał już z pierwszym razem:
- Halo? Cześć Oluś dlaczego nie odbierałaś?-zapytał od razu mężczyzna.
- Musiałam mieć wyciszony telefon, coś się stało?- Zapytała Ola.
- Tak Ola stało się. Dwaj bandyci grożą twojemu ojcu i tobie! Podobno uciekli z aresztu śledczego!- Wykrzyknął mężczyzna.
- Co? Jak to? Jestem bezpieczna?!
- No właśnie nie w swoim mieszkaniu, miałem pomysł- może zamieszkasz ze mną?
- Jacek ale mój Ojciec...
-Spokojnie on się na to zgodził, Oluś tak będzie bezpieczniej.
- No dobrze już się pakuję.
- Będę za dwadzieścia minut
Tak jak powiedziała tak zrobiła zaczęła się pakować. Kiedy już upychała ostatnie rzeczy do walizki zadzwonił dzwonek do drzwi. Myśląc, że to Jacek poszła otworzyć z uśmiechem na ustach. Myliła się jednak, bo za drzwiami stała- Paulina. Jej przyjaciółka.
-Paulina? Co ty tu robisz? Jak dobrze pamiętam wyjechałaś do Niemiec.
- Wyjechać, wyjechałam, ale wróciłam- Powiedziała kobieta.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!- Krzyknęła Ola i przytuliła się do przyjaciółki.
Godzinę później.
Ola czuła się bezpiecznie w mieszkaniu Jacka. Wiedziała, że tu tak szybko jej nie znajdą. Nagle Jacek zaproponował
- Ola może pojedziemy na zakupy? Wiesz muszę kupić kilka nie zbędnych drobiazków.
- Ok możemy jechać- Odpowiedziała Ola.
Po zakupach Ola poszła do samochodu, a Jacek odwieść wózek. Ola siedziała sobie spokojnie czekając na ukochanego, gdy nagle poczuła silne szarpnięcie. Pod jego wpływem zemdlała.
Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu nad nią stała Paulina i dwaj nie znani jej mężczyźni. Paulina trzymała w ręku nóż a dwaj pozostali pistolety. Gdy zobaczyli że kobieta obudziła się podnieśli pistolety. W tym momencie do pomieszczenia wpadł Jacek wraz z policją. Niestety było już za późno, gdy tylko wszedł rozległ się huk, a głowa kobiety bezwładnie się osunęła...
Dobra zanim zaczniecie mnie wyzywać od idiotek. Jedna informacja. W tym pomieszczeniu były DWIE kobiety Paulina i Ola. Nie wiadomo, która z nich nie żyje. Ja przecież napisałam "kobieta".
P.S. Nie chcę tu nikogo obrażać z powodu imienia Paulina.
- Halo? Cześć Oluś dlaczego nie odbierałaś?-zapytał od razu mężczyzna.
- Musiałam mieć wyciszony telefon, coś się stało?- Zapytała Ola.
- Tak Ola stało się. Dwaj bandyci grożą twojemu ojcu i tobie! Podobno uciekli z aresztu śledczego!- Wykrzyknął mężczyzna.
- Co? Jak to? Jestem bezpieczna?!
- No właśnie nie w swoim mieszkaniu, miałem pomysł- może zamieszkasz ze mną?
- Jacek ale mój Ojciec...
-Spokojnie on się na to zgodził, Oluś tak będzie bezpieczniej.
- No dobrze już się pakuję.
- Będę za dwadzieścia minut
Tak jak powiedziała tak zrobiła zaczęła się pakować. Kiedy już upychała ostatnie rzeczy do walizki zadzwonił dzwonek do drzwi. Myśląc, że to Jacek poszła otworzyć z uśmiechem na ustach. Myliła się jednak, bo za drzwiami stała- Paulina. Jej przyjaciółka.
-Paulina? Co ty tu robisz? Jak dobrze pamiętam wyjechałaś do Niemiec.
- Wyjechać, wyjechałam, ale wróciłam- Powiedziała kobieta.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę!- Krzyknęła Ola i przytuliła się do przyjaciółki.
Godzinę później.
Ola czuła się bezpiecznie w mieszkaniu Jacka. Wiedziała, że tu tak szybko jej nie znajdą. Nagle Jacek zaproponował
- Ola może pojedziemy na zakupy? Wiesz muszę kupić kilka nie zbędnych drobiazków.
- Ok możemy jechać- Odpowiedziała Ola.
Po zakupach Ola poszła do samochodu, a Jacek odwieść wózek. Ola siedziała sobie spokojnie czekając na ukochanego, gdy nagle poczuła silne szarpnięcie. Pod jego wpływem zemdlała.
Obudziła się w ciemnym pomieszczeniu nad nią stała Paulina i dwaj nie znani jej mężczyźni. Paulina trzymała w ręku nóż a dwaj pozostali pistolety. Gdy zobaczyli że kobieta obudziła się podnieśli pistolety. W tym momencie do pomieszczenia wpadł Jacek wraz z policją. Niestety było już za późno, gdy tylko wszedł rozległ się huk, a głowa kobiety bezwładnie się osunęła...
Dobra zanim zaczniecie mnie wyzywać od idiotek. Jedna informacja. W tym pomieszczeniu były DWIE kobiety Paulina i Ola. Nie wiadomo, która z nich nie żyje. Ja przecież napisałam "kobieta".
P.S. Nie chcę tu nikogo obrażać z powodu imienia Paulina.
sobota, 17 października 2015
3.2 Tłumaczenia. Zakazy i nakazy.
Ola i Jacek rozmawiali nie świadomi tego, że ojciec Oli ich podsłuchuje. W momencie, kiedy Olka i Jacek pocałowali się Wysocki nie wytrzymał i wszedł do sali. Ola i Jacek momentalnie oderwali się od siebie. Ale Wysocki widział to co widział.
- Ola, Jacek co tu się dzieje?! Co to był za pocałunek?!
- Tato?! Podglądywałeś nas?!
- Nie, nie podglądałem was! Ja tylko tu wchodziłem!
- Nie kłam!- Krzyknęła Ola i wybiegła z sali z płaczem. Wyszła ze szpitala, chciała pójść na przystanek autobusowy, ale najbliższy był kilometr stąd. Usiadła na ziemi i zaczęła płakać. Minutę później obok niej przystanął Wojciech.
-Córuś, co Ci jest?- Zapytał Wysocki. Ola od razu zrzuciła jego rękę i powiedziała:
- Zostaw mnie!- Ola nie chciała znać swojego Ojca.
- Córuś czy ja Tobie coś zrobiłem.
- Tak, naruszyłeś moją prywatność!-Wrzasnęła Ola.
- Ja się tylko o ciebie martwię. Wiesz, że jak zwiążesz się z policjantem i to w dodatku z tej samej komendy, to zaczniesz niebezpieczną grę.
- Wiem! Ale ja go kocham! Nie interesuje mnie to czy jest to bezpieczne czy nie!- Ola miała dość, wstała i poszła z powrotem do szpitala. Na izbie czekał zaniepokojony Jacek. Kobieta podbiegła do niego i mocno go przytuliła.
-Ola co ty robisz przecież twój Ojciec...- Zaczął Jacek ale Ola nie dała Mu dokończyć.
-Jacek nie musimy się już ukrywać, mój Ojciec już o wszystkim wie powiedziała Ola i razem poszli do samochodu.
No i jak? Co myślicie o zachowaniu Ojca Oli? Proszę komentować!
- Ola, Jacek co tu się dzieje?! Co to był za pocałunek?!
- Tato?! Podglądywałeś nas?!
- Nie, nie podglądałem was! Ja tylko tu wchodziłem!
- Nie kłam!- Krzyknęła Ola i wybiegła z sali z płaczem. Wyszła ze szpitala, chciała pójść na przystanek autobusowy, ale najbliższy był kilometr stąd. Usiadła na ziemi i zaczęła płakać. Minutę później obok niej przystanął Wojciech.
-Córuś, co Ci jest?- Zapytał Wysocki. Ola od razu zrzuciła jego rękę i powiedziała:
- Zostaw mnie!- Ola nie chciała znać swojego Ojca.
- Córuś czy ja Tobie coś zrobiłem.
- Tak, naruszyłeś moją prywatność!-Wrzasnęła Ola.
- Ja się tylko o ciebie martwię. Wiesz, że jak zwiążesz się z policjantem i to w dodatku z tej samej komendy, to zaczniesz niebezpieczną grę.
- Wiem! Ale ja go kocham! Nie interesuje mnie to czy jest to bezpieczne czy nie!- Ola miała dość, wstała i poszła z powrotem do szpitala. Na izbie czekał zaniepokojony Jacek. Kobieta podbiegła do niego i mocno go przytuliła.
-Ola co ty robisz przecież twój Ojciec...- Zaczął Jacek ale Ola nie dała Mu dokończyć.
-Jacek nie musimy się już ukrywać, mój Ojciec już o wszystkim wie powiedziała Ola i razem poszli do samochodu.
No i jak? Co myślicie o zachowaniu Ojca Oli? Proszę komentować!
piątek, 9 października 2015
3.1 Wyjście ze szpitala. Ojciec Olki.
Już kilka dni minęło jak Ola trafiła do szpitala. Dziś lekarz prowadzący stwierdził, że może go opuścić. Jednak nie jest jeszcze całkowicie zdrowa. Było koło południa, Ola właśnie się pakowała. Wtedy do sali wszedł Ojciec Oli- Wojciech Wysocki.
- Cześć Córuś! Jak się czujesz?
- O cześć tato! Już lepiej ale dalej ciągle boli mnie głowa.
Wtedy w drzwiach stanął Jacek.
- Dzień dobry, Cześć Ola.
Jacek? A co ty tutaj robisz? Ola próbowała udowodnić ojcu, że nie wie o co chodzi, ale na marne.
-Dzień dobry Panie aspirancie! Co Pana sprowadza do mojej córki? Zapytał Wysocki.
- No, bo Ola mnie prosiła żebym po nią podjechał do szpitala... zaczął Jacek, ale skończył bo zobaczył minę Olki.
- Olu czy ja o czymś nie wiem? Wysocki przeszył wzrokiem córkę.
- Tato, Jacek to tylko mój przyjaciel, nic więcej-powiedziała Ola przytulając się do niego.
- Na pewno tylko przyjaciel?
- Tak tato na pewno. Może pójdziesz po mój wypis, co? Ola zmieniła temat.
- Tak, tak już idę- Wojciech wyszedł z sali zostawiając Olę samą z Jackiem.
- Jacek prawie nas wydałeś, na przyszłość bardziej uważaj na to co mówisz.
- Ale przecież nic nie było, no Olka. Jacek mocno przytulił kobietę. Obydwoje nie wiedzieli jednak, że Wysocki stoi za drzwiami i... Ich podsłuchuje.
Mam nadzieje, że się podoba. Proszę komentować. A i przepraszam, że takie krótkie ale nie mam pomysłów.
- Cześć Córuś! Jak się czujesz?
- O cześć tato! Już lepiej ale dalej ciągle boli mnie głowa.
Wtedy w drzwiach stanął Jacek.
- Dzień dobry, Cześć Ola.
Jacek? A co ty tutaj robisz? Ola próbowała udowodnić ojcu, że nie wie o co chodzi, ale na marne.
-Dzień dobry Panie aspirancie! Co Pana sprowadza do mojej córki? Zapytał Wysocki.
- No, bo Ola mnie prosiła żebym po nią podjechał do szpitala... zaczął Jacek, ale skończył bo zobaczył minę Olki.
- Olu czy ja o czymś nie wiem? Wysocki przeszył wzrokiem córkę.
- Tato, Jacek to tylko mój przyjaciel, nic więcej-powiedziała Ola przytulając się do niego.
- Na pewno tylko przyjaciel?
- Tak tato na pewno. Może pójdziesz po mój wypis, co? Ola zmieniła temat.
- Tak, tak już idę- Wojciech wyszedł z sali zostawiając Olę samą z Jackiem.
- Jacek prawie nas wydałeś, na przyszłość bardziej uważaj na to co mówisz.
- Ale przecież nic nie było, no Olka. Jacek mocno przytulił kobietę. Obydwoje nie wiedzieli jednak, że Wysocki stoi za drzwiami i... Ich podsłuchuje.
Mam nadzieje, że się podoba. Proszę komentować. A i przepraszam, że takie krótkie ale nie mam pomysłów.
wtorek, 6 października 2015
Informacja
Bardzo, bardzo was kochani przepraszam ale w tym tygodniu nie dodam opowiadania :(. Nie pytajcie o powód.
Subskrybuj:
Posty (Atom)