Ola i Jacek przygotowywali się do ślubu. W domu panowała wesoła atmosfera, Ola i Emilka poprawiały sobie makijaż. Ślub był za godzinę więc zostało mało czasu. Jednak lepszego dnia nie mogło być. Ola dowiedziała się, że urodzi bliźniaki, Paulina odsiaduje 14-sto letni wyrok, a Wojciech Wysocki zerwał z Pamelą.
- Emilka?
- No?
- Bardziej będzie mi pasował ten cień, czy bardziej ten?
- Myślę, że ten.
- Dzięki
W tym momencie do mieszkania wpadł Jacek.
- Ola! Ola!
- Jacek? Co się stało?
- Ślub został przesunięty! Za piętnaście minut przy kościele!
- Oj szybko Emilka welon! Szminka! Lokówka!
Osiem miesięcy później.
Ola właśnie urodziła bliźniaki, którym dali na imię Nadia i Nikodem. Razem z Jackiem cieszyli się, że mają bliźniaki. Wesołe i uśmiechnięte dzieci wprawiały ich w wesoły nastrój. Od dawna oczekiwali tych małych promyczków nadziei.
2 Lata później
Ola, Jacek, Nadia i Nikodem mieszkają w pięknym domu na obrzeżach Wrocławia. Oni dalej pracują w komendzie miejskiej. Są szczęśliwym małżeństwem. Nie wyobrażają, sobie bez siebie życie.
Cześć! To jest najkrótsze opowiadanie na blogu. Teraz robię sobie tygodniową przerwę, a później kolejne opowiadania. Mam nadzieję, że pogodzicie się z tym.
Pozdrawiam
Regi
wtorek, 10 listopada 2015
sobota, 7 listopada 2015
12.1 Rodzice Jacka
Minęły już dwa tygodnie od nieszczęśliwego wypadku Jacka. Dzisiaj miał być wypisany do domu. Przyjechała po niego Ola. Najpierw sprawdzili czy wszystko jest, a później poszli po wypis.
- Jak tam Olu? Dobrze się czujesz?
- Tak dobrze.
- Dzwonili moi rodzice wpadną dzisiaj na obiad.
- OK, tylko muszę coś wymyślić na obiad, bo nie nakarmię ich suchym mięsem-zażartowała.
- A może twój ojciec też przyjdzie? Będzie bardziej rodzinnie.
- Mhm.
Kiedy wreszcie dostali wypis wsiedli do auta i pojechali na zakupy. Ola kupiła kilka niezbędnych rzeczy, jak np. chleb, masło, warzywa itp. Jacek kupił dobrą herbatę i ciasto. Po zakupach wrócili do domu. Tam rozpakowali zakupy, a Ola zaczęła przygotowywać obiad. Jacek zadzwonił do ojca Oli:
- Dzień dobry! Jacek z tej strony.
- O witaj Jacku! Jak tam dobrze się czujesz?
- Tak już dobrze. Ale ja w innej sprawie. Dałby się pan zaprosić na obiad?
- Dzisiaj? Oczywiście, że tak! Dziękuję za zaproszenie.
- Do zobaczenia!
Jacek rozłączył się i poszedł za zapachem, który zaprowadził go do kuchni.
- Jak tam ojciec? Dał się zaprosić?-zapytała Ola
- Dał, dał. Nawet się ucieszył.
- To dobrze.
Po półgodzinie zjawili się rodzice Jacka i ojciec Oli. Ola podała do stołu. Na obiedzie pojawiały się różne tematy, ale głównie mówiono o pracy Oli i Jacka. Właśnie dyskutowano na temat Pauliny, gdy Ola wzięła widelec i delikatnie zastukała w szklankę dając wszystkim do zrozumienia, że mają być cicho.
- A więc-zaczął Jacek- chcielibyśmy wam coś powiedzieć
- Otóż... Jestem w ciąży!
- Gratuluję!-wrzasnął Ojciec Jacka
- A ja już wiedziałem-wyrwało się Wysockiemu.
Natomiast mama Jacka miała grobową minę.
- Mam zostać teraz babcią?! Wykluczone, powinnam zostać nią wcześniej! Gratuluję!
- Dziękuję.
Po obiedzie nadszedł czas na ciasto i herbatę. Rodzice Jacka i Ojciec Oli śmiało mogli mówić, że są już rodziną. W końcu nią byli.
No i skończyłam. Mam jedno pytanie. Czy mój blog jest ok? Czy powinam coś w nim zmienić?
Pytania:
1 Jak podobają się wam rodzice Jacka?
2 Jak zrozumieliście zdanie "W końcu nią byli"?
- Jak tam Olu? Dobrze się czujesz?
- Tak dobrze.
- Dzwonili moi rodzice wpadną dzisiaj na obiad.
- OK, tylko muszę coś wymyślić na obiad, bo nie nakarmię ich suchym mięsem-zażartowała.
- A może twój ojciec też przyjdzie? Będzie bardziej rodzinnie.
- Mhm.
Kiedy wreszcie dostali wypis wsiedli do auta i pojechali na zakupy. Ola kupiła kilka niezbędnych rzeczy, jak np. chleb, masło, warzywa itp. Jacek kupił dobrą herbatę i ciasto. Po zakupach wrócili do domu. Tam rozpakowali zakupy, a Ola zaczęła przygotowywać obiad. Jacek zadzwonił do ojca Oli:
- Dzień dobry! Jacek z tej strony.
- O witaj Jacku! Jak tam dobrze się czujesz?
- Tak już dobrze. Ale ja w innej sprawie. Dałby się pan zaprosić na obiad?
- Dzisiaj? Oczywiście, że tak! Dziękuję za zaproszenie.
- Do zobaczenia!
Jacek rozłączył się i poszedł za zapachem, który zaprowadził go do kuchni.
- Jak tam ojciec? Dał się zaprosić?-zapytała Ola
- Dał, dał. Nawet się ucieszył.
- To dobrze.
Po półgodzinie zjawili się rodzice Jacka i ojciec Oli. Ola podała do stołu. Na obiedzie pojawiały się różne tematy, ale głównie mówiono o pracy Oli i Jacka. Właśnie dyskutowano na temat Pauliny, gdy Ola wzięła widelec i delikatnie zastukała w szklankę dając wszystkim do zrozumienia, że mają być cicho.
- A więc-zaczął Jacek- chcielibyśmy wam coś powiedzieć
- Otóż... Jestem w ciąży!
- Gratuluję!-wrzasnął Ojciec Jacka
- A ja już wiedziałem-wyrwało się Wysockiemu.
Natomiast mama Jacka miała grobową minę.
- Mam zostać teraz babcią?! Wykluczone, powinnam zostać nią wcześniej! Gratuluję!
- Dziękuję.
Po obiedzie nadszedł czas na ciasto i herbatę. Rodzice Jacka i Ojciec Oli śmiało mogli mówić, że są już rodziną. W końcu nią byli.
No i skończyłam. Mam jedno pytanie. Czy mój blog jest ok? Czy powinam coś w nim zmienić?
Pytania:
1 Jak podobają się wam rodzice Jacka?
2 Jak zrozumieliście zdanie "W końcu nią byli"?
piątek, 6 listopada 2015
11.1 Zerwane zaręczyny i dobra nowina.
- A więc Pan Jacek przeżył, ale jego stan jest ciężki.
- Dziękuję doktorze!-krzyknęła Ola i spojrzała na pielęgniarki, które wywoziły Jacka z bloku operacyjnego. Podeszła do niego, wzięła jego dłoń i wyszeptała "Dziękuję".
Godzinę później.
Ola musiała jechać do domu, ponieważ dochodziła 21. Zanim wyszła pocałowała Jacka i przekazała pielęgniarce swój numer telefonu-tak na wszelki wypadek. Pojechała do swojego mieszkania. Przed nim oczekiwał na nią ojciec. Nie miał wesołej miny. Ola wysiadła z samochodu i zaczęła rozmowę:
- Tato wszystko w porządku? Wyglądasz na zmartwionego.
- Można powiedzieć, że w porządku.
- Przecież widzę, ze nie.
- No dobrze. Zerwałem zaręczyny z Pamelą.
- Tak? To su... to znaczy szkoda.
- Wcale nie szkoda. Przyłapałem ją na zdradzie.
- Świnia! Może wejdziesz do mnie na kawę co?
- Mhm.
Ola i jej ojciec udali się do mieszkania Oli. Rozmawiali długo, aż nagle wysocki zapytał:
- I jak? Macie już z Jackiem datę ślubu? A właśnie jak tam z moim zięciem?
- Nie mamy jeszcze daty, a po za tym to jeszcze nie twój zięć!
- Córuś nie denerwuj się!
- Przepraszam.
Rozmawiali jeszcze chwilę a później wysocki wyszedł. Ola postanowiła, że pójdzie spać. Następnego dnia była sobota, więc Ola nie musiała iść do pracy. Od rana ją mdliło i miała większy apetyt niż za zwyczaj. Pojechała do apteki i kupiła dwa testy ciążowe. Wróciła do domu i weszła do łazienki. Po kilku minutach dało się słyszeć pisk uradowanej Oli. Będą rodzicami! Od razu pojechała do szpitala,żeby powiedzieć Jackowi o dobrej nowinie. Przyszła do sali w której leżał Jacek. Był już wybudzony z narkozy i wyglądał lepiej niż wczoraj.
- Cześć Jacek!
- O cześć Ola!
- Słuchaj mam dla ciebie dobrą wiadomość.
- Jaką?
- Będziemy rodzicami!
- Tak?! To świetnie!
W tym momencie do sali wszedł ojciec Oli.
- Co tu tak wesoło? Co braliście?
- Tato! Nic nie braliśmy a cieszymy się dlatego, że jestem w ciąży!
- Słucham?! To znaczy, że będę dziadkiem?
- Tak!
- To wspaniale!
No i co? Podoba się? Dzisiaj trochę krótko, ale za to w weekend pojawi się miniaturka. (tak wiem miniaturek to ja piszę trzy i pół tysiąca)
Pytania:
1 Czy podoba wam się, że wysocki zerwał z Pamelą?
2 Co myślicie o ciąży Oli?
3 Co powiedzą rodzice Jacka?
Zapraszam do komentowania.
- Dziękuję doktorze!-krzyknęła Ola i spojrzała na pielęgniarki, które wywoziły Jacka z bloku operacyjnego. Podeszła do niego, wzięła jego dłoń i wyszeptała "Dziękuję".
Godzinę później.
Ola musiała jechać do domu, ponieważ dochodziła 21. Zanim wyszła pocałowała Jacka i przekazała pielęgniarce swój numer telefonu-tak na wszelki wypadek. Pojechała do swojego mieszkania. Przed nim oczekiwał na nią ojciec. Nie miał wesołej miny. Ola wysiadła z samochodu i zaczęła rozmowę:
- Tato wszystko w porządku? Wyglądasz na zmartwionego.
- Można powiedzieć, że w porządku.
- Przecież widzę, ze nie.
- No dobrze. Zerwałem zaręczyny z Pamelą.
- Tak? To su... to znaczy szkoda.
- Wcale nie szkoda. Przyłapałem ją na zdradzie.
- Świnia! Może wejdziesz do mnie na kawę co?
- Mhm.
Ola i jej ojciec udali się do mieszkania Oli. Rozmawiali długo, aż nagle wysocki zapytał:
- I jak? Macie już z Jackiem datę ślubu? A właśnie jak tam z moim zięciem?
- Nie mamy jeszcze daty, a po za tym to jeszcze nie twój zięć!
- Córuś nie denerwuj się!
- Przepraszam.
Rozmawiali jeszcze chwilę a później wysocki wyszedł. Ola postanowiła, że pójdzie spać. Następnego dnia była sobota, więc Ola nie musiała iść do pracy. Od rana ją mdliło i miała większy apetyt niż za zwyczaj. Pojechała do apteki i kupiła dwa testy ciążowe. Wróciła do domu i weszła do łazienki. Po kilku minutach dało się słyszeć pisk uradowanej Oli. Będą rodzicami! Od razu pojechała do szpitala,żeby powiedzieć Jackowi o dobrej nowinie. Przyszła do sali w której leżał Jacek. Był już wybudzony z narkozy i wyglądał lepiej niż wczoraj.
- Cześć Jacek!
- O cześć Ola!
- Słuchaj mam dla ciebie dobrą wiadomość.
- Jaką?
- Będziemy rodzicami!
- Tak?! To świetnie!
W tym momencie do sali wszedł ojciec Oli.
- Co tu tak wesoło? Co braliście?
- Tato! Nic nie braliśmy a cieszymy się dlatego, że jestem w ciąży!
- Słucham?! To znaczy, że będę dziadkiem?
- Tak!
- To wspaniale!
No i co? Podoba się? Dzisiaj trochę krótko, ale za to w weekend pojawi się miniaturka. (tak wiem miniaturek to ja piszę trzy i pół tysiąca)
Pytania:
1 Czy podoba wam się, że wysocki zerwał z Pamelą?
2 Co myślicie o ciąży Oli?
3 Co powiedzą rodzice Jacka?
Zapraszam do komentowania.
czwartek, 5 listopada 2015
10.1 Musisz przeżyć!
- Ha ha ha! Mam was!-rozległ się szyderczy śmiech- Myśleliście, ze się poddałam? Jeżeli tak, to się myliliście!
- Paulina?-zapytała Ola z przerażeniem.
- Oczywiście, że ja! Zaraz oberwiesz s**o!-Paulina podeszła do Oli, wyciągnęła nóż i...
- Ola nie!-krzyknął Jacek i rzucił się na Paulinę. Walka była zacięta, najpierw Jacek był na górze później Paulina...
- Aaaa!-Jacek wrzasnął i upadł na ziemię. Paulina dźgnęła go nożem, prosto w brzuch.
- Jacek! Paulina nienawidzę Cię!-Krzyknęła Ola i wyciągnęła pistolet. Paulina w jednej sekundzie odżuciła nóż i uklękła, podnosząc ręce do góry. Wiedziała, że Ola byłaby w stanie strzelić. Pięć minut później siedziała już w areszcie. Ola pojechała za karetką, w której jechał Jacek.
Godzinę później
Ola siedziała przy Jacku i trzymała jego rękę. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz i poprosił Olę by z nią porozmawiać. Kiedy wyszli lekarz powiedział:
- Pani Olu. Pani narzeczony ma wewnętrzny krwotok. Będziemy musieli go operować.
- Ale uratujecie go?-Ola poczuła, że napływają jej łzy do oczu.
- Nie wiem. Ale jedno jest pewne- będziemy robić co w naszej mocy.
Ola została sama z kotłującymi się w głowie myślami. A co jeśli nie przeżyje? Co jesli straci, go na zawsze? Wtedy zostanie sama. Te rozmyślania przerwał dźwięk łóżka Jacka, który jechał na operację. Ola podeszła do niego, chwyciła za rękę i wyszeptała:
- Jacek, musisz przeżyć. Ja bez ciebie sobie nie poradzę. Kocham Cię.
- Pani Olu, musimy jechać na blok. Przepraszam.
Ola usiadła na ławce i zaczęła płakać. Myślała tylko-musisz przeżyć! Musisz przeżyć!
Cztery godziny później.
Operacja dalej trwała. Ola nerwowo chodziła przed blokiem operacyjnym i nie dopuszczała do siebie myśli, że Jacek nie przeżyje. Spojrzała na swój palec. Błyszczał na nim pierścionek zaręczynowy od Jacka. W tym momencie Ola pomyślała o swoim ojcu, który oświadczył się Pameli i mieli wziąć ślub. Oni juz mieli datę, a Jacek i Ona jeszcze nie! Jej nerwowe myśli przerwal lekarz wychodzący z bloku.
- I co panie doktorze?
- No dobrze a więc Pan Jacek...
I jak? Tak wiem znów przerywam w takim momencie. No cóż.
Pytania:
1 Co doktor powie Oli.
2 Czy podoba wam się, że wysocki oświadczył się Pameli?
- Paulina?-zapytała Ola z przerażeniem.
- Oczywiście, że ja! Zaraz oberwiesz s**o!-Paulina podeszła do Oli, wyciągnęła nóż i...
- Ola nie!-krzyknął Jacek i rzucił się na Paulinę. Walka była zacięta, najpierw Jacek był na górze później Paulina...
- Aaaa!-Jacek wrzasnął i upadł na ziemię. Paulina dźgnęła go nożem, prosto w brzuch.
- Jacek! Paulina nienawidzę Cię!-Krzyknęła Ola i wyciągnęła pistolet. Paulina w jednej sekundzie odżuciła nóż i uklękła, podnosząc ręce do góry. Wiedziała, że Ola byłaby w stanie strzelić. Pięć minut później siedziała już w areszcie. Ola pojechała za karetką, w której jechał Jacek.
Godzinę później
Ola siedziała przy Jacku i trzymała jego rękę. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz i poprosił Olę by z nią porozmawiać. Kiedy wyszli lekarz powiedział:
- Pani Olu. Pani narzeczony ma wewnętrzny krwotok. Będziemy musieli go operować.
- Ale uratujecie go?-Ola poczuła, że napływają jej łzy do oczu.
- Nie wiem. Ale jedno jest pewne- będziemy robić co w naszej mocy.
Ola została sama z kotłującymi się w głowie myślami. A co jeśli nie przeżyje? Co jesli straci, go na zawsze? Wtedy zostanie sama. Te rozmyślania przerwał dźwięk łóżka Jacka, który jechał na operację. Ola podeszła do niego, chwyciła za rękę i wyszeptała:
- Jacek, musisz przeżyć. Ja bez ciebie sobie nie poradzę. Kocham Cię.
- Pani Olu, musimy jechać na blok. Przepraszam.
Ola usiadła na ławce i zaczęła płakać. Myślała tylko-musisz przeżyć! Musisz przeżyć!
Cztery godziny później.
Operacja dalej trwała. Ola nerwowo chodziła przed blokiem operacyjnym i nie dopuszczała do siebie myśli, że Jacek nie przeżyje. Spojrzała na swój palec. Błyszczał na nim pierścionek zaręczynowy od Jacka. W tym momencie Ola pomyślała o swoim ojcu, który oświadczył się Pameli i mieli wziąć ślub. Oni juz mieli datę, a Jacek i Ona jeszcze nie! Jej nerwowe myśli przerwal lekarz wychodzący z bloku.
- I co panie doktorze?
- No dobrze a więc Pan Jacek...
I jak? Tak wiem znów przerywam w takim momencie. No cóż.
Pytania:
1 Co doktor powie Oli.
2 Czy podoba wam się, że wysocki oświadczył się Pameli?
środa, 4 listopada 2015
9.1 Zaręczyny? I Paulina atakuje.
Wysocki wrócił do domu o północy. Dalej podśpiewywał piosenki, które wpadły mu w ucho.
- Para pim, pim para, para, para, para. Hm, hm ,hm!
Nagle zadzwonił telefon, poszedł, odebrał i usłyszał głos córki:
- Tato, próbuję się do ciebie dodzwonić od półgodziny!
- Ja tylko byłem w restauracji, a później u jubilera...
- Jakiego jubilera?! Oświadczyć się chcesz?
- A żebyś wiedziała!-wrzasną wysocki i rozłączył się.
Następnego dnia Ola wstała w "pięknym nastroju". Poszła do kuchni, była strasznie głodna dlatego zrobiła sobie kanapki. Usiadła przy stole i w oczy rzucił jej się artykuł w gazecie. "Paulina W. córka policjanta została aresztowana za zabójstwo mężczyzny. Jego dane nie są narazie znane. Opis mężczyzny: Wysoki, wysportowany blondyn, piwne oczy podobno ma dziewczynę". Ola o mało nie zleciała z krzesła, ale kawa już była na podłodze. Opis pasował wyraźnie do Jacka, oprócz oczu. Jacek miał zielone oczy. Ola cała w nerwach wyszła z domu do pracy. Kiedy weszła na komendę zobaczyła, że wszyscy mają jakieś grobowe miny.
- Olu bo Jacek...
Ola nie chciała dalej słuchać. Wybiegła z komendy i pojechała do fabryki, gdzie Paulina przetrzymywała też Ją. Przyjechała na miejsce.Weszła do niej i ją przeszukała.
- Jacek?!, Jacek?!, Jacek!!!!
- Ola?- usłyszała cicho.
- Jacek? Jacek, gdzie jesteś?
- W korytarzyku po twojej prawej, Olka pomóż!
Ola weszła do korytarza nie wiedząc czego może się spodziewać. Na końcu korytarza zobaczyła, że Jacek siedzi i trzyma czyjąś głowę.
- Jacek, ty żyjesz!
- Tak, ale mój brat... Chyba tego nie przeżył.
Dopiero teraz Ola zwróciła uwagę na mężczyznę, który leżał przed Jackiem.
- Co mu się stało?
- Paulina obydwu nas tu porwała chciała zabić mnie, ale, że to mój brat bliźniak pomyliła go i Kamil oddał za mnie życie. Zorientowała się dopiero przed chwilą, kiedy policjant powiedział jej, że ja też mógłbym zginąć.
- To przykre-powiedziała Ola i zaczęła płakać.
- Nie płacz Ola!-Jacek przytulił narzeczoną.
Wtedy dało się słyszeć kroki na korytarzu i do pokoju wszedł...
I co jak się podoba? Może ten rozdział taki krótki ale... Sami wiecie szkoła.
Pytania
1 Czy brat Jacka przezyje?
2 Kto wszedł do pomieszczenia, w którym byli Ola i Jacek?
- Para pim, pim para, para, para, para. Hm, hm ,hm!
Nagle zadzwonił telefon, poszedł, odebrał i usłyszał głos córki:
- Tato, próbuję się do ciebie dodzwonić od półgodziny!
- Ja tylko byłem w restauracji, a później u jubilera...
- Jakiego jubilera?! Oświadczyć się chcesz?
- A żebyś wiedziała!-wrzasną wysocki i rozłączył się.
Następnego dnia Ola wstała w "pięknym nastroju". Poszła do kuchni, była strasznie głodna dlatego zrobiła sobie kanapki. Usiadła przy stole i w oczy rzucił jej się artykuł w gazecie. "Paulina W. córka policjanta została aresztowana za zabójstwo mężczyzny. Jego dane nie są narazie znane. Opis mężczyzny: Wysoki, wysportowany blondyn, piwne oczy podobno ma dziewczynę". Ola o mało nie zleciała z krzesła, ale kawa już była na podłodze. Opis pasował wyraźnie do Jacka, oprócz oczu. Jacek miał zielone oczy. Ola cała w nerwach wyszła z domu do pracy. Kiedy weszła na komendę zobaczyła, że wszyscy mają jakieś grobowe miny.
- Olu bo Jacek...
Ola nie chciała dalej słuchać. Wybiegła z komendy i pojechała do fabryki, gdzie Paulina przetrzymywała też Ją. Przyjechała na miejsce.Weszła do niej i ją przeszukała.
- Jacek?!, Jacek?!, Jacek!!!!
- Ola?- usłyszała cicho.
- Jacek? Jacek, gdzie jesteś?
- W korytarzyku po twojej prawej, Olka pomóż!
Ola weszła do korytarza nie wiedząc czego może się spodziewać. Na końcu korytarza zobaczyła, że Jacek siedzi i trzyma czyjąś głowę.
- Jacek, ty żyjesz!
- Tak, ale mój brat... Chyba tego nie przeżył.
Dopiero teraz Ola zwróciła uwagę na mężczyznę, który leżał przed Jackiem.
- Co mu się stało?
- Paulina obydwu nas tu porwała chciała zabić mnie, ale, że to mój brat bliźniak pomyliła go i Kamil oddał za mnie życie. Zorientowała się dopiero przed chwilą, kiedy policjant powiedział jej, że ja też mógłbym zginąć.
- To przykre-powiedziała Ola i zaczęła płakać.
- Nie płacz Ola!-Jacek przytulił narzeczoną.
Wtedy dało się słyszeć kroki na korytarzu i do pokoju wszedł...
I co jak się podoba? Może ten rozdział taki krótki ale... Sami wiecie szkoła.
Pytania
1 Czy brat Jacka przezyje?
2 Kto wszedł do pomieszczenia, w którym byli Ola i Jacek?
Subskrybuj:
Posty (Atom)