Ola usiadła na krześle. Ponownie spojrzała na karteczkę. Znów przeczytała tą samą treść. Jednak teraz zobaczyła cos jeszcze. Na dole pod napisem "Anonim" pisało cos jeszcze. Bardziej przypominało to inicjały (P.L.). Oli zaczęło coś świtać.
- P. P jak Paulina, a L jak Laskowska. No to już wiem!
- Co jest Ola? Dlaczego krzyczysz
- Odkryłam kto napisał ten anonim!
- JAKI ANONIM?!! Ola o czym ty mówisz?
- O tym.
888888888888888888888888888888888888888888882
2 godziny później.
Ola weszła do bloku w którym mieszkała Paulina. Wiedziała gdzie mieszka, były kiedys przyjaciółkami. Szła przez klatkę. Nagle ktoś zawołał.
- Olunia! Odwróć się!
Ola odwróciła głowę. Zobaczyła Paulinę trzymającą nóż pod krtanią Jacka. Ola pztrzyła na to z przerażeniem. Znów usłyszała jej słowa:
- Wybieraj! Albo jego życie albo twoje!
88888888888888888888888888888888888888888888888
W następnym opowiadaniu: Ola bedize musiała podjąć tragiczną decyzję! To opowiadanie będzie Endem I serii opowiadań. Ale nie powiem czy smutnym czy wesołym.
A tak bdw to wiecie, że w następnym odc. (162) będzie sprawa ze zniknięciem radiowozu? Ale zbieg okoliczności! (Rozdział 5)
piątek, 22 kwietnia 2016
środa, 20 kwietnia 2016
Rozdział 6 + info.
Na początku przepraszam za brak opowiadań. Ale ze mną to tak jest. Spokojnie, żyję! Najpierw miałam zapalenie spojówek, a później jeszcze internet mi padł no i klapa. Jak wreszcie odzyskałam neta to zapomniałam hasła do konta... Ach szkoda gadać. Ale cóż czas na opowiadanie!
Ola wróciła wściekła do domu. Rzuciła torbę na krzesło rozebrała kurtkę i buty. Weszła do kuchni z zamiarem przygotowania sobie kolacji. Otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej dżem figowy. Otwarła słoiczek i... i nie zrobi sobie kanapek bo ktoś zeżarł cały dżem. Jacek, który wrócił wcześniej z pracy leżał na kanapie i przeglądał youtube'a. Nic mu się nie chciało. Nagle do salonu wpadła Ola. Trzymała pusty słoik po dżemie i drugą ręką podpierała się pod bokiem. Jacek na widok słoiczka zdębiał. Wiedział, że Ola domysliła sie kto zeżarł dżem. Na wszelki wypadek przygotował sobie zatyczki do uszu.
- Jacek?!
- Słucham?-udawał, że nie wie o co chodzi.
- Czy ty zjadłeś CAŁY słoik dżemu figowego?!
- Jakiego dżemu?
- Dobrze wiesz jakiego! Tego, którego juz nie ma bo go zżarłeś!
- Nic nie wiem o żadnym dżemie!
- Nie rób ze mnie idiotki.
- Nie robie!
- Od dziś nie masz prawa dotykać jedzenia, którego ja nie przyszykuję albo kupionego przez ciebie!
Awantura trwała jeszcze z 10 minut. Kiedy Ola ochłonęła (co powinna zrobić juz dawno według Jacka, no ale cóż...) weszła do kuchni. Dopiero teraz odkąd weszła do mieszkania spojrzała na stół. Stała na nim karteczka na której pisało:
Chociaż nie wiesz ty to ja wiem, że twoje życie jest juz krótkie. Licz ostatnie minuty. I pożegnaj się z ukochanym, bo już nigdy go nie zobaczysz.
Anonim.
- O ku##a!
Ola wróciła wściekła do domu. Rzuciła torbę na krzesło rozebrała kurtkę i buty. Weszła do kuchni z zamiarem przygotowania sobie kolacji. Otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej dżem figowy. Otwarła słoiczek i... i nie zrobi sobie kanapek bo ktoś zeżarł cały dżem. Jacek, który wrócił wcześniej z pracy leżał na kanapie i przeglądał youtube'a. Nic mu się nie chciało. Nagle do salonu wpadła Ola. Trzymała pusty słoik po dżemie i drugą ręką podpierała się pod bokiem. Jacek na widok słoiczka zdębiał. Wiedział, że Ola domysliła sie kto zeżarł dżem. Na wszelki wypadek przygotował sobie zatyczki do uszu.
- Jacek?!
- Słucham?-udawał, że nie wie o co chodzi.
- Czy ty zjadłeś CAŁY słoik dżemu figowego?!
- Jakiego dżemu?
- Dobrze wiesz jakiego! Tego, którego juz nie ma bo go zżarłeś!
- Nic nie wiem o żadnym dżemie!
- Nie rób ze mnie idiotki.
- Nie robie!
- Od dziś nie masz prawa dotykać jedzenia, którego ja nie przyszykuję albo kupionego przez ciebie!
Awantura trwała jeszcze z 10 minut. Kiedy Ola ochłonęła (co powinna zrobić juz dawno według Jacka, no ale cóż...) weszła do kuchni. Dopiero teraz odkąd weszła do mieszkania spojrzała na stół. Stała na nim karteczka na której pisało:
Chociaż nie wiesz ty to ja wiem, że twoje życie jest juz krótkie. Licz ostatnie minuty. I pożegnaj się z ukochanym, bo już nigdy go nie zobaczysz.
Anonim.
- O ku##a!
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Rozdział 5
Policjanci dotarli na miejsce. O dziwo pod wzkazanym adresem nie było nic tylko pola i szopa. Policjanci przeszli jeszcze kilka metrów i zorientowali się, że ktoś ich nabrał. Już mieli wracać do radiowozu, kiedy zobaczyli... że go nie ma!
- O cholera-zaklnął Mikołaj.
- 00 do 05 zgłoś!
- Słucham 05.
- Ukradli nam radiowóz!
-Co?!!
- Ukradli nam radiowóz ku**a!
- Zaraz przysyłam patrol po was.
- No mam nadzieję.
Ola odłozyła krótkofalówkę. Pierwszy raz w życiu cos takiego się zdażyło. Ukraść radiowóz?! Ale po co? Ciekawe poc o im był radiowóz. Po kilku minutach zjawił się patrol 06, który zawióżł ich na komendę. Tam dostali zastępczy radiowóz (nawet ok), ale najpierw musieli sie nasłuchać od komendanta.
- Jak mogliscie do tego dopuścić?!
- Szefie, wyszliśmy z radiowozu jak zwykle i poszliśmy obejrzec teren. Nic tam nie było więc wróziliśmy do auta, którego, jak szef dobrze wie, nie było.
- To co zostawiłeś kluczyki w stacyjce Białach?!
- Nie, mam je przy sobie.
- Dziwne. Zazwyczaj kradzież auta odbywa się dłużej. Coć musze przyznać, że dobrze się z tym upora... ojć!
- Co?! Tato czy, czy to ty wziąłeś radiowóz?!
- W końcu jest prima aprilis, nie?
- Wiem kur*a ale czemu akurat zawsze ja padam ofiarom tych żartów?!!-ryknęła Ola i wybiegła z gabinetu trzaskając drzwiami. Ola pobiegła do Jacka. Wpadła do jego pokoju i rzuciła mu się na szyję. Jacek przytulił ją mocno i pocałował. Później zaskoczony zapytał:
- Co jest Ola?
- Mój ojciec zrobił Mi okropny żart z tym radiowozem.
- To twój ojciec...?
- Jacek nie gdajmy o tym.
- Dobrze kochanie.
I jak? Wiem że dużo dialogu ale nie miałam pomysłu na opisy. Jutro kolejne i sory, że tak późno, ale po szkole jestem u babci a tam nie mam internetu. Mam nadzieję, że to wam nie przeszkadza :)
Pozdro!
Regi
- O cholera-zaklnął Mikołaj.
- 00 do 05 zgłoś!
- Słucham 05.
- Ukradli nam radiowóz!
-Co?!!
- Ukradli nam radiowóz ku**a!
- Zaraz przysyłam patrol po was.
- No mam nadzieję.
Ola odłozyła krótkofalówkę. Pierwszy raz w życiu cos takiego się zdażyło. Ukraść radiowóz?! Ale po co? Ciekawe poc o im był radiowóz. Po kilku minutach zjawił się patrol 06, który zawióżł ich na komendę. Tam dostali zastępczy radiowóz (nawet ok), ale najpierw musieli sie nasłuchać od komendanta.
- Jak mogliscie do tego dopuścić?!
- Szefie, wyszliśmy z radiowozu jak zwykle i poszliśmy obejrzec teren. Nic tam nie było więc wróziliśmy do auta, którego, jak szef dobrze wie, nie było.
- To co zostawiłeś kluczyki w stacyjce Białach?!
- Nie, mam je przy sobie.
- Dziwne. Zazwyczaj kradzież auta odbywa się dłużej. Coć musze przyznać, że dobrze się z tym upora... ojć!
- Co?! Tato czy, czy to ty wziąłeś radiowóz?!
- W końcu jest prima aprilis, nie?
- Wiem kur*a ale czemu akurat zawsze ja padam ofiarom tych żartów?!!-ryknęła Ola i wybiegła z gabinetu trzaskając drzwiami. Ola pobiegła do Jacka. Wpadła do jego pokoju i rzuciła mu się na szyję. Jacek przytulił ją mocno i pocałował. Później zaskoczony zapytał:
- Co jest Ola?
- Mój ojciec zrobił Mi okropny żart z tym radiowozem.
- To twój ojciec...?
- Jacek nie gdajmy o tym.
- Dobrze kochanie.
I jak? Wiem że dużo dialogu ale nie miałam pomysłu na opisy. Jutro kolejne i sory, że tak późno, ale po szkole jestem u babci a tam nie mam internetu. Mam nadzieję, że to wam nie przeszkadza :)
Pozdro!
Regi
niedziela, 10 kwietnia 2016
Rozdział 4
- O kur*a! Mikołaj?!
- Szybki, ale to nie tak jak myślisz-zaczął mówic Mikołaj.
- A ja myslałem, że jesteś policjantem!!-ryknął Szybki.
W tym momencie Ola obudziła się. Zamrugała oczami i spojrzała na zegarek. Była 10:25. Włączyła telefon.
- O nie!-wrzasnęła-dziś jest Poniedziałek!
Zaczęła w panice wybierać ubrania. Była spóźniona DWIE godziny i 25 minut!!! Ubrała się, nawet nie jedząc śniadania i wybiegła na komendę. W pośpiechu nie zauważyła, jak z torby wypada jej telefon. Wbiegła na komendę. Wpadła do Jacka. Zaczęła mieć do niego pretensje.
- Czemu mnie nie obudziłeś o siódmej?!
- Bo jak wychodziłem to jeszcze siódmej nie było. A poza tym czemu jesteś tak wcześnie?
- Wcześnie?! Ty sobie żarty ze mnie robisz?
- No jest wcześnie bo jest dopiero 7:25.
- Jaka siódma! Dziesiąta!!
- Dobra przyznaję się! Przestawiłem Ci zegarek na 10, żebys myslała, że się spóźniłaś!
- Ku**a Jacek to nie było śmieszne!
Wyszła z pokoju dyżurnego trzaskając drzwiami. Weszła do pokoju gdzie się zbierali. Wzięła swój mundur i miała iść się przebrać, kiedy spojrzała na kalendarz.
- Aha 1 Kwietnia! Prima Aprilis. Super... A ja się na Jacka wydarłam jak jakaś głupia!-powiedziała sama do siebie. Poszła się przebrać. Kiedy się przebrała na korytarzu wpadła na Jacka.
- Uch, sorki Ola.
- Nic się nie stało. A i tak w ogóle to przepraszam wiesz za co.
Jacek tylko się uśmiechnął. Wszyscy udali się na odprawę. Po smędzeniu Wysockiego i pieknej przemowie Drawskiej wszyscy udali się na patrole. Ola i Mikołaj jechali w milczeniu. Nie zapowiadało się na rozmowę. Jechali by w tej niezręcznej ciszy całe wieki , gdyby nie dyżurny.
- 05 do 00 zgłoś!
- Słucham Cię 00.
- Jest wezwanie na Wielkanocną. Podobno kradzież z włamaniem.
-Przyjęłam, bez odbioru.
c.d.n
I jak? Wiem, że to już drugie opowiadnie dziś ale to wam chba nie przeszkadza?
Pozdro!
Regi
Zapraszam na mojego ulubionego bloga <3
http://jacekiolanazawsze.blogspot.com/
- Szybki, ale to nie tak jak myślisz-zaczął mówic Mikołaj.
- A ja myslałem, że jesteś policjantem!!-ryknął Szybki.
W tym momencie Ola obudziła się. Zamrugała oczami i spojrzała na zegarek. Była 10:25. Włączyła telefon.
- O nie!-wrzasnęła-dziś jest Poniedziałek!
Zaczęła w panice wybierać ubrania. Była spóźniona DWIE godziny i 25 minut!!! Ubrała się, nawet nie jedząc śniadania i wybiegła na komendę. W pośpiechu nie zauważyła, jak z torby wypada jej telefon. Wbiegła na komendę. Wpadła do Jacka. Zaczęła mieć do niego pretensje.
- Czemu mnie nie obudziłeś o siódmej?!
- Bo jak wychodziłem to jeszcze siódmej nie było. A poza tym czemu jesteś tak wcześnie?
- Wcześnie?! Ty sobie żarty ze mnie robisz?
- No jest wcześnie bo jest dopiero 7:25.
- Jaka siódma! Dziesiąta!!
- Dobra przyznaję się! Przestawiłem Ci zegarek na 10, żebys myslała, że się spóźniłaś!
- Ku**a Jacek to nie było śmieszne!
Wyszła z pokoju dyżurnego trzaskając drzwiami. Weszła do pokoju gdzie się zbierali. Wzięła swój mundur i miała iść się przebrać, kiedy spojrzała na kalendarz.
- Aha 1 Kwietnia! Prima Aprilis. Super... A ja się na Jacka wydarłam jak jakaś głupia!-powiedziała sama do siebie. Poszła się przebrać. Kiedy się przebrała na korytarzu wpadła na Jacka.
- Uch, sorki Ola.
- Nic się nie stało. A i tak w ogóle to przepraszam wiesz za co.
Jacek tylko się uśmiechnął. Wszyscy udali się na odprawę. Po smędzeniu Wysockiego i pieknej przemowie Drawskiej wszyscy udali się na patrole. Ola i Mikołaj jechali w milczeniu. Nie zapowiadało się na rozmowę. Jechali by w tej niezręcznej ciszy całe wieki , gdyby nie dyżurny.
- 05 do 00 zgłoś!
- Słucham Cię 00.
- Jest wezwanie na Wielkanocną. Podobno kradzież z włamaniem.
-Przyjęłam, bez odbioru.
c.d.n
I jak? Wiem, że to już drugie opowiadnie dziś ale to wam chba nie przeszkadza?
Pozdro!
Regi
Zapraszam na mojego ulubionego bloga <3
http://jacekiolanazawsze.blogspot.com/
sobota, 9 kwietnia 2016
Rozdział 3
Jacek, Szybki i Wysocki wpadli do magazynów. Antyterrorysci przeszukali magazyny. Wydawało się, że to był fałszywy sygnał, bo nikogo tu nie było. Nagle dało się słyszeć czyjeś kroki. Szybki z pistoletem przed sobą odwrócił się i zobaczył Napierskiego rannego w nogę. Napierski resztkami sił wydukał:
- Tam, tam jest Ola-powiedział i wskazał na jedno z pomieszczeń, którego jeszcze nie przeszukali.
- Na pewno? A może to wasza pułapka?!-warknął Wysocki. Miał juz kiedyś na pieńku z Napierskim i wiedział do czego jest zdolny.
- Nie... tam jest Ola i...-nie zdążył powiedzieć bo upadł na ziemię umierając.
- Napierski?!
- On nie żyje panie komendancie.
Policjanci ostrożnie weszli do pokoju wskazanego przez Napierskiego. Zobaczyli tam pełno pudeł, stolik, oraz krzesło, na którym lezały liny. Pod krzesłem leżała Ola. Natomiast w pomieszczeniu obok, które właściwie nie było pomieszczeniem, ktoś się krzątał. Najwyraźniej chciał zatrzeć ślady. Jacek i Komendant podbiegli do Oli. Męzczyzna ostrożnie sprawdził jej puls. Był bardzo słaby. Jej serce powoli przestawało bić...
- Ku**a zróbcie coś! Ona tu umiera!-ryknął Jacek.
W tym czasie pozostali policjanci weszli do drugiego "pomieszczenia". w srodku było prawie pusto. Stały tylko wielkie skrzynie, w których były graty od Napierskiego. Dalej, bardziej w głębi pomieszczenia ktoś był. Policjanci wyciągnęli pistolety. Szli ubezpieczając się nawzajem. Doszli do końca. Za pudłami stał dobrze zbudowany facet, łysy i wysoki. Próbował cos upchnąc w pudle. W pewnym momencie się odwrócił i wszyscy zobaczyli, że tym kimś był...
Elo Elo 3 2 0 :) Jak wam się podoba rozdział? Postanowiłam, że będą co drugi dzień albo nawet codziennie. Tylko będą krótsze takie jak to.
Pozdro!
Regi
- Tam, tam jest Ola-powiedział i wskazał na jedno z pomieszczeń, którego jeszcze nie przeszukali.
- Na pewno? A może to wasza pułapka?!-warknął Wysocki. Miał juz kiedyś na pieńku z Napierskim i wiedział do czego jest zdolny.
- Nie... tam jest Ola i...-nie zdążył powiedzieć bo upadł na ziemię umierając.
- Napierski?!
- On nie żyje panie komendancie.
Policjanci ostrożnie weszli do pokoju wskazanego przez Napierskiego. Zobaczyli tam pełno pudeł, stolik, oraz krzesło, na którym lezały liny. Pod krzesłem leżała Ola. Natomiast w pomieszczeniu obok, które właściwie nie było pomieszczeniem, ktoś się krzątał. Najwyraźniej chciał zatrzeć ślady. Jacek i Komendant podbiegli do Oli. Męzczyzna ostrożnie sprawdził jej puls. Był bardzo słaby. Jej serce powoli przestawało bić...
- Ku**a zróbcie coś! Ona tu umiera!-ryknął Jacek.
W tym czasie pozostali policjanci weszli do drugiego "pomieszczenia". w srodku było prawie pusto. Stały tylko wielkie skrzynie, w których były graty od Napierskiego. Dalej, bardziej w głębi pomieszczenia ktoś był. Policjanci wyciągnęli pistolety. Szli ubezpieczając się nawzajem. Doszli do końca. Za pudłami stał dobrze zbudowany facet, łysy i wysoki. Próbował cos upchnąc w pudle. W pewnym momencie się odwrócił i wszyscy zobaczyli, że tym kimś był...
Elo Elo 3 2 0 :) Jak wam się podoba rozdział? Postanowiłam, że będą co drugi dzień albo nawet codziennie. Tylko będą krótsze takie jak to.
Pozdro!
Regi
Subskrybuj:
Posty (Atom)