poniedziałek, 16 maja 2016

Rozdział 3

- Przepraszam, ale co tak hałasuje?-zapytał zaniepokojony Jacek.
- Kardio... zaraz zaraz! To jest kardiomonitor!!!
- O ku**a-szepnął Jacek. Zaraz potem wybiegł z pokoju lekarza. Pobiegł na oiom, gdzie leżała Ola. Kiedy wszedł zobaczył jak Ola dostaje padaczki i jej monitor zaczyna pokazywać coś dziwnego. w pewnym momencie linie były proste w innym krzywe.
- Co sie dzieje prosze pana?!-ryknął wnerwiony do czerwoności Jacek.
- A nic. Tak sobie tam już gdzieś bo-nagle lekarz zaczął bredzić i po chwili znalazł się na komisariacie policji, która właśnie robiła mu test na narkotyki. Olą zajął się lekarz, który, jak wydawało się innym, był NORMALNY. Jacek trzymał Olę, za rękę i cały czas powtarzał: "Będzie dobrze, będzie dobrze". Nagle oczy Oli, a dokładnie powieki zaczęły się poruszać. Po chwili otworzyła oczy. Na twarzy Jacka poraz pierwszy od kilku godzin pojawił się uśmiech.
- Ola! Wiesz jak się bałem? Hallo Ola!
Ola jednak nie odpowiadała, nie wiedziała co mówi do niej ten mężczyzna, kim on jest gdzie jest i kim ona sama jest. Przed jej oczami migotały wspomnienia. Światło, ciemność, dzień, noc. Nagle zoaczyła postać. Przypominała ona kobietę, postawną, wysoką o pięknych długich brązowych włosach.
- Mama?-wyszeptała.
- Tak, Olusiu to ja.
- Co jest kur*a!?-usłyszała jakby głos zza ściany. Nie wiedziała do kogo on nalezy. Nie wiedziała z kąd on dochodzi, chodź tak naprawdę Jacek był przy niej. Nagle poczuła, że ktoś jej dotyka i znów mignęło przed nią wspomnienie.
***********************************************
Jacek załamany siedział w gabinecie lekarza. Czekał na wyniki. Nagle drzwi się otworzyły i do sali wszedł lekarz. Jacek błyskawicznie poderwał się z miejsca. Lekarz położył papiery na wysprzątanym biurku i zaczął mówić.
- Panie Jacku. Podejrzewamy drugi stopień Amnesi tzw Wspomnieniowej. Polega ona na tym, że migają choremu przed oczami wszystkie, najlepiej zapamiętane wspomnienia. Jest to nieuleczalna choroba, jednak można się leczyć i załagodzić objawy. Narazie leki będą podawane pani Wysockiej do żył, ponieważ w tym stanie nie może niczego połknąć.
Przerażony Jacek siędział i nie wiedział co ma powiedzieć. Spojrzał przez szybę na Olę i zrozumiał...
*************************************************
Hijo! Mam nadzieję, że się podoba :) Kurcze, znów opowiadanie wieczorem xD. UWAGA: W weekend PRAWDOPODOBNIE nie będzie opowiadań, ponieważ jadę do Warszawy. Chyba, że będę miała neta :)
PYTANIA:
1 CO ZROZUMIAŁ JACEK?
2 CO MYŚLICIE O CHOROBIE OLI?
POZDRO!
REGII


niedziela, 15 maja 2016

Rozdział 2 Amnesia? Śpiączka? Rak?!

Jacek po pięciu minutach był już na miejscu. Wbiegł na OIOM i zobazył nieprzytomną Olę. Podszedł do jej łóżka. Przypięta była do kilkunastu kabelków obok niej stało kilka dziwnych urządzeń. Jacek dotknął jej reki najdelikatniej jak potrafił. Wyszeptał:
- Oluniu, żyj.
W tym momencie odszedł do niego lekarz. Poprosił go do gabinetu i sam tam poszedł. Jacek niechętnie wstał od łóżka ukochanej i poszedł za lekarzem. Weszli do gabinetu. Panował tu straszny harmider, wszędzie walały się sterty papierów. Na biurku stały nieumyte kubki po kawie. Z szafki wypadały różne żeczy. Jacek przerażony harmiderem tu panującym spytał lekarza:
- CO Z MOJĄ UKOCHANĄ?!!!
- Jest w śpiączce. Nie wiemy czy się wybudzi. Nawet jeżeli tak to...-lekarz zawiesił głos
- To co?!-wrzasnął Jacek siląc się na spokój.
- To będzie miała Amnesię.
- Że co?!
Nagle monitor kontrolujący serce Oli zaczął pipać nispokojnie, a później...

**********************************
Elo! Sry że takie krótkie, ale pisze to o 22:15 a jutro na ósmą do szkoły więc... Mam nadzieję że się podoba :)
Pozdro!
Regii

sobota, 14 maja 2016

Rozdział 1

Rozległo się ciche gruchnięcie i Ola zamykając oczy upadła na podłogę. Przez chwilę panowała głucha cisza. Wreszcie Jacek zdołał się odezwać. Podchodząc do bandyty chwycił pistolet Olki i wycelował nim prosto w niego. Nie zdążył jednak strzelić, ponieważ usłyszał cichy szept:
- Jacek.. Jacek nie rób... rób tego-wydusiła Ola i zamykając oczy rozwiała wszystkie nadzieje policjantów.
- Ten trup dobrze radzi! Lepiej mnie zostaw, bo skończysz jak Ona!!
Jacek powoli odłożył broń. Podszedł do Oli i uklęknął  przy niej niej. Podłożył ręce delikatnie pod jej głowę i zaczął płakać. Po chwili podszedł do niego Mikołaj. Miał czerwone oczy i palce, a dokładniej kciuki, najwyraźniej trzymał je za Olę.
- Ola PROSZĘ otwórz oczy! Jeżeli tego nie zrobisz to się zabiję!!!!
- Jacek, spokojnie. Ona i tak nie-Mikołajowi zawiesił się głos. Nie mógł wypowiedzieć tego zdania do końca z jednego powodu: Nie chciał, nie godził się z losem i co chwila się szczypał. W dali usłyszeli syreny karetki pogotowia, widocznie któryś z policjantów musiał ją wezwać.
- Jak to "spokojnie"?!!! Mikołaj Ona nie żyje! Ku**a!
Ekipa karetki wysiadła z wozu. Jacek nie chciał oddać Oli w ręce lekarzy. Po chwili jednak udało im się go przekonać. Wysoki lekko siwy mężczyzna, który najwyraźniej był lekarzem włożył Olę na nosze i przetransportował ją do karetki. Jacek i Mikołaj długo jeszcze patrzyli za oddalającą się powoli karetką. Nagle poczuli czyjeś dłonie na barkach. Odruchowo się odwrócili i dostrzegli komendant Jaskowską. Po jej mnie widać było, że za bardzo się nie przejęła tą sytuacją.
- dobrze panowie. Widać, że jej bajka się skończyła. Dalszy ciąg tej historii nie ma sensu. wracamy do paracy!
Mikołaj i Jacek spojrzeli na nią z pogardą. Weszli do bydnku komendy. Nagle do Jacka zadwonił telefon. Powolnymi ruchami Jacek wyciągnął swojego samsunga i odebrał.
- Witam. Czy to pan Jacek Nowak?
- Dzień dobry, tak to ja.
- Pani Aleksandra Wysocka żyje, ale jest w ciężkim stanie.
- Skąd pan to wie?-wysapał Jacek.
- Ponieważ jestem jej lekarzem...

Oto długo wyczekiwane opowiadanie :) Sorki, że TAK DŁUGO nie było (a w szczególności sorry Ania), ale nie chciało mi się :)
Pozdro!
Regii

sobota, 7 maja 2016

To moja bajka! (prolog)

Ola siedziała na komendzie przeglądając akta sprawy. Myślała jak popchnąć tą sprawę do przodu. Po kolei studiowała każdą literkę, każdy wers i każdą stronę. Nie było zbyt wiele do przeglądania. To były jedne z najkrótszych akt na świecie. Każdy twierdził, że jej ojciec popełnił samobójstwo. Ola wiedziała, że KAŻDY się myli. Zamyślenia kobiety przerwał Mikołaj, który jak strzała wleciał do pokoju. Szybko zbierając swoje rzeczy i mundur krzyknął:
- Sorki za spóźnienie! Korki były...-mówiąc to wybiegł się przebrać.
- Korki! Wymyśl cos nowego!-mruknęła Ola nie odrywając oczu od papierów. Nagle coś zatrzeszczało i w krótkofalówce odezwał się głos Jacka:
- Do wszystkich patroli! Przed komendą mamy strzelaninę! Powtarzam mamy strzelaninę! Wszystkie patrole obowiązkowo podjechać na bazę!! Bronimy się!
Ola o mało nie zleciała z krzesła! Kto śmiał atakować komendę w biały dzień?! Nie było czasu, żeby się nad tym zastanawiać. W dali słychac już było  wycie syren nadjeżdząjących radiowozów. Ola wzięła broń, kurtkę i wybiegła przed komendę. Przed komendą działy się straszliwe rzeczy. Kilkoro ludzi w czarnych maskach i szarych od żwiru włosach próbowało dostac sie do drzwi komendy miejskiej we Wrocławiu. W krótkich jednosekundowych przerwach słychać było takie zdania:
- Zabiliśmy i zniszczyliśmy Wysockiego, zniszczymy i zabijemy też was!
Ola kiedy usłyszała te słowa już wiedziała co stało się z jej ojcem!
- To wy!-ryknęła tak głośno, że wszyscy przestali strzalać i przed komendą zapanowała zupełna cisza. Słychać było tylko powiew wiatru. Ola podeszła do bandytów i ryknęła jeszcze raz:
- To wy! To wy zabiliście mi ojca!
- Zaprzeczać nie będę-warknął osiłek w skórzanej kórtce-ale przyznawać to się nie przyznaję!-tym razem powiedział głośniej.
- Ja wiem, że to wy. A więc skoro zabraliście mi mojego ojca-głos jej się załamał na samą myśl o ojcu.- zabierzcie tez mnie!-krzyknęła ciskając bronią o chodnik.
Policjanci przyglądali się w osłupieniu temu zdarzeniu. Pierwszy odważył się coś powiedzieć Jacek. Drżącym głosem zapytał:
- Moge Olę na słówko?
- Macie 2 minuty!
Jacek podbiegł do Oli chwycil ją za rękę i poszli za budynek. Kiedy upenili się, że nikt ich nie słyszy zaczęli dyskusję:
- Ola co ty odwalasz?!
- Nic. Chcę mieć poprostu ojca z powrotem! A tam w niebie tak będzie na pewno.
- Olka nie moge cię starcić! Nie teraz! Ola, ja... ja cię kocham!
- Jacek ja to rozumiem, ale zrozum. Moje zycie to moja bajka! I moge z nią zrobić oc chcę. Mogę ją zakończyć kiedy chcę. Więc teraz ta bajka nie ma sensu, dlatego potrzebuje zakończenia.-mówiąc to Ola wyszła za budynek. Staneła oko w oko z bandytą i powiedziała:
- Jestem gotowa!
Padł strzał.

_______________________________________________________
Hijo! Wiem, że długo czekaliście, ale jest! Za niedługo rozdział 1 bo to tylko prolog.
Pozdro!
Regii

środa, 4 maja 2016

Thx za 13k wyświetleń! Opowiem wam coś o sobie!

Zacznijmy może od tego ile mam lat i jak się nazywam. Mam 11 lat, jak już większość pewnie wie. Moje imię to Regina ale nazwisko to nie Giwniak tylko Hadrysiewicz. Chodzę do 4 klasy podst. Czasami mam ochotę rzucić wszystko w kąt i sobie pójść. Mam 157cm wzrostu i jestem przynajmniej o głowę wyższa od wszystkich w klasie. Dlatego przezywają mnie "Olbrzym Maks" "wielkolud" "wielka głowa" itd. Przyznaję się też, że najchudsza to nie jestem. W ciągu życia złamałam sobie dwie ręce i nogę. (nie pytać jak). Lubię tylko tych, którzy lubią mnie. Innych zwyczjanie ignoruję. Koffam miraculum biedronka i czarny kot. Lubię dokuczać ale w ten fajny i miły sposób. PSY SĄ NAJLEPSZE!!! Interesuję się mangą i anime. razem z moją przyjaciółką rysujemy "Drow all year challenge".
I tyle. Mam nadzieję, że choć trochę was do siebie przybliżyłam.
Pozdro!
Regii